Vege Bistro Polish Vegan Food – recenzja - KUKBUK

Vege Bistro Polish Vegan Food – recenzja

W Vege Bistro króluje kuchnia polska naszych babć. Zjemy tu pierogi, łazanki, kaszankę, zrazy, dewolaja i zimne nóżki. Wszystko w 100% roślinne. Czy będzie smakowało weganom i mięsożercom?

Tekst: redakcja
Zdjęcia: materiały promocyjne, fotograf Nazar Vasko

vege bistro-3

Jakie danie najbardziej kojarzy się z kuchnią wegańską w Warszawie? Zaryzykowalibyśmy, że hummus. Na roślinnej scenie restauracyjnej rządzi kuchnia międzynarodowa i miejsca, w których menu znajdziemy smaki Bliskiego Wschodu, Ameryki, Azji i obowiązkowo – buraczanego burgera. Chociaż zgodnie z trendem pojawia się coraz więcej miejsc z kuchnią etniczną, to oprócz słynnych schabowych z Lokal Vegan Bistro i pojedynczych dań w karcie w innych knajpkach, stoliczni weganie skazani są na kosmopolityzm. Nie ma w tym nic złego, a czasem wiele dobrego np. pyszne rameny z Vegan Ramen Shop, jednak kiedy nachodzi ochota na domowe smaki – najczęściej trzeba o nie zadbać w domu.

Z pomocą przychodzi tutaj właśnie Vege Bistro, które jakiś czas temu zrezygnowało z międzynarodowego menu na rzecz wyłącznie polskiej karty i do nazwy dodało Polish Vegan Food. Mały lokal, usytuowany na tyłach Nowego Światu, ma prosty wystrój z kolorowymi akcentami z folkowych wzorów. Na ścianie wisi duża mapa świata, do której przypięte są pocztówki odwiedzających z różnych krajów. Polskie klasyki muszą być atrakcyjne dla wegańskich turystów.

vege bistro-1

Właścicielki, Agnieszka i Monika, wyjaśniają, że dania, które znajdują się w menu mają na celu odtworzenie znanych, domowych smaków. Stąd w menu mięsne nazwy potraw: kaszanka, dewolaj, zrazy itd. Śmieją się, że gdy czasem ktoś przypadkowo wejdzie do lokalu i dowiaduje się, że menu jest roślinne, natychmiast ucieka. Są jednak klienci, którzy choć jedzą mięso zostają, próbują, wychodzą najedzeni i zadowoleni. To dla dziewczyn małe zwycięstwo.

Sprawdzamy kilka dań z menu. Na pierwszy ogień idzie kaszanka i marynowany „śledź”. Kaszanka to prawdziwy majstersztyk iluzjonisty – w ślepym teście ciężko byłoby ją odróżnić od mięsnej wersji. Za smak odpowiada tutaj kompozycja przypraw z dodatkiem grzybów leśnych i sok z buraka. Konsystencja też się zgadza. Danie jest też zwyczajnie bardzo smaczne. Chociaż jest też minus – dla niektórych zbyt przypomina krwisty oryginał. „Śledzik” z selera jest już bardziej swobodną interpretacją kultowej zakąski. Dodatek nori nadaje morskiego posmaku, a sałatka z jabłka i cebuli ożywia danie.

Próbujemy też dostępnego tylko w weekendy rosołu. Oczywiście nie smakuje jak ten z kury, ale też nie jest to zwykły wywar z włoszczyzny – aromatyczny bulion broni się intensywnym, głębokim smakiem.

Specjalnością zakładu są też pierogi. O nadzienie trzeba pytać w lokalu – zmieniają się sezonowo. Wybieramy ruskie, które mimo bardzo różnych składników mają smak zbliżony do oryginału. Zamiast twarogu – kasza jaglana, zamiast okrasy – wegańskie skwarki.

vege bistro-10
vege bistro-11

Na dania główne wybieramy dewolaja (tutejszy bestseller) i łazanki. Te ostatnie są bardzo smaczne – z podsmażonymi kurkami i kremowym sosem na bazie bakłażana. Dewolaj na pierwszy rzut oka nieco przeraża – smażony na głębokim tłuszczu ziemniaczany kotlet wypełniony ziołowym „masełkiem”, a do tego frytki i porcja mizerii. Jednak po spróbowaniu rozumiemy popularność tego dania – jest to guilty pleasure w czystej postaci.

Zresztą większość dań w Vege Bistro to nie są rzeczy dla ludzi na ścisłej diecie. Jak to w kuchni naszych mam i babć – nie liczymy kalorii.

Pozwalamy więc sobie jeszcze na deser. Kultowy (choć kontrowersyjny)  „murzynek” to prawdziwa czekoladowa bomba. Czyli pycha. Wybór ciast jest codziennie inny, ale jeśli traficie  na to – nie wahajcie się zamówić.

vege bistro-3

W bistro podoba nam się również konsekwencja, jeśli chodzi o kartę napojów. Znajdziemy tu tylko polskie piwa, wina (gronowe i owocowe), cydry, lemoniady. Menu lunchowe również kusi samymi polskimi klasykami np.  kotletami mielonymi, kluskami śląskimi i buraczkami.

Kuchnia Vege Bistro jest taka, jak mówią właścicielki – to polski, domowy comfort food. Obiad zjemy tu już za 19 złotych, a najdroższe danie (zrazy sojowe) wyniesie nas 28 złotych.

Jeśli macie ochotę na polskie przysmaki i nie chcecie korzystać z produktów zwierzęcych – bistro na Kopernika będzie dobrym wyborem dla waszego morale, i dla portfela.

 

 

 

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: