Koktajl Mokotowa - KUKBUK

Koktajl Mokotowa

Piwniczny półmrok sprzyja temu, by jeść dużo. Schodzimy więc do piwnicy na warszawskim Mokotowie – jednak mimo uczucia sytości pozostaje niedosyt.

Tekst i zdjęcia: Mariusz Krycki

Tekst i zdjęcia: Mariusz Krycki

ul. Puławska 67
Warszawa

godziny otwarcia:

pon.-czw.: 12-23,

pt.: 12-24,

sob.-niedz.: 14-24

przejdź do dużej mapy
Koktajl mokotowa kukbuk

Zachęceni wybuchową i chwytliwą nazwą, udajemy się w pobliże mokotowskiego parku Morskie Oko w Warszawie. W ogóle nie zraża nas to, że zjemy obiad w piwnicy. Kilka schodów i jesteśmy na miejscu. We wnętrzu stoją duże, ciężkie fotele, są lustra na pół ściany i małe lampki na drewnianych stołach. Telewizor pokazuje mecz piłki nożnej. Wszystko bez ładu i składu, zestawione ze sobą przypadkowo. W drugim pomieszczeniu panuje jeszcze większa ciemność i srogość.

Koktajl mokotowa kukbuk

W karcie na pierwszy rzut oka dominuje kuchnia polska: są pierogi, żeberka, golonka, ale też dania makaronowe. W końcu: „Z ziemi włoskiej do Polski”. Decydujemy się na polędwiczki wieprzowe w sosie kurkowym (24 zł), kopytka i buraczki (po 5 zł), a także penne z łososiem (23 zł). Mięso jest miękkie i dobrze komponuje się z wyraźną nutą kurkową. Kopytka nie są zbyt mączne, więc zjadamy je ze smakiem. Buraczki za to okazują się bardzo kleiste, przez co tracą smak.

 

Penne z łososiem prezentuje się nienagannie, choć zupełnie nie wyróżnia się na tle tysiąca innych penne z łososiem. Być może nie musi.
Koktajl mokotowa kukbuk

Na koniec decydujemy się na deser dnia. Z nazwy jest to torcik lodowy (15 zł), z wyglądu – kilka kawałków nierozmrożonych lodów, polanych sosem truskawkowym, z truskawkami po bokach talerza, gdyby komuś byłoby mało. Czujemy się trochę jak górnicy z kilofami w dłoniach, gdy próbujemy widelcami rozłupać deser. Nie dokopujemy się do żadnej bryły ani skarbu, więc w połowie rezygnujemy z walki z torcikiem.

Koktajl mokotowa kukbuk
© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: