Ciao a Tutti - KUKBUK

Ciao a Tutti

Pizza ponad podziałami, zarówno dla wielbicieli rzymskich, jak i neapolitańskich placków.

Tekst, zdjęcia: Anna Nauwaldt

CIAO A TUTTI

al. Niepodległości 217
Warszawa

godziny otwarcia: pon. nieczynne; wt.-sob.: 12-22; niedz.: 12-20

przejdź do dużej mapy
ciao a tutti kukbuk recenzja

Naszej wyprawie do Ciao a Tutti towarzyszyła dyskusja, która w gronie fanatycznych miłośników włoskiego placka toczy się często. Niejedna przyjaźń zawisła na włosku i niejedno rozstanie przypieczętował ten spór. Tak się stało i tym razem, kiedy ktoś prowokacyjnie rzucił: „Ja chyba wolę neapolitańską”. Nad Polem Mokotowskim zebrały się burzowe chmury, a niektórym italofilom zrobiło się słabo: „To znaczy grubą?”. Rozpętała się wojna na definicje. Strony konfliktu: pizza napoletana (z Neapolu, kolebki margherity) i pizza romana (rzymska). Kiedy już ustaliliśmy fakty, każdy wtrącił swoje spostrzeżenie na temat chrupkości, mięsistości i sprężystości obu rodzajów placka i gotowi byliśmy zacząć spór o wyższość jednego gatunku nad drugim, dotarliśmy do niepozornego szyldu Ciao a Tutti i dyskusja na szczęście zakończyła się w odpowiednim momencie.

 

Podziemna lokalizacja zamienia Ciao a Tutti w prawdziwą miejską enklawę, w której z miejsca zapominamy, że tylko kilka metrów dzieli nas od nieznośnego skrzyżowania. Półmrok rozświetlony przyjemnym, ciepłym światłem, na ścianach włoskie dolce vita uwiecznione na dziesiątkach zdjęć, no i ten zapach! Rozchodzący się zza kuchennej zasłony i otulający niewielkie wnętrze, nie pozostawia wątpliwości – trafiliście do królestwa pizzy. Nie liczcie na kartę pełną antipasti i contorni. Jeśli jesteście w makaronowym nastroju, to też nie jest to, czego szukacie. Tu się je pizzę, 31 rodzajów włoskiego szczęścia. Do tego domowej roboty tiramisu, w niektórych kręgach kultowe już szklaneczki pełne słodkiego mascarpone.

 

Wybór pizzy jest niełatwy. Ku naszej radości to jedno z niewielu miejsc w Warszawie, w których karcie zmieściła się niesłusznie niedoceniana marinara. Są też pizze bianche w kilku ciekawych odsłonach, między innymi carbonara z płynnym żółtkiem. W Ciao a Tutti można tworzyć własne kompozycje albo wybrać opcję pół na pół, a dopełnieniem radości są przyjazne ceny za placki – od 14 zł do 28 zł. Wybieramy marinarę (14 zł), piccante (26 zł), dajemy też szansę pizzy bez sosu pomidorowego i decydujemy się na połączenie trzech rodzajów sera z cebulą i orzechami włoskimi (24 zł).

 

W oczekiwaniu na pizze skubiemy estetyczne kompozycje przystawek. Zucchino (18 zł) to przyjemna wariacja na temat sałatki z cukinią i pomidorkami koktajlowymi – dostajemy talerz pełen cieniutkich, podłużnych plastrów hojnie obsypanych płatkami parmezanu, orzechami pinii, w towarzystwie kilku kleksów ricotty. Porcja na mały głód, większy można zagłuszyć świeżą ciabattą maczaną w oliwie (rewelacyjnej skądinąd; nawet jeśli nie czujecie się pewnie we włoskim rytuale fare la scarpetta, dla oliwy z Ciao a Tutti warto zrobić wyjątek i coś w niej zanurzyć). Na talerzu włoskich serów (22 zł) ląduje klasyczny zestaw – pecorino, parmezan, gorgonzola, taleggio i ricotta – podany z młodym szpinakiem i orzechami włoskimi. Przyjemnie zaskakuje nas taleggio, którego intensywny zapach i smak dominuje nad pozostałymi serami. Mieszane uczucia wzbudza natomiast koncept, by idealnie aksamitną ricottę udekorować dwoma filecikami anchois – część z nas, która z włoskich wojaży wyniosła jedną ważną lekcję, jak mantrę powtarzaną przez kucharzy, kuchcików i podkuchennych: nie miesza się serów i ryb ze sobą, wnosi sprzeciw. Nie kłócimy się jednak długo – zarówno ser, jak i anchois są najlepszej jakości, więc nawet jeśli bliżej wam do radykalnych tradycjonalistów, warto dać im szansę.

ciao a tutti kukbuk recenzja
ciao a tutti kukbuk recenzja

Po przystawkach snujemy domniemania, jakiej proweniencji plackami zapełni się za moment stół. Kelnerka wyjawia, że Ciao a Tutti nie trzyma żadnej strony – choć bliżej mu do tradycji neapolitańskiej, ale na pewno nie do radykalnego jej odłamu. Zaprzestajemy sprzeczki, bo miłośnicy obu rodzajów muszą zgodzić się co do jednego – w pizzy chodzi o jakość ciasta. Grubsze, cieńsze, bardziej chrupiące lub mięsiste – to czynniki drugorzędne. Najważniejsze, by miało czas na spokojne wyrastanie, nie smakowało drożdżami, a z pieca wyszło idealnie przypieczone. Nasze spory milkną, bo właśnie takie jest w Ciao a Tutti – pięknie wypieczone, z mięsistymi brzegami i cienkim środkiem, idealnie słone, a przede wszystkim z wyczuwalnym smakiem oliwy. Perwersją wydaje się maczanie go w oliwie na talerzach, ale nie możemy się powstrzymać. Zdania co do składników na cieście są podzielone. Najbardziej broni się piccante, ozdobiona dużymi plastrami włoskiego ostrego salami, suszonymi pomidorami i papryczkami, posypana odpowiednią ilością sera. Miłośnicy ostrzejszych smaków będą zadowoleni – zasługuje na swoją nazwę. Nieco rozczarowuje nas marinara – sos jest dość kwaśny (przymykamy oko, nie wypada w grudniu oczekiwać urodzaju słodkich pomidorów) i brakuje w nim zielonego akcentu oregano lub natki. Najbardziej jednak doskwiera brak czosnku – czy raczej jego obecność w postaci jednego ząbka na środku pizzy, który ciężko sprawiedliwie rozdzielić między wszystkich uczestników zabawy. Pociesza nas bianca – biała pizza z gorgonzolą, parmezanem i mascarpone jest bardzo dobra, choć nadmiar cebuli powoduje, że smak serów trochę ginie. Tych kilka niedociągnięć topimy jeszcze raz w oliwie i przechodzimy do upragnionego deseru. Tu na szczęście wybór jest łatwy i już po chwili odpływamy do świata cukrów prostych. Domowe tiramisu (8 zł) na pewno zasługuje na swoją sławę, choć zanurzenie biszkoptów nie tylko w kawie, lecz także w amaretto mogłoby nieco wzbogacić smak deseru. Ale to już raczej fanaberia, jedyne, co jest w nim naprawdę nieznośne, to tempo, w jakim znika. Dla równowagi kubków smakowych dopijamy ostatnie łyki bardzo przyzwoitego stołowego wina (8 zł) i podajemy sobie ręce na zgodę, a nasz spór odchodzi w niepamięć. Jeśli stoicie w obliczu podobnych rozterek, Ciao a Tutti chętnie rozwieje wszystkie wasze wątpliwości. O idealnym cieście wiedzą tu chyba wszystko.

ciao a tutti kukbuk recenzja
ciao a tutti kukbuk recenzja
ciao a tutti kukbuk recenzja

Tekst, zdjęcia: Anna Nauwaldt

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: