Bistro Prodiż, Katowice – recenzja - KUKBUK

Bistro Prodiż, Katowice – recenzja

Na Nikiszowcu ciekawych lokali nie brakuje, ale nie wszystkie trzymają taki poziom jak Bistro Prodiż.

Tekst i zdjęcia: Kasia Siewko


Katowice

przejdź do dużej mapy
prodiz 1

Jeśli szukacie w Katowicach kawałka prawdziwego Śląska, skierujcie swoje kroki na Nikiszowiec. Nazywany jest Śląską Doliną Krzemową – tyle tam firm IT, biur architektonicznych i dizajnerskich showroomów, w sezonie letnim odbywa się tam również Targ Nocny. Ale to nie jedyny prawdziwie śląski zakątek miasta – planując wycieczkę, koniecznie uwzględnijcie Fabrykę Porcelany. Tam monopol na kuchnię ma Bistro Prodiż – i nic w tym złego, dopóki dobrze karmi. Pojawienie się na tym terenie kawiarenek, restauracji i kolejnych bistro to tylko kwestia czasu, będą jednak musiały zmierzyć się z wysoką poprzeczką, jaką ustawia Prodiż.

Bistro Prodiż rozpoznacie po wysokim, ozdobionym neonem kominie. W jego wnętrzu znajduje się piec do wypiekania pizzy, a wokół otwarta letnia kuchnia. Druga mieści się w środku, jednak w sezonie warto wybrać stolik na zewnątrz – tu nie tylko poczujecie klimat Fabryki Porcelany, lecz także będziecie mogli zjeść w otoczeniu szklarni i donic z ziołami, zaopatrujących kucharzy Prodiża. Menu zmienia się z dnia na dzień, dlatego nie przywiązujcie się zbyt mocno do karty. Stałym elementem jest jedynie pizza. Szef kuchni komponuje dania zgodnie z sezonowością i dostępnością składników.

prodiz 6
prodiz 5

Naszą wizytę w Prodiżu rozpoczęliśmy od zupy rybnej z mulami (18 zł). Komu na myśl przyszła rosyjska ucha albo wigilijna rybna z dodatkiem owoców morza, ten bardzo się zdziwi – na naszym stole wylądował talerz niezwykle intensywnego, klarownego bulionu rybnego, suto zaprawionego sosem sojowym, podanego z makaronem ryżowym i małżami. Morze umami! Warto śledzić menu Prodiża, by trafić na tę zupę. W przypadku dania głównego wybór padł na spaghetti aglio e olio (19 zł) oraz lasagne z bakłażanem i cukinią (24 zł). Oba talerze wypełniały wysokiej jakości świeże składniki. W paście nie oszczędzano na czosnku, natce pietruszki, parmezanie i dobrej oliwie. Lasagne pachniało sosem ze świeżych pomidorów. Było lekkie i smaczne, choć zabrakło nam wyrazistej, pieprznej nuty. Nie umieliśmy się też oprzeć pizzy. Klasyczna margherita (18 zł) przypominała placki z Neapolu – konkretnie wypieczona na brzegach i wilgotna na środku. To jedna z lepszych pizz, jakie jedliśmy w Katowicach.

Ani Targ Nocny, ani nadchodząca konkurencja nie zagrożą Prodiżowi. Choć mogłoby się wydawać, że nie jest do niego po drodze (dojeżdża tu tylko jeden autobus), do Prodiża i tak trafiają tłumy. I niech to pozostanie najlepszą rekomendacją tego miejsca.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: