Tartine Bakery - KUKBUK

Tartine Bakery

Ta kolejka nigdy się nie kończy. Nawet wczesnym świtem, gdy całe miasto śpi, pod Tartine Bakery stoją już upojeni maślanym zapachem wielbiciele wypieków.

Tartine Bakery

600 Guerrero St
San Francisco

przejdź do dużej mapy
tartine bakery kukbuk
tartine bakery kukbuk
tartine bakery kukbuk

Jest trochę turystów, paru sąsiadów, są nawet pracownicy korporacji, którzy uzbrojeni w śniadanie i kawę pojadą potem wielkimi autobusami do Doliny Krzemowej. Przez szybę widać uwijającą się ekipę, brzęczą naczynia, słychać szuranie przesuwanych krzeseł. W wielkim piecu siedzą ogromne croissanty, wypieczony pain au chocolat, poranne bułeczki i brioszkowy pudding posypany grubą warstwą owoców. Na filiżanki lub miseczki będą go kupować ci szczęśliwcy, którzy przyszli na tyle wcześnie, aby zastać go jeszcze ciepłym.

 

O godzinie jedenastej kolejka nie maleje. W gablotach zmiana warty – pojawiają kolejne słodkie wypieki. Są delikatne torty bawarskie oparte na lekkich kremach z bitej śmietany, biszkopcie i owocach. Są tarty na cieście francuskim, które jednak jest ciastem kruchym. Są ciasta, ciasteczka, beziki, eklery, jest torcik tres leches. Żeby nie było tak słodko, tuż przy gablotce, na paterach, leżą olbrzymie gougère, wytrawne ciasta i kanapki. Na TYM chlebie, na bogato, jedna do podziału na dwoje.

 

Godzina szesnasta trzydzieści. Kolejka bez zmian, a może jakby dłuższa. Maślany zapach ustępuje na chwilę aromatowi chleba. Chleba, który wstrząsnął światem, a z Tartine Bakery uczynił świątynię jego wypieku. Wychodzi z pieca raz dziennie, w limitowanej liczbie około 250 sztuk. Wyprzedaje się na pniu, czasami lepiej zadzwonić i zarezerwować bochenek. Jest ciężki i lekki zarazem, kwaśny, zbudowany na wodzie i chłonnej mące. Kiedy jest ciepły, ma niemal kremową konsystencję. Kiedy ostygnie, jego kromki będą pełne dziur, jak ser, który dopadły myszy. Będzie leżał i leżał, i tylko zyskiwał w smaku.

 

Chad Robertson stoi przy kontuarze z kawą i przygląda się kolejce. Wyprostowany jak sprężynka, chłopięco uroczy. Mógłby pławić się w swoim sukcesie, ale zamiast tego codziennie przychodzi do pracy. Nie ma takiego drugiego celebryty w piekarskim świecie. O jego chlebie pisali wszyscy, pojawił się nawet w „Vogue’u”. Moda modą, ale wszystko w Tartine jest po prostu świetne. Piekarnia wypracowała swój styl i jej wypieków nie sposób pomylić z żadnymi innymi. To one przyciągają jak magnes i uzależniają jak słodki narkotyk. Idźcie na skrzyżowanie 18 i Guerrero i przyjrzyjcie się tym ludziom. Poznacie ich bez trudu, po maślanych oczach.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: