Lalka – naleśniki w niskiej cenie, adekwatnej do jakości - KUKBUK

Lalka – naleśniki w niskiej cenie, adekwatnej do jakości

Czy przy Marszałkowskiej staną impregnowane na deszcz, grad i błoto kolejki jak do Manekina?

Tekst i zdjęcia: Marta Cyzio

Naleśnikarnia Lalka

ul. Marszałkowska 27/35
Warszawa

przejdź do dużej mapy
Kukbuk nalesniki lalka recenzja

Lalka to nowe miejsce na kulinarnej mapie Warszawy. Naleśnikarnia mieszcząca się do tej pory przy ulicy Freta 17 otworzyła drugą kantynę – przy Marszałkowskiej. Spory lokal w Śródmieściu pomieści nawet 100 osób. Duże witryny i drewniane stoliki w połączeniu z odcieniami bieli i niebieskiego tworzą ciepły, przytulny nastrój.

Nazwa restauracji nie jest przypadkowa. Inspiracją była postać córki Rudolfa Miniego, w przedwojennej Warszawie właściciela kawiarni słynącej z ciast, olśniewająco piękna kobieta. Mieszkanka kamienicy przy Freta podobno z urody przypominała właśnie lalkę.

W menu restauracji znajdziemy wszystkie formy placków z patelni: naleśniki, crêpes, pankejki i placki ziemniaczane. Zawijane, zapiekane lub tradycyjne. Podstawowe naleśniki są na bazie mąki pszennej, ale za niewielką dopłatą (3 zł) można ciasto zmienić na takie, które sprosta wymaganiom każdej diety.

Nasz wybór pada na naleśniki: ratatuj (14,90 zł), norweski burger (18,90 zł) oraz zakręcony z kurczakiem i serem pleśniowym (14,90 zł). Każda porcja waży 350 gramów, więc wystarczy na solidny obiad dla jednej osoby.

Naleśnik z warzywami jest właściwie bez smaku, brakuje pieprzu, soli, jakichkolwiek przypraw. Z kolei drugie danie tonie w jogurcie znajdującym się w środku naleśnika. Przez warstwę jogurtową nie przedostaje się nawet posmak łososia ani czerwonej cebuli. Postawiony obok sos koperkowy jest w tym wydaniu całkowicie zbędny. Trudno też doszukać się sensu w nazwie tego dania – norweski burger wcale nie wygląda jak burger, raczej przypomina tortillę. Ale i tak ostatnie miejsce zajmuje zakręcony naleśnik. Pomimo gruntownych poszukiwań nie doszukaliśmy się w nim sera pleśniowego, a kurczak był wysmażony na wiór.

Ciekawy był jednak sposób podania naleśnika, nieco w stylu francuskich crêpes – cieniutkie, mocno przysmażone ciasto zawinięto w gazetę.

Na deser wybraliśmy pankejki oreo (19,90 zł), które można zamówić również jako danie główne. Ułożone jeden na drugim mączne placuszki są przełożone kremem z mascarpone oraz kawałkami ciasteczek i czekolady. Pankejki udekorowano całymi ciastkami Oreo, sosem czekoladowym i cukrem pudrem. Bardzo słodkie danie zbalansowano gałką lodów waniliowych, pod względem smaku jednak najsłabszym elementem tej kompozycji.

Kukbuk Lalka recenzja
Kukbuk Nalesnikarnia Lalka recenzja
Kukbuk Lalka recenzja

Największym minusem restauracji okazał się sposób przygotowania deseru. Otwarta na gości kuchnia, która pozwala zobaczyć, jak dania są przyrządzane, spełniła swoje zadanie nazbyt dobrze.

Z przerażeniem odkryliśmy, że osoba przygotowująca nasz pankejk za każdym razem po nałożeniu kremu oblizywała rękawiczkę włożoną na dłoń.

Na szczęście po zwróceniu uwagi kelnerowi obsługa zachowała się profesjonalnie i wykonała nasz deser ponownie. Niestety, ten wcześniejszy pankejk trafił do innych klientów.

Lalka to miejsce, gdzie można zjeść porządne naleśniki za bardzo rozsądną cenę (15-18 zł). Porcje zaspokoją apetyty nawet największych głodomorów, a różnorodność menu z pewnością pozwoli każdemu wybrać coś dla siebie. Na stronie naleśnikarni można przeczytać, że „tradycyjna formuła” serwowanych tutaj naleśników „kryje zaskakujące wnętrze, w skład którego wkładane jest całe serce, ciepło rodzinnego domu i zapach wakacji z dzieciństwa”. Dla nas niestety zaskakujący okazał się jedynie sposób przygotowywania deseru.

© KUKBUK 2017