Oskoma - KUKBUK

Oskoma

Adam Adamczak, finalista programu „Top Chef”, otworzył restaurację na Jeżycach.

Tekst, zdjęcia: Olga Żytkowiak

Oskoma

Mickiewicza 9
Poznań

godziny otwarcia: pon.-niedz.: 9-22

przejdź do dużej mapy
oskoma kukbuk

Takiego miejsca brakowało na restauracyjnej mapie Poznania. Kuchnia jest odważna i nowoczesna, ale porcje wcale nie mikroskopijne. Potrzebę rozpięcia guzika koszuli tym razem traktujemy jako dobry omen. Oskoma dawniej oznaczała apetyt, rzeczywiście, na wizytę w tym miejscu mieliśmy dużą chrapkę.

 

We wnętrzach Oskomy dominuje prostota przełamana akcentami retro. Skandynawskie klimaty odnajdujemy też w karcie. Ale spokojnie, nie chodzi wcale o kolejne wariacje na temat łososia, a o stawianie na tradycyjne, lokalne produkty, zinterpretowane na talerzu na nowo. W menu jest więc tatar z sarny, comber jagnięcy z ogonami wołowymi, ale też sernik z sera zwarowego z nasionami tonki, lodami buraczanymi i truskawkową watą cukrową.

oskoma kukbuk

Na początek zamawiamy podpłomyki z polikami wołowymi, marmoladą cebulową, piklowaną dynią i chrzanem (19 zł). Przystawka prezentuje się nienagannie. Bardzo intensywnej w smaku wołowinie lekkości dodaje świeżo starty chrzan. Podpłomyki, tak jak reszta pieczywa, wypiekane są na miejscu. 

 

Z sezonowej wkładki w menu wybieramy krem dyniowy z oliwą orzechową (12 zł). Zupa, z wierzchu posypana serem długo dojrzewającym i pestkami dyni, jest prawdziwą bombą smaku. Niesamowicie aromatyczny krem orzechowy dopełnia całości. Szkoda, że tej zupy nie znajdziemy w stałej karcie, bo chętnie byśmy na nią wrócili, zwłaszcza teraz, kiedy kreska termometru niebezpiecznie zbliża się do zera.

 

Z tej samej wkładki próbujemy jeszcze burgera wołowego z chrupiącym boczkiem i domowymi frytkami (28 zł), który nie spełnia pokładanych w nim nadziei. Nie zostajemy zapytani o poziom wysmażenia mięsa i dostajemy wysmażoną na wiór wołowinę w wersji well done. Dla takich krwiopijców jak my jest to spory zawód. Sytuację ratuje pyszna bułka, ostatecznie jednak burger możemy uznać za zaledwie dobry, zwłaszcza że dodatki sprawiają wrażenie podebranych z podpłomyków.

oskoma kukbuk
oskoma kukbuk
oskoma kukbuk

Na szczęście to gorsze wrażenie całkowicie zaciera sandacz na purée z eddo, z polentą, kalmarami, ze szpinakiem i z sosem na bazie brązowego masła (48 zł). Ryba jest przyrządzona idealnie, smażenie nie odebrało jej soczystości ani smaku. Poza wymienionymi w karcie kalmarami na talerzu pojawiają się ośmiorniczki. Owoce morza są miękkie i dobrze współgrają ze szpinakiem. Jednak największe wrażenie robi eddo. Ta roślina, znana również jako taro, przypominająca ziemniaka, chłonie o wiele mniej wody niż nasza swojska pyra, więc purée jest bardzo zwarte i ma ciekawą, mocno ziarnistą strukturę. To było nasze pierwsze doświadczenie z tym warzywem, ale wiemy już, że będziemy zwracać na nie uwagę w menu odwiedzanych przez nas lokali.

 

Sprawna, profesjonalna obsługa, atmosfera i wystrój dopełniają dobre wrażenie, jakie zostawia posiłek. Do Oskomy wrócimy na pewno – w końcu nie zdążyliśmy spróbować deseru, a o lodach z buraków krążą już legendy.

 

Jeśli chcecie się dowiedzieć, kto miesza, doprawia i szefuje w Oskomie, przeczytajcie nasz wywiad z Adamem Adamczakiem, finalistą programu „Top Chef” i zdobywcą tytułu Młody Talent przewodnika Gault & Millau.

 

 

Tekst, zdjęcia: Olga Żytkowiak

© KUKBUK 2017