Lokal Na Rybę, Warszawa - recenzja - KUKBUK

Lokal Na Rybę, Warszawa – recenzja

Obiad z rybą w roli głównej to nie tylko sushi czy filet w panierce – twierdzi Bartosz Lisek, gotujący żeglarz.

Tekst i zdjęcia: Kasia Stadejek

Lokal na Rybę

ul. Kwiatowa 1/3/5 (wejście od Różanej)
Warszawa

godziny otwarcia: czw.-pt.: 16-22; sob.-niedz.: 14-22

przejdź do dużej mapy
lokal na rybe recenzja kukbuk

Bartosz dużą część swojego życia spędził na morzach i oceanach, jako pokładowy kucharz. Chcąc urozmaicić typową żeglarską dietę swoich kolegów, składającą się głównie z makaronu i puszek z mielonką, w portach odwiedzał targi i kupował na nich to, co nad morzem najtańsze – ryby. Gdy wrócił do Polski, postanowił zrobić użytek ze swojej wiedzy i umiejętności. Lokal na Rybę działa od czerwca i co tydzień zaprasza do innego portu. Wszystko, łącznie z wystrojem, przeobraża się co czwartek – do karty trafiają rybne dania z nowego zakątka świata. Oferta pieczywa, deserów i napojów też się zmienia, a na lampach i parapetach pojawiają się tematyczne dekoracje. W Narodowe Święto Niepodległości ryba występowała między innymi w pierogach i gołąbkach, flądra udawała schabowego, a do popicia było świętomarcińskie wino.

 

lokal na rybe recenzja kukbuk

My trafiliśmy do lokalu w tygodniu skandynawskim. Za oknami królował polski listopad, potrzebowaliśmy więc rozgrzania – tę funkcję doskonale spełniła szklaneczka domowego glöggu z migdałami i rodzynkami. Na przystawkę spróbowaliśmy „ptasiego gniazda” – siekanych anchois z jajkiem przepiórczym i cebulką. Taki tatar, rozsmarowany na szwedzkim żytnim pieczywie, to charakterna przekąska, którą można by zagryźć trunek dużo mocniejszy niż nasze grzane wino. Pochłonęliśmy też miskę pysznej i sycącej kremowej grochówki z wędzonym łupaczem.

lokal na rybe recenzja kukbuk
lokal na rybe recenzja kukbuk
Najbardziej jednak zachwycił nas śledź w jeżynach, czyli płaty matiasa marynowane w jeżynówce z goździkami, cynamonem, cebulką i octem. Ryba była miękka i krucha, spełniła nasze marzenie o śledziu idealnym.

 

Z dań głównych wybraliśmy gładzicę z żurawiną i zapiekankę z łososiem. Smażona na maśle gładzica była delikatna i świeża, podano ją z maślanymi ziemniakami i kapustą. Równie smaczna była zapiekanka z łososiem, groszkiem, cebulą i koperkiem. Nieco się rozpadała, ale to tylko pogłębiło wrażenie domowości i przytulności tego miejsca – to w końcu lokal na rybę, a nie na popisy przerostu formy nad treścią.

lokal na rybe recenzja kukbuk
lokal na rybe recenzja kukbuk
lokal na rybe recenzja kukbuk
lokal na rybe recenzja kukbuk
Deser też był skandynawski – podane na ciepło ciasto z jabłkami, migdałami i cynamonem chcielibyśmy jeść jako fikę codziennie, a kisiel z dzikiej róży z kleksem kwaśnej śmietany był odświeżający, mocno owocowy i bardzo domowy.

 

Lokalowi kibicujemy nie tylko z miłości do ryb, lecz także dlatego, że trzeba mieć dużo odwagi, żeby co tydzień tworzyć nową kuchnię. Nie sposób znudzić się pomysłami Bartka. W grudniu planuje przepłynąć przez bożonarodzeniowe zwyczaje różnych zakątków globu, w Lokalu na Rybę będzie też można kupić oryginalne rybne przysmaki na wigilijny stół. Jakie podróże czekają miłośników ryb w nowym roku? Na szczęście portów na świecie jest bez liku, więc i pomysłów nie powinno zabraknąć.

 

 

 

Tekst i zdjęcia: Kasia Stadejek

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: