Thai Thai - KUKBUK

Thai Thai

Pod jednym z ramion majestatycznego Teatru Wielkiego ulokowała się nie mniej dostojna restauracja Thai Thai.

Tekst, zdjęcia: Tomek Zielke

Thai Thai

pl. Teatralny 3
Warszawa

przejdź do dużej mapy
thai thai kukbuk
thai thai kukbuk
thai thai kukbuk
thai thai kukbuk
thai thai kukbuk

Wizytę rozpoczynamy od małego rekonesansu. Stonowane, monochromatyczne i grające kontrastami wnętrze w odcieniach złota w subtelny sposób buduje atmosferę orientu. Wydaje się, że restauracja, podzielona na ogródek oraz większe i mniejsze sale w środku, jest w stanie udźwignąć wymagania prawie wszystkich: zabieganych pracowników pobliskich biur, którzy w przerwie jedzą tutaj lunch, eleganckich panów zapraszających ważnych gości na rozmowy o biznesie czy szukających kameralnego klimatu klubowiczów, chcących posilić się przed imprezą. Między kuchnią a salą jest elegancka symetria. Jeśli spodziewacie się grupy Tajów, biegających i pokrzykujących pośród szczęku tłuczonych talerzy, chochli uderzających o brzegi woków, słupów ognia wypalających dziury w suficie i ogólnego chaosu, to musimy was rozczarować – ruchy zdyscyplinowanych kucharzy są oszczędne i przemyślane, w kuchni panuje pełna skupienia cisza, choć dania są wynoszone na salę z niezwykłą prędkością.

 

Siadamy w ogródku pośród gości zawzięcie pałaszujących curry oraz wyciskające im łzy z oczu zupy. Zapowiada się dobrze. Zamawiamy przystawki i, zajęci rozmową, nie zauważamy nawet, kiedy minął ten czas od pogawędki z kelnerem do momentu ich przyniesienia. Na pierwszy plan wybija się zdecydowanie surowy tuńczyk żółtopłetwy (45 zł) o świetnej fakturze, zestawiony z szeregiem mocnych dodatków: granatem, miętą, kolendrą, sosem rybnym, chili i szalotką. Zgadzamy się, że ten melanż, zadający kłam twierdzeniu, że mniej znaczy więcej, sytuuje się bardzo blisko tego, jak wyobrażamy sobie danie idealnie reprezentujące tajską kuchnię – połączenie jest rześkie, pikantne, skomplikowane i budzące do życia wszystkie kubki smakowe. Konserwatystom polecamy klasyczne krewetki otulone chrupiącym kocykiem ciasta (26 zł) – umoczcie je w jednym z przygotowywanych na miejscu sosów i cieszcie się smakiem, który zna chyba każdy. Ciekawie prezentuje się także suszona karkówka obsypana sezamem (26 zł) – rodzaj grubych mięsnych chipsów, które chciałoby się podjadać zamiast popcornu w kinie. Następne w kolejności są zupy: tom yam kung (25 zł) i tom kha kai (21 zł). Tę pierwszą darzymy uczuciem gorącym… tak gorącym, że aż krople potu wystąpiły na nasze czoła podczas jedzenia – choć pod względem pikantności została dostosowana do gustów i możliwości polskich podniebień, pozostaje dość ostra nawet dla nas, którym na sam dźwięk słowa „chili” rozszerzają się powieki, a tętno przyspiesza. Druga to naprawdę gęsta i bardzo mocno kokosowa, bogata kąpiel dla pieczarek i kurczaka – miła i sycąca, choć ustępuje pod względem rześkości swojej koleżance z krewetkami. Nie mogliśmy nie spróbować klasyki tajskiej kuchni ulicznej – pad thai z krewetkami (46 zł), kunsztownie złożony sprawną ręka samego szefa Suracharta, miał wszystko, co mieć powinien: słodycz, słoność, kwasowość i lekkie podbicie chili – te komponenty układają się w wyliczankę, którą powinien znać każdy. Klasyka niech pozostanie klasyką – wersja prezentowana przez Thai Thai zasługuje na gromkie „tak!”.

 

Czytajcie wywiad z szefem kuchni Thai Thai, który od siedemnastu lat karmi Polaków oryginalnymi tajskimi przysmakami.

 

Tekst, zdjęcia: Tomek Zielke

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: