5 piekielnie dobrych miejsc w Warszawie - KUKBUK

5 piekielnie dobrych miejsc w Warszawie

Chili, habanero, a może Carolina Reaper? Badamy stołeczne restauracje według skali Scoville’a.

Zdjęcia: Radek Polak, Magda Klimczak, Kasia Stadejek

pikantne potrawy kukbuk

Pogoda wciska w fotel, szukamy więc sposobu, by się pobudzić. Chcemy, żeby było szybko, ostro i niebezpiecznie. Tak jest już na pierwszym zakręcie za redakcją, bo ruszamy w trasę najnowszym modelem Peugeota 308 GTi w kolorze ostrej papryczki. Stolica już zaczyna tracić kontury, rozmazując się za oknem, a nam skacze ciśnienie, gdy gwałtownie hamujemy, by zatrzymać 270 koni mechanicznych. Jeszcze tylko jedno chuchnięcie w seryjne 19-calowe felgi, czułe muśnięcie krwistego lakieru i jesteśmy gotowi zejść do kulinarnego piekła. Oto pięć adresów, pod którymi rozpalicie nie tylko żołądki, lecz także zmysły. Koniecznie zabierzcie ze sobą chusteczki, będzie się działo!

pikantne potrawy kukbuk

Dos Tacos, ul. Jasna 22, Warszawa

Menu tej popularnej, kolorowej, wibrującej dobrą energią i legendarną już margaritą meksykańskiej restauracji jest długie i piekielnie kuszące. Wybieramy pozole w regionalnej wersji z Veracruz, zupę słynącą z ostrości, przyrządzoną z trzech rodzajów wieprzowiny, białej kukurydzy i warzyw, doprawioną limonką (17 zł). Rozniecamy tym daniem wewnętrzny ogień, który jednak w pełni zapłonie dopiero za sprawą ostrych papryk z własnej uprawy właściciela lokalu – Michała Kałamagi. Zaliczamy pierwszą piątkę w skali Scoville’a, próbując naszpikowanej kapsaicyną Caroliny Reaper z miejsca pierwszego (ponad półtora miliona w skali Scoville’a, dla porównania tabasco ma tylko 30 tysięcy). To najostrzejsza papryka na świecie! Próbujemy jej w trzech salsach – sauté, z truskawką oraz z mango. Bardzo smakują nam jej owocowe wcielenia, ale co ciekawe, sama również prezentuje wiele odcieni paprykowego smaku, nie tylko wypalające trzewia możliwości. Gasimy pożar zupą azteca (15 zł), czyli kremem pomidorowym z paskami tortilli, awokado, serem, kurczakiem. Do zupy również możemy dorzucić nieco emocji w postaci podanej obok papryczki pasilla. Ukojenie przynosi dopiero zestaw czterech ciągnących się roztopionym serem cheddar quesadilli z trzema rodzajami mięs (campechana, 27 zł) oraz z pieczarkami i paprykami chipotle (23 zł). Podane obok salsy: z habanero, bananem i pomarańczą (yucatán, 7 zł), oraz chipotle (6 zł) są w porównaniu z Caroliną Reaper niewinną igraszką, niemniej cieszą bogactwem złożonych, mieniących się ostrością smaków. Mamy jeszcze ochotę na infuzowaną ostrą paprykę tequille, ale zostawiamy sobie ten piekielny ubaw na następną okazję. Uwaga, w Dos Tacos niebawem piekło będzie można zabrać na wynos, restauracja kończy pakować ostre salsy w słoiczki!

pikantne potrawy kukbuk
pikantne potrawy kukbuk

Gringo Bar, ul. Odolańska 15, Warszawa
Zostajemy w Meksyku, ale w bardziej amerykańskiej i raperskiej wersji. Wybieramy się do Gringo Baru specjalizującego się w kolorowym, ostrym tex-mex, niemniej starannym i wysokojakościowym. Mały lokal na Mokotowie, który działa też jako food truck przy ulicy Polnej, to oczko w głowie Bilona, znanego z mokotowskiego hiphopowego składu Hemp Gru. Tym razem nie zastajemy właściciela, ale przybijamy piątkę z jego ziomkami, którzy zmontują nam wielkie, wypasione burrito (małe – 20 zł, duże – 25 zł) z chili con carne, awokado, ze świeżą kolendrą oraz… z potężną dawką ostrego habanero. Po pierwszym kęsie zaliczamy odlot. Sięgamy po chusteczki, żeby zatamować łzy, chwytamy się stołu, bo kręci nam się w głowach, i spadamy z krzeseł. Łapiemy równowagę, podgryzając niebieskie nachos zawdzięczające swój kolor niebieskiemu szamanowi, czyli kukurydzy blue hopi. Ale tylko na moment, bo i tu czai się świeża habanero! Ostrych akcentów w ofercie Gringo Baru nie brakuje. Na półce vis-à-vis kuchni znajdziemy dużą kolekcję różnorakich sosów paprykowych, a nawet wysokoprocentową nalewkę, której można próbować do woli. My na razie mówimy: passs!

pikantne potrawy kukbuk
pikantne potrawy kukbuk

Tuk Tuk, ul. Mokotowska 17 (pl. Zbawiciela), Warszawa

Szybki przejazd przez Warszawę, ale duży skok na mapie. Jesteśmy w Tajlandii, jest gorąco, parno nawet, bo lokal niewielki, a woki pracują na pełnych obrotach. Tajowie z wprawą przerzucają ich zawartość do misek wypełniających się smakami dalekiej egzotyki – małymi bakłażanami czy liśćmi limonki kaffir. Z krótkiego menu wybieramy polecane jako najostrzejsze jungle curry (30 zł). Dostajemy dwie miseczki – z ryżem oraz z curry. W tej drugiej znajdujemy wołowinę (można również zamówić wersję z drobiem lub wieprzowiną), chrupiący bambus, marchewkę, brokuły, malutkie marynowane bakłażany, świeży zielony pieprz w całych gałązkach, a wszystko pływa w gęstym, intensywnym sosie o mocnym i przyjemnym aromacie limonki kaffir i trawy cytrynowej. Danie jest rzeczywiście ostre, ale też bardzo aromatyczne i intensywne w złożoności smaków. Zerkamy na bar z dodatkową dawką ostrości na wyciągnięcie ręki – zamówione dania można doprawić suszonym chili, sosem z papryczki piri piri lub zielonego chili. Powstrzymujemy się, bo przed nami jeszcze dwa piekielnie dobre miejsca.

pikantne potrawy kukbuk

Warburger, skrzyżowanie ul. Puławskiej i Dąbrowskiego, Warszawa

Grzecznie ustawiamy się w kolejce kotleciarzy wystających przed małą budką na warszawskim Mokotowie bez względu na pogodę. Zamawiamy chiliburgera (23 zł), polecanego pasjonatom ostrej meksykańskiej kuchni. Właściciel lokalu opowiada, że jeden z klientów, przechwalający się wysoką odpornością na ostrość, zaniemówił już po pierwszym kęsie. My po pierwszym, a nawet po ostatnim mamy jeszcze wiele do powiedzenia, bo burger nie okazuje się wcale taki piekielny, na jakiego wygląda. Owszem, jest tu pasta z papryczek jalapeño, piri piri oraz dodatkowa – z chipotle, ale całość jedynie lekko drażni podniebienie. Być może spaliliśmy już nasze kubki smakowe w poprzednich lokalach, niemniej polecamy to lubiane przez mięsożerców miejsce jako czyściec przed ostateczną piekielną pożogą.

pikantne potrawy kukbuk
pikantne potrawy kukbuk

Kalaya, ul. Jasna 26, Warszawa

Ostry deser? Czy to możliwe? Okazuje się, że tak. Pod warunkiem że traficie do restauracji, w której serwuje się dania kuchni Oceanii i Australii. Tu, obok tatara z kangura, burgera i steka z emu, podaje się ciepłego ananasa z… chili (19 zł). Żeby nie było za prosto, najpierw zamyka się go próżniowo z masłem i anyżem, potem gotuje metodą sous vide, a na końcu grilluje i podaje z czosnkiem, ze skórką z limonki, z solą morską, miętą i chili. Efekt? Zaskakujący! Zresztą sprawdźcie sami.

pikantne potrawy kukbuk
pikantne potrawy kukbuk

Zdjęcia: Radek Polak, Magda Klimczak, Kasia Stadejek

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: