Lalo - KUKBUK

Lalo

Mazurskie ryby i słoneczny taras z widokiem na jezioro – to miejsce dla prawdziwych smakoszy i miłośników pojezierza.

Tekst i zdjęcia: Kasia Stadejek

Lalo

Mickiewicza 17C
Ostróda

Godziny otwarcia:
pon.-pt.: 11:00-23:00

sob.: 10:00-23:00

niedz.: 10:00-22:00

przejdź do dużej mapy
lalo kukbuk

Nowoczesna bryła restauracji Lalo schowana jest wśród drzew tuż przy molo na Jeziorze Drwęckim. To tu zjeżdżają się miłośnicy nart wodnych i wakeboardu, bo czeka na nich profesjonalny wyciąg. Azyl znajdą tu jednak nie tylko zmęczeni wodnymi szaleństwami, lecz każdy, kto szuka mazurskich przysmaków.

 

Przestronne wnętrze od razu zachwyca wystrojem – surowy beton kontrastuje z drewnem, jedna ze ścian to prawdziwa, żywa dżungla, a koloru dodają niezwykłe kafle i rzeźby. Jest tu kącik dla dzieci, duże kanapy i fotele idealne na relaks w grupie znajomych i stoliki dobre na kameralne spotkania. Od razu chce się usiąść przy wielkim oknie czy na tarasie i wlepić oczy w błyszczące w słońcu jezioro. Odrywamy się jednak od tego wciągającego widoku, bo przyszliśmy tu przecież spróbować mazurskich smaków.

lalo kukbuk recenzja

Karta jest sezonowa i w momencie naszej wizyty pełna letnich przebojów. Z przystawek wybieramy chłodnik z jajkiem w koszulce i sałatkę z wędzonym pstrągiem. Aksamitna zupa pachnie koperkiem, chrupie od ogórka małosolnego i przyjemnie chłodzi, a jajko jest ugotowane w punkt. Sałatka zachwyca bogactwem kolorów i jędrnym, soczystym pstrągiem. Pochodzi on z pobliskiej Kalinówki i jest wędzony w dymie z olchy i drzew owocowych. Zagryzamy go domową bułeczką z makiem i zupełnie rozczuleni tym prostym połączeniem, szykujemy się na kolejne doznania. Danie główne jest równie spektakularne – to konfitowany filet z miętusa na puree z kalafiora, podany z sosem z posiekanego pomidora w stylu jardinière, olejem rzepakowym tłoczonym na zimno, szczypiorem, czipsami z topinamburu i sałatą. W jej odmętach znalazło się też miejsce na dorodne borówki, porzeczki i maliny, które zaskakująco pasują do kompozycji i stanowią kwaskowaty kontrapunkt. Ryba jest mięsista i pełna smaku, puree kremowe i delikatne, a pomidory słodkie – to idealne letnie danie, a zarazem pochwała bogactwa kulinarnego regionu. Grzechu wart jest także deser – sernik nowojorski z kwaśną śmietaną i słonym karmelem ląduje na stole wciąż lekko ciepły i puszysty jak obłok. Zagryzany cierpkimi wiśniami stanowi perfekcyjne zakończenie posiłku.

W Lalo dużą uwagę przykłada się do pochodzenia składników. Ryby kupowane są od rybaków, grzyby pochodzą z okalających jezioro lasów, a warzywa od okolicznych dostawców. Regionalne są też alkohole i sery, dojrzewające szynki i wołowina. W karcie nie brakuje dań bezglutenowych i wegetariańskich, a jeżeli wpadniecie tu spragnieni konkretnej potrawy, której nie ma w menu, szef kuchni chętnie ją dla was przyrządzi, jeśli tylko będzie miał składniki. Mazurskie smaki zna jak nikt inny, bo tutaj dorastał. Swoje umiejętności szlifował potem m.in. w hotelu Anders u boku Dariusza Strucińskiego, a także u nagrodzonego gwiazdką Michelin Christophera Wincenta w restauracji RED na wyspie Guernsey. Od roku gotuje w Lalo. Cytrynę zastępuje pigwą, proponuje gościom steki black blue, a klasyczne francuskie sosy łączy z polskimi warzywami sezonowymi, bawiąc się fakturami i kolorami.

 

Turystyczne miejscowości rzadko kiedy pozytywnie zaskakują ofertą gastronomiczną. Przed budkami z frytkami z mrożonki ustawiają się kolejki tych, którym wszystko jedno, a znalezienie restauracji, która zaspokoi gusta smakoszy nie zawsze jest łatwe. Tym bardziej cieszymy się, że takie miejsca jak Lalo stawiają na ciekawą, regionalną kuchnię w autorskim wydaniu i ratują kulinarną reputację małych miasteczek.

 

Tekst i zdjęcia: Kasia Stadejek

lalo kukbuk
lalo kukbuk
lalo kukbuk
lalo kukbuk
© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: