Soul Kitchen bistro - KUKBUK

Soul Kitchen bistro

Strawa raczej cielesna niż duchowa.

Soul Kitchen

Nowogrodzka 18a
Warszawa

przejdź do dużej mapy

Od jakiegoś czasu dochodziły nas słuchy, że w Warszawie jest miejsce, w którym smaczne, wypiekane na miejscu pieczywo ląduje na stole brutalnie poszarpane na nierówne kawałki, odpowiednie bardziej dla ptaków niż ludzi. Niektórych może by to przeraziło, ale nas, na szczęście, zachęciło do odwiedzenia Soul Kitchen, gdzie, jak możemy przeczytać na stronie internetowej, „pasja łączy się z naturą”. Brzmi znajomo?

 

Drugie dobre wrażenie wywołały na nas ceny dań w karcie: za przystawkę zapłacimy około 15 zł, za danie główne mniej niż 30 zł. W niskich cenach i koncepcie bistro, zapowiadającym luźną atmosferę, niewątpliwie jest coś, co przyciąga (vide Kaskrut). Dodajcie do tego przemiłego pana odbierającego telefoniczną rezerwację, a wyobrazicie sobie nastawienie, z którym schodziliśmy do przytulnej, zaciemnionej sutereny przy Nowogrodzkiej 18a.

 

Siadamy przy stoliku pod arrasem zakrywającym ścianę z czerwonej cegły i przez chwilę sprzeczamy się, czy będziemy pić piwo z radomskiego browaru Czarny Kot (10 zł), czy może domowe wino (butelka 60 zł). Decydujemy, że przepłukiwać gardło będziemy czerwonym hiszpańskim z regionu Toro. Przychodzi trochę zbyt ciepłe (w restauracji jest gorąco), ale kelnerka szybko donosi cooler wypełniony wodą z lodem.

Zamawiamy prawie wszystkie przystawki z krótkiego menu. Ekipa kuchenna uwija się szybko jak psychopaci ze słynnego Les Halles Anthony’ego Bourdaina i po chwili z wydawki na stół przetransportowane zostają talerze, na których pysznią się starannie ułożone dania. Poszarpane kawałki ciężkiego i w dobrym sensie gliniastego chleba zanurzamy w uwielbianym przez nas oleju lnianym i bierzemy się do demolowania pozostałych pozycji. Rukiew wodna i słodko-kwaśna miechunka peruwiańska miło grają z grasicą (15 zł), która, po przegryzieniu się przez utworzoną podczas smażenia skorupkę, otwiera swoje miękkie wnętrze o umiarkowanie silnym smaku podrobów. Smakują nam również raki klasycznie zestawione z koperkiem, kapustą i lekko gorzkawym, smażonym porem (17 zł) oraz zimna szynka z kaczki z pieczonym pasternakiem i ze słodkim sosem (18 zł). Najlepszą przystawką okazuje się oryginalne połączenie delikatnie wędzonej makreli, plasterków winogron, wiórków chrzanu, musztardowca i ogórka (14 zł) – kompozycja niezwykle rześka i aromatyczna szybko znika.

 

Główne dania wypadają nieco gorzej. W kaczce z podduszoną sałatą rzymską, purée z pasternaku i pieczoną marchewką (33 zł) jest kilka rzeczy, które nam nie pasują. Całość jest jednowymiarowa i monotonna, słodyczy warzyw nie przełamuje żaden akcent pikantny, gorzki czy, przede wszystkim, kwaśny. Poszczególne składniki dobrze do siebie pasują, ale bez kwaśnego kontrastu jedzenie szybko robi się nudne. Średnio przekonuje nas także krojenie piersi nie w poprzek, lecz wzdłuż, na dwie części – wygląda ładnie, ale utrudnia krojenie, szczególnie w głębokim talerzu i przy użyciu niezbyt ostrego noża. Przepraszamy za wyliczankę, ale skórka mogłaby być nieco bardziej chrupiąca, a mięso miększe, bardziej równomiernie wysmażone (duża różnica między mocno wypieczonym zewnętrzem a bardzo różowym wnętrzem) i trochę bardziej słone. Miły za to jest miękki policzek wołowy (28 zł) z podobnymi dodatkami oraz dobrze usmażony dorsz z kiszoną kapustą i omletem, pachnący orzechowo siemieniem lnianym (27 zł).

Humor po średniej kaczce poprawiają świetne desery: orzeźwiająca i budząca kubeczki smakowe do życia gruszka z melisą, ogórkiem i białą czekoladą (14 zł) oraz trio musów z białej i gorzkiej czekolady oraz chałwy (15 zł). Wyrzut dopaminy do mózgu zapewniony. Można iść do domu.

 

Profesjonalna obsługa, sprawna kuchnia, dobra atmosfera i niskie ceny rekompensują małe niedociągnięcia. Jeśli lubicie sprawdzone połączenia smakowe i duże porcje, to wpadajcie – nakarmią was godziwie.

 

Soul Kitchen

ul. Nowogrodzka 18a

Warszawa

godziny otwarcia: pon.: 17-22; wt.-czw.: 12-22; pt.: 12-23; sob.: 13-23

© KUKBUK 2017