Chata Wędrowca - KUKBUK

Chata Wędrowca

Tekst i zdjęcia: A. Włodarczyk, Strawberries from Poland

Karczma Chata Wędrowca

Wetlina 113
Bieszczady (przy drodze głównej w Wetlinie)

chata wedrowca kukbuk
chata wedrowca kukbuk
chata wedrowca kukbuk
chata wedrowca kukbuk
chata wedrowca kukbuk
chata wedrowca kukbuk

Kiedy ruszałam na wakacje w Bieszczady, kilka osób powiedziało mi, że muszę odwiedzić położoną u podnóża Połoniny Wetlińskiej karczmę Chata Wędrowca i spróbować tamtejszych naleśników. Podchodzę sceptycznie do takich poleceń, zwłaszcza jeśli w nazwie lokalu pada słowo „karczma”, jednak dowiedziawszy się, że rzeczony naleśnik to certyfikowany Bieszczadzki Produkt Lokalny, a ponadto specjalnością miejsca są dania z jagnięciny i pstrąga, postanowiłam je odwiedzić.

 

Ku mojej radości okazało się, że wystrój Chaty Wędrowca w niczym nie przypomina karczmy, nie ma tu drewnianych ław i jarmarcznych dodatków, jest za to przytulnie i ładnie. Kolejne miłe zaskoczenie to przejrzyste, zwięzłe menu bez niespodzianek w stylu burgerów czy pizzy (można się przyczepić jedynie do sałatki greckiej). Znajdziemy w nim m.in. kwaśnicę na wędzonych żeberkach, baraninówkę (zupę na bazie baraniny, ziemniaków, fasolki szparagowej z kminkiem i cebulką), smażony ser, trochę klasycznych potraw mięsnych i intrygującą maczankę serową. Zamawiam tę ostatnią i po chwili otrzymuję ciepłą miseczkę pysznego „fondue” z bryndzy, pesto i suszonych pomidorów w towarzystwie bagietki. Nie mogę się powstrzymać i po zjedzeniu wylizuję naczynie.

 

Specjalność lokalu, czyli naleśnik gigant widnieje w karcie w siedmiu konfiguracjach smakowych, jednak decyduję się na sezonową wersję ze świeżymi jagodami. Zamawiam pół porcji, bo – jak zapewnia mnie miła kelnerka – z pewnością się nią najem. Niedługo później na stół wjeżdża coś między drożdżowym racuchem a grubym naleśnikiem z rozkosznie zarumienionymi, koronkowymi brzegami, z wielkim keksem kwaśnej śmietany oblanej miodem i posypanej jagodami. I choć jestem w siódmym niebie, z ledwością zjadam tę porcję, bo jest naprawdę pokaźna.

 

Podczas wypoczynku w Bieszczadach do Chaty Wędrowca wracam jeszcze dwukrotnie. Raz dla jagnięciny  w marynacie jogurtowej, która również mnie nie zawodzi: mięso rozpływa się w ustach, jest delikatne w smaku i aromatyczne. Po raz trzeci odwiedzam karczmę w dniu wyjazdu, by osłodzić sobie gorycz rozstania z górami naleśnikiem gigantem z jagodami. Tym razem zamawiam całą porcję.

 

Tekst i zdjęcia: A. Włodarczyk, Strawberries from Poland

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: