Cukiernia Irena - KUKBUK

Cukiernia Irena

Żeby tu trafić, nie trzeba znać dokładnego adresu, wystarczy skręcić w ulicę Zakopiańską i wciągnąć w nozdrza zapach wypieków.

Tekst i zdjęcia: Kasia Stadejek

Cukiernia Irena

ul. Zakopiańska 20
Warszawa

godziny otwarcia: pon.-pt., 9:00-19:00; sob.-niedz., 9:00-18:00

przejdź do dużej mapy
cukiernia irena kukbuk
cukiernia irena kukbuk
cukiernia irena kukbuk
cukiernia irena kukbuk
cukiernia irena kukbuk
cukiernia irena kukbuk
cukiernia irena kukbuk
cukiernia irena kukbuk

Im bliżej cukierni, tym jest on intensywniejszy, a silna wola – słabsza. Cukiernia Irena osładza życie warszawiaków od 1937 roku. Najpierw mieściła się przy ulicy Francuskiej, a gdy odnalazł się właściciel zabytkowej kamienicy, przeniosła swoje słodkie tajemnice na Zakopiańską. Przez ten czas właściciele praktycznie nie zmienili dostawców ani receptur klasycznych słodkości. Powidła śliwkowe do pączków są robione na zamówienie przez zaufanego przetwórcę, a jabłka do strudli i francuskich ciastek pochodzą z drzew specjalnie na ten cel przeznaczonej odmiany. Owoce są niepryskane, bo przecież w drożdżówkach nikt nie zobaczy pięknej skórki.

 

Zjawiamy się tu kilka dni przed tłustym czwartkiem. Gdy rok temu testowaliśmy warszawskie pączki, te z cukierni Irena smakowały nam najbardziej. Puszyste ciasto, powidła śliwkowe i lukier ze skórką pomarańczową – takie jak w domu, robione przez babcię czy mamę.

 

Prawdziwe masło, troskliwe wyrabianie kapryśnego przecież ciasta drożdżowego, wilgoć podczas wyrastania – to sekret sukcesu Ireny. Zdradza go uśmiechnięty cukiernik, od ponad dwudziestu lat codziennie odpowiedzialny za smażenie pączków. W tłusty czwartek sprzedaje się ich nawet ponad siedem tysięcy. Mimo że tego dnia wszyscy mają więcej pracy, pączki są przygotowywane dokładnie tak samo, bez wcześniejszego mrożenia ani stosowania półproduktów. Ważne jest też, żeby smażyć pączki już nadziane powidłami, inaczej ich aromat nie przeniknie do ciasta tak, jak powinien. Obserwujemy proces ręcznego formowania, nadziewania i smażenia pączków i marzymy o momencie, kiedy będziemy mogli wgryźć się w jeszcze ciepłe ciastko.

 

Ciastka wypiekają ci, których kilkanaście lat temu pan Zenon, właściciel cukierni, wyłowił jako największe talenty podczas egzaminów w Warszawskim Cechu Rzemiosł Spożywczych. Od tamtego czasu nauczyli się wyczuwać gluten palcami i zawijać powidła nawet w najmniejsze pączki, te sprzedawane na wagę. Żona pana Zenona, pani Elżbieta, która mimo że zajmuje się księgowością, razem z załogą obiera jabłka tak, żeby żadna łuska nie trafiła do wypieków. Oprócz pączków kuszą tu klasyczne wuzetki, napoleonki i makowce, ale też florentynki i cantuccini, które tak zasmakowały właścicielom na wakacjach, że postanowili odtworzyć przepisy i wprowadzić te ciastka do sprzedaży.

 

Polecamy wam dołączyć do stałych klientów cukierni Irena, bo to miejsce niezwykłe na kulinarnej mapie Warszawy, zmieniającej się przecież z dnia na dzień.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: