Ottolenghi - żywa legenda - KUKBUK

Ottolenghi – żywa legenda

Ottolenghi to kucharz, dziennikarz, autor książek (Plenty, Jerusalem), osobowość telewizyjna oraz właściciel restauracji i delikatesów.

Tekst i zdjęcia: Paweł Lachowicz

Ottolenghi

64 Ledbury Road
Londyn

przejdź do dużej mapy
Ottolenghi londyn kukbuk
Ottolenghi londyn kukbuk SONY DSC
Ottolenghi londyn kukbuk SONY DSC
Ottolenghi londyn kukbuk SONY DSC
Ottolenghi londyn kukbuk SONY DSC
Ottolenghi londyn kukbuk SONY DSC
Ottolenghi londyn kukbuk SONY DSC
Ottolenghi londyn kukbuk SONY DSC
Ottolenghi londyn kukbuk SONY DSC
Ottolenghi londyn kukbuk SONY DSC
Ottolenghi londyn kukbuk SONY DSC
Ottolenghi londyn kukbuk SONY DSC
Ottolenghi londyn kukbuk SONY DSC
Ottolenghi londyn kukbuk SONY DSC
Ottolenghi londyn kukbuk SONY DSC
Ottolenghi londyn kukbuk SONY DSC
Ottolenghi londyn kukbuk SONY DSC

Yotam Ottolenghi to legenda, dlatego będąc w Londynie nie mogliśmy nie odwiedzić prowadzonego przez niego lokalu w równie słynnej dzielnicy Notting Hill. Ottolenghi to kucharz, dziennikarz, autor książek (Plenty, Jerusalem), osobowość telewizyjna oraz właściciel restauracji i delikatesów. Historia tego oszałamiającego sukcesu rozpoczęła się w niewielkim lokalu w uroczej dzielnicy Notting Hill. Jeszcze kilka lat temu, co wiemy od naszego redakcyjnego źródła, które kilka lat spędziło w najbliższym sąsiedztwie deli, spotkanie tam Ottolenghiego nie było niczym niezwykłym. Teraz jest bardzo zapracowany dbaniem o całe swoje imperium, więc szanse na spotkanie słynnego właściciela są nikłe. Ale i tak warto odwiedzić knajpkę przy Ledbury Road.

Ottolenghi Deli to połączenie delikatesów z bistro – można zjeść na miejscu przy jednym z kilku stolików lub zabrać jedzenie ze sobą. Zanim jednak zdecydujecie się na którąś z opcji, trzeba będzie spędzić trochę czasu w kolejce – dodatkowa cena jedzenia w słynnym miejscu. Wybór jest spory, a wszystko wygląda magicznie. Gdy już się dobijecie do długiej lady, na początek onieśmielają ciasta, ciasteczka, babeczki i wszelkie inne słodycze. Jeśli chodzi o smaki, to cukiernicze ekscesy Ottoleghiego biją na głowę inne wyroby dostępne w deli. A najwięcej wśród nich jest sałatek. Wszystkie bezmięsne, z sezonowych plonów. My trafiliśmy na jesień, więc było dużo korzeni, kasz i rozgrzewających przypraw. Dużo tu bliskowschodnich akcentów, które są znakiem rozpoznawczym kuchni właściciela. W deli są też mięsa, wędzone i pieczone na miejscu wędliny, które można zabrać do domu, albo zjeść w kanapce ze świeżo wypiekanym chlebem.

 

Będąc w Londynie warto, podczas spaceru śladami Hugh Granta i Julii Roberts po Notting Hill, wstąpić do Ottolenghi Deli. Bo chociaż nie jest tam tanio, to i tak bez porównania z restauracjami należącymi do Izraelczyka. Zatem jest szansa spróbować odrobiny wielkiego, kulinarnego świata za „ludzką” cenę. Polujcie zwłaszcza na sernikowe babeczki z karmelową polewą i orzeszkami makadamia!

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: