Dwór Kombornia - KUKBUK

Dwór Kombornia

W eleganckim dworze gotuje się nowocześnie i z dużym szacunkiem dla produktów.

Tekst: Tomek Zielke

Dwór Kombornia

Kombornia 1
Korczyna

przejdź do dużej mapy
Dwor Kombornia recenzja kukbuk

Kombornia to miejscowość o długiej i burzliwej historii. Początki zabudowań, które później przekształciły się w szlachecki dwór architekturą nawiązujący do willi włoskiego renesansu, sięgają prawdopodobnie XVI wieku. W skład współczesnego kompleksu wypoczynkowego, usytuowanego w pięknym parku, wchodzi czterogwiazdkowy hotel, instytut kosmetyczny, SPA, sklep z winami oraz gościniec. I oczywiście restauracje, będące jego sercem i tym, co powinno nas skłonić do zboczenia z wyznaczonej trasy i odwiedzenia tego miejsca.

Podkarpacie obfituje w liczne atrakcje kulinarne i enologiczne – Dwór Kombornia łączy to, co najlepsze, z obu tak bliskich przecież światów. Warto przyjechać tu nie tylko dla nowoczesnej kuchni opartej na tradycyjnych połączeniach smakowych, lecz także dla dworskiej piwniczki, w której znajdziemy nieznane jeszcze szerszej publiczności doskonałej jakości wina z regionu Karpat: rumuńskie, słowackie czy polskie.

Dwór jest stylowy, podobnie jak restauracja z białymi obrusami i dyskretną, elegancką zastawą. Kelnerzy, pod muchą, ale bez „dygu” i zbytniej sztywności, pilnują, żeby kieliszki, z których refleksy rzuca prosty słowacki tramin, nie były puste. Chłodne białe wino fantastycznie obmywa podniebienie po kęsach pierożków z ciasta filo nadzianych farszem z kurek i kremowego koziego serka. Przystawka zrobiona wedle wszelkich zasad sztuki jest chrupiąca i dobrze doprawiona, choć może zbyt bezpieczna – to zestawienie widzieliśmy już w wielu odsłonach. Potem serwowana jest zupa, mogąca być wzorem dla wielu innych – arcyprosty krem z buraków, który smakuje tym, czym powinien. Słodkie, ziemiste buraki, i basta, doprawione delikatnie miodem i octem balsamicznym, z małym kleksem kwaśnej śmietany i jednym ruchem pieprzniczki – wszystkie przyprawy, utajone w tle, raz po raz wyzierają, żeby dotknąć odpowiednich kubków smakowych w określonym czasie.

Danie główne, purée z pasternaku i gruszki, dzicze polędwiczki marynowane w wermucie, kurki i borówki, to nowoczesna interpretacja szlacheckiej klasyki.

 

Dowiadujemy się później, że kucharze poprawiają konsystencję mięsa przez mrożenie, które rozluźnia zwartą strukturę włókien mięśniowych dziczyzny. Cieszymy się lekko anyżkowym, żelazistym smakiem mięsa – jest zbite, ale niezbyt twarde; pasternak i grzyby dobrze grają z ziemistymi nutami dziczyzny, a gruszka i borówki stanowią potrzebny słodko-kwaśny kontrapunkt. Przyjazne, naturalne smaki, a jedyne, do czego można by się przyczepić, to to, że danie dotarło do nas nieco chłodne. Przepłukujemy usta domowym słowackim cabernetem i czekamy na deser: mrożony serek mascarpone, biała czekolada, pomarańcza i maliny w pudrze znikają błyskawicznie. Koniec kolacji, ale nie koniec atrakcji. Wszyscy energicznie przepłukują usta wodą, bo za chwilę czeka nas jeszcze degustacja win w pobliskim salonie. Spróbowaliśmy w restauracji wersji najprostszych, teraz czeka na nas wycieczka po świetnych winnicach Węgier, Rumunii i Czech. Degustacja trwa długo, towarzyszą jej owocne spostrzeżenia i rozmowy. Doskonały koniec wypełnionego wrażeniami dnia.

Dwor Kombornia recenzja kukbuk
Dwor Kombornia recenzja kukbuk

Tekst: Tomek Zielke

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: