Samui - KUKBUK

Samui

Pim serwuje tajskie smaki w samym centrum Krakowa.

Tekst: Kuba Janicki

samui kukbuk

O blond Furii polskiej gastronomii staramy się nie wspominać zbyt często, ale prawdą jest, że krakowską restaurację Samui po raz pierwszy zobaczyliśmy w telewizji, w „Kuchennych rewolucjach” Magdy Gessler. Było to kilka lat temu, niedługo po otwarciu lokalu, a w naszej pamięci pozostał fakt, że rewolucja polegała głównie na przylepieniu na ścianie fototapety, bo jeśli chodzi o kuchnię, nie bardzo było się do czego przyczepić. Nic dziwnego, szefowa Vipada Yimcharoen, znana jako Pim, gotowała przed przyjazdem do Polski w wielu prestiżowych miejscach i po prostu wie, co robi.

 

Samui mieści się przy jednej z uliczek odchodzących od Rynku Głównego, co, wydawałoby się, skazuje lokal głównie na turystów. Jednak według właściciela, Rafała Szlachty, większość gości stanowią powracający lokalni klienci. Jak pan Tomek, który na czerwone curry, jedną ze specjalności Pim, przychodził przez kilka lat codziennie, od poniedziałku do piątku. I choć teraz przebywa na placówce, wpada na swoje ulubione danie przy każdej nadarzającej się okazji.

 

Wnętrze jest przytulne i nie tak eleganckie jak choćby warszawskie Thai Thai, dzięki czemu każdy będzie się w nim czuć swobodnie. Karta jest długa, nawet bardzo, ale wiemy, czego chcemy spróbować. Czerwone curry z wieprzowiną (31 zł), które tak uzależniło pana Tomka, poleca także właściciel Samui. Wszystkie dostępne tu dania można zamawiać w jednym z pięciu stopni ostrości. My prosimy Pim, by kierowała się swoim gustem, ale was uprzedzamy – trzeba naprawdę lubić pikantne smaki, by się na to zdecydować. Curry jest esencjonalne, intensywne, zbudowane na zbalansowanej grze smaków mleczka kokosowego i chili.

samui kukbuk
samui kukbuk

Ten balans smaków i tekstur to najciekawszy aspekt kuchni tajskiej i kuchni Pim. Klasyczna sałatka z mango, przepyszna zresztą, wygrywa kombinacją słodyczy, pikanterii i kwasowości. Kolejnym klasykiem, którego nie możemy sobie odmówić, jest pad thai (39 zł). Choć to potrawa z założenia sycąca i dość ciężka, dzięki upojnej kwasowej nucie wprost nie sposób odmówić sobie kolejnego manewru pałeczkami. I kolejnego, i kolejnego…

 

Urzeczonych kuchnią Samui z pewnością zainteresują plany rozwoju lokalu. Już wkrótce na krakowskich osiedlach powstanie pięć barów z bardziej uliczną wersją kuchni Pim. Samui powinno też zagościć z filią w Warszawie i, być może, we Wrocławiu. A miłośnicy sosów robionych przez Pim będą mogli je kupić na domowy użytek. Do ustalenia pozostaje ich nazwa. Ta proponowana przez Rafała – „sosy babci Pim” – nie znajduje uznania szefowej. Trudno się dziwić, zdarza jej się ponoć korzystać z uroków nocnego, dyskotekowego życia Krakowa do wczesnych godzin porannych. Trudno o lepszy przykład udanej aklimatyzacji!

 

Czytajcie wywiad z Pim, szefową kuchni Samui.

 

Tekst: Kuba Janicki

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: