UKI UKI - KUKBUK

UKI UKI

Modny ramen jeszcze nie zdążył rozpanoszyć się w lokalach, a już witamy nowego zawodnika z Kraju Kwitnącej Wiśni – udon.

UKI UKI

Krucza 23/3
Warszawa

przejdź do dużej mapy
uki_uki kukbuk

Gruby pszenny makaron wciąga, z rozkoszą i chlupotem. Pamiętamy go z małych ulicznych barów odwiedzanych podczas wakacji w Japonii, dlatego z zaciekawieniem wybraliśmy się do UKI UKI, otwartej niedawno przy ulicy Kruczej fabryki japońskiego makaronu. Jeszcze parę tygodni temu można tu było czekać na swoją porcję, wpatrując się w ukwiecone drzewa wiśni, dziś pozostaje nam przyglądać się wirującym w rękach pana Matsuki kluskom. Szef kuchni UKI UKI od siedmiu lat mieszka w Polsce. W tym czasie skręcił kilometry rolek sushi w jednej z warszawskich restauracji, a od paru tygodni serwuje warszawiakom udon. Chciał stworzyć miejsce, gdzie japońskie będzie nie tylko jedzenie, lecz także cała otoczka. Dlatego do posiłku goście dostają ręczniki do odświeżenia rąk w tabletce, która po zalaniu wodą pęcznieje – w Japonii takie wynalazki są nawet w najtańszych barach. Na stoliku od razu pojawia się też darmowa woda pitna, a sezam do samodzielnego roztarcia zajmuje dłonie zwykle ściskające smartfona.

 

W menu króluje udon (al dente lub miękki) w rybnym bulionie dashi. Są też dodatki, czyli krewetki i dwa rodzaje warzyw w tempurze – grzyb shiitake, duże kawałki papryki, bakłażana i ziemniaka lub poszatkowana cebula, batat i bakłażan. Wybieramy opcję i zgodnie z otrzymaną instrukcją zabieramy się do aromatyzowania powietrza prażonym sezamem. Gdy zmienia się w pył, na stół wjeżdża taca pełna miseczek; w największej jest zupa, za którą tęskniliśmy od powrotu z Japonii. Nie mielibyśmy nic przeciwko, gdyby makaron był odrobinę twardszy, ale bulion, w którym go podano, jest doskonały i pełen smaku. Doprawiamy go kręcącym w nosie imbirem, posiekanym porem i sezamem, a potem ogarnia nas wywołany umami błogostan. Niestety, kęs przesiąkniętego tłuszczem bakłażana sprowadza na ziemię. O ile w udonie czuć japońską dokładność pana Matsuki, o tyle tempura, za którą odpowiedzialni są polscy kucharze, raczej nie jest lekka jak chmurka. Całość porządnie syci, ale na deser zawsze znajdziemy miejsce, zwłaszcza gdy są to lody z zielonej herbaty matcha polane syropem muscovado i topiące się na lekko ciepłych ryżowych kuleczkach mochi, obsypanych prażoną soją.

 

UKI UKI to kuchnia autentycznie japońska, a przy tym łatwa w odbiorze – smaki są łagodne, a ilość umami przyprawia o błędny uśmiech. Bez względu na kraj, z którego pochodzi, proste jedzenie przygotowane z należytą starannością broni się samo. Tutaj przeczytacie rozmowę z panem Matsuki na temat pokory wobec tego, co się robi, i instytutu, który zajmuje się mącznym poradnictwem. Cieszymy się, że coraz łatwiej spróbować takich smakołyków bez konieczności podróżowania na koniec świata i że rosół z makaronem niejedno ma imię.

© KUKBUK 2017