Szklarnia - KUKBUK

Szklarnia

Zdjęcia: Marta Okuniewska

szklarnia kukbuk
szklarnia kukbuk
szklarnia kukbuk

W labiryntach przemysłowej Pragi, w Soho Factory czeka na nas niespodzianka w postaci bujnej zieleni. Restauracja Szklarnia daje gościom to, co ma najlepszego – od samodzielnie uprawianych warzyw po profesjonalną, miłą obsługę.

 

Kuchnia Szklarni hołduje zasadzie „od pola do stołu”, co oznacza dbałość o najwyższą jakość produktów i brak sztucznych składników. W dodatku, w praktyce zasada objawia się w Szklarni samodzielną uprawą niektórych warzyw i ziół używanych w kuchni. W ciągu tygodnia można tu zjeść lunch, serwowany między 12 a 16, a propozycją na niedzielę jest leniwy brunch z otwartym bufetem (35 zł za osobę), w którego skład wchodzą grillowane mięsa (karkówka, pierś z kurczaka), ryba (pstrąg), faszerowane jajka, gazpacho i dwie sałatki plus muffiny z borówkami i owoce na deser. Karta – zgodnie z oczekiwaniami – jest bardzo krótka. Znajdziemy w niej dwie zupy (biały krem z pomidorów za 19 zł i zupę rybną z owocami morza za 27 zł), dwie sałaty – z rostbefem (28 zł) i pieczonym burakiem (24 zł), kilka przystawek i dań głównych (w zakresie cenowym 43-69 zł). Menu jest proste, bezpretensjonalne i pełne świeżych warzyw i owoców w nieprzekombinowanych kompozycjach. Propozycja brunchowa nas nie przekonuje, dlatego decydujemy się na zupę rybną z owocami morza i sałatę z rostbefem, czyli jak głosi strona internetowa lokalu – specjalności Szklarni.

 

Rzeczywiście serwowane potrawy są najwyższej jakości – pięknie i hojnie podane. Zupa rybna na bazie dorsza i dorady, choć bardzo delikatna, nie jest mdła, wzbogacają ją mule i idealnie przygotowana krewetka. Sporo w niej też kawałków ryb, warzyw i świeżej natki pietruszki. Prosta sałatka też jest idealnie przyprawiona – grillowane warzywa (papryka i pomidory koktajlowe) doskonale komponują się z agrestem, wiórkami parmezanu i krwistym, delikatnym rostbefem. Bardzo profesjonalna i miła jest też obsługa, dokładnie opisująca skład dań podawanych do stołu i kilkukrotnie sprawdzająca stopień zadowolenia gościa z otrzymanego posiłku.

 

Można by pokusić się o stwierdzenie, że to miejsce wprost idealne, a jednak nie można oprzeć się wrażeniu, że Szklarni czegoś brakuje. Może to dosyć wysokie ceny, które przyciągają specyficzną klientelę, ale ma się poczucie pewnego zgrzytu. Taras restauracji urządzony jest w stylu, który zaprasza do długiego przesiadywania – leżaki, wygodne fotele, kolorowe poduszki, modne ostatnio stoliki z pomalowanych na biało palet. Tymczasem atmosfera jest raczej sztywna, biznesowa, kontrastująca z prostotą wystroju i jakby śródziemnomorską gościnnością. Szklarni brakuje swobody i luzu, ale nadrabia doskonałą kuchnią, dla której warto się tu pojawić.

 

Tekst i zdjęcia: Marta Okuniewska

© KUKBUK 2017