Milanovo Bread Wine Cafe - KUKBUK

Milanovo Bread Wine Cafe

Nowe bistro na Mokotowie ma słodki wystrój i jeszcze słodszą kartę. Czy mogą rozboleć od tego zęby?

Tekst: Zosia Sław; zdjęcia: Anna Nauwaldt

Milanovo Bread Wine Cafe

ul. Puławska 142
Warszawa

godziny otwarcia: pon.-pt.: 8-22, sob.-niedz.: 9-22

przejdź do dużej mapy
milonovo_bread_wine_cafe kukbuk

 Na niedzielne śniadanie wybraliśmy się do Milanovo Bread Wine Cafe, młodszej siostry wilanowskiej restauracji Milanovo. Pierwsze wrażenie po przekroczeniu progu było bardzo korzystne – we wnętrzach Milanovo jest słodko, miękko i komfortowo, w wystroju dominują pastele, a miękkie pufy i poduszki kuszą, by się w nich zapaść.

 

I lepiej rozsiąść się wygodnie, bo zapoznanie się z dwustronicowym, gęsto zapisanym menu zajmuje dobrą chwilę. Mnogość pozycji w karcie zasiała w nas pierwszą wątpliwość – przy takiej liczbie dań trudno o utrzymanie świeżości i dostępności wszystkich ich składników.  

milonovo_bread_wine_cafe kukbuk

Milanovo chwali się pieczywem i wyborem past do smarowania, postanowiliśmy zatem spróbować paru z nich – wytrawnego kremu z sera cheddar oraz trzech słodkich: z wanilią, daktylem i suszoną śliwką. Najbardziej smakowała nam ostatnia pasta, w której śliwka miło współgrała z rozmarynem, pozostałe były dla nas odrobinę za słodkie i niezbyt wyraziste. Wytrawna pasta serowa zaś, ku naszemu zdziwieniu, zawierała więcej jajka niż sera i, wbrew opisowi w karcie, nie była kremowa, ale grudkowata. Niedociągnięcia kremów rekompensowały na szczęście chrupiące croissanty i świeże pieczywo.

milonovo_bread_wine_cafe kukbuk

Po rozgrzewce przyszła pora na wybór śniadaniowego dania głównego. Gofr z omletem czekoladowym, jogurtem i konfiturą truskawkową, obficie obsypany cukrem pudrem okazał się wyzwaniem dla najżarliwszych węglowodanożerców! Mimo że jesteśmy zaprawieni w cukrowych bojach, po tym kalorycznym bombardowaniu musieliśmy przełamać słodycz czymś wytrawnym. Wybraliśmy deskę serów i „owocowych bajerów”. Jednak pod tą szumną nazwą, zwiastującą różnorodność dodatków, kryła się jedynie konfitura malinowa. Towarzyszyły jej za to spore kawałki serów: cheddara, gorgonzoli i gruyère’a, które okazały się najmocniejszym punktem śniadania.

milonovo_bread_wine_cafe kukbuk

Na deser pokusiliśmy się jeszcze o „chałczettę”, czyli brioszkę z konfiturą, masłem, miodem i czekoladą, ale nie był to trafiony wybór – brioszka miała papierową konsystencję, a w czekoladzie i konfiturze dało się wyczuć sztuczne dodatki.

 

Poza menu śniadaniowym zróżnicowana oferta Milanovo obejmuje sałatki, dania jednogarnkowe i wysublimowane przekąski do wina w przystępnych cenach (do 20 zł). Do popicia są owocowe koktajle, kawa z ekspresu (espresso – 7 zł), domowe wina gaio i prosecco.

 

Przy całym bogactwie jadłospisu nie sposób nie odnieść wrażenia, że w Milanovo zadbano bardziej o efekty wizualne niż smakowe, a forma nieco przerosła treść. Wystrój wnętrza i sposób podawania dań na grubych drewnianych deskach udekorowanych papierem do pieczenia jest przemyślany co do najmniejszego detalu, trudno jednak powiedzieć to samo o walorach smakowych podawanych tu potraw. Na korzyść lokalu można jednak zaliczyć przystępne ceny oraz troskliwą i uśmiechniętą obsługę. 

Tekst: Zosia Sław; zdjęcia: Anna Nauwaldt

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: