Meh – nowe miejsce na alternatywnych Jeżycach - KUKBUK

Meh – nowe miejsce na alternatywnych Jeżycach

Azjatycki żurek i polski ramen w jednym menu.

Tekst i zdjęcia: Basia Starecka

Meh

Rynek Jeżycki 3
Poznań

godziny otwarcia: wt.-pt.: 09:30-20:00; sob.: 10:00-21:00; niedz.: 10:00-18:00

przejdź do dużej mapy
meh kukbuk poznan

Jeżyce w ostatnich latach rozwijają się kulinarnie w dość wyraźnym kierunku – alternatywnym i autorskim. Nie brakuje tu zarówno miejsc z kuchnią roślinną, jak i będących w kontrze do masowych gustów. Wbrew nazwie zdradzającej inklinacje do natury nowe bistro, ulokowane na jednej ze ścian jeżyckiego rynku, w kamienicy z 1913 roku, podaje również mięso. Meh rzeczywiście z początku miał być Mchem – ten zielony miał dosłownie porastać front bistra, ale zdobycz z lasu nie przyjęła się na murze, eliminując tym samym kluczowe „c” z nazwy.

Trzeba także wspomnieć, że Meh działał tu od jakiegoś czasu, ale pod inną nazwą – Owacja Slow. Ta zbitka słów była ukłonem dla biznesu, który zapoczątkował działalność restauracyjną Marty Matuszczak i Tamary Karasińskiej: Owacja – bo przez sześć lat pod taką nazwą prowadziły pracownię tortów na zamówienie, a Slow wzięło się z potrzeby zwolnienia tempa realizacji zleceń i otworzenia kawiarni. Nazwa jednak okazała się niefortunna, sąsiedzi nazywali lokal Słowacją i dziwili się, że jada się w nim pałeczkami. Nie tylko dlatego przy jeżyckim rynku w czerwcu zeszłego roku pojawili się mężczyźni. Mateusz Żurek, organizator Poznań Culinary Fest, najpierw został poproszony o konsultację i wprowadzenie do karty oferty lunchowej, by docelowo wylądować w kuchni, gdzie towarzyszy mu Kuba Lelito. Panowie na początku serwowali kuchnię polską, ale po jakimś czasie zaczęło ich znosić w kierunku Azji.

Wegański ramen i żurek w jednym menu? Ta fuzja wydawała nam się dziwaczna, niemniej po spróbowaniu obu zup okazało się, że żurek (14 zł), choć śląski i dosadny w konsystencji, może być najbardziej azjatycką z polskich zup, i na odwrót – ramen (26 zł) może z sukcesem bazować na polskim bulionie, który swój ciemny kolor zawdzięcza buraczanej melasie i dodatkowi bezglutenowego sosu sojowego. Podobne mariaże kuchni rodzimej z azjatycką są coraz bardziej popularne w Londynie, Paryżu czy Berlinie, dlaczego zatem Poznań miałby sobie ich odmawiać?

meh kukbuk poznan

Krótka karta obfituje zresztą w tego typu miłe niespodzianki, które zgrabną klamrą spina intensywny smak dań oraz ich konsekwentna, pełna kolorów prezentacja w ceramice powstałej na zamówienie pomysłodawców miejsca. Solidne, owalne miski trzymają ciepło, dzięki czemu zupy tak łatwo nie stygną. Ceramikę zaprojektowaną przez twórców związanych z poznańską School of Form będzie można niebawem zakupić na miejscu.

Meh nie tylko zupą stoi, można tu wpaść już na śniadanie – a to zjeść również na kolację, tak jak było w naszym przypadku. Starannie przygotowany i delikatny omlet z kozim serem, miodem, pieprzem i tymiankiem (15 zł) może być świetną przystawką, tak jak spring rollsy (17 zł) z marynowanym tofu, makaronem ryżowym i warzywami oraz z trzema ciekawymi sosami czy porządna porcja tatara z łososia podana z majonezem zmiksowanym z awokado i ze spiruliną (22 zł).

W krótkim menu Meh zmieścił solidną porcję mięsa. Uwagę zwraca szczególnie polędwiczka wieprzowa z palonym kozim masłem, pistacjami, porem, ze stoutem oraz… z mchem (34 zł). Czym tym razem jest mech w istocie? Zaintrygowanym polecamy przekonać się osobiście.

Karta ma się zmieniać co miesiąc. Już jesteśmy ciekawi jej majowej odsłony, którą mamy zamiar popić tym samym winem co ostatnio, czyli persicą, muscatem z polskiej winnicy Jasiel, wyjątkowo dobrze współgrającym z tutejszym sernikiem z finezyjnym dodatkiem matchy.

meh kukbuk poznan
meh kukbuk poznan
© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: