Gdzie najlepsze frytki? - KUKBUK

Gdzie najlepsze frytki?

Zapomnijcie o gumowych, oklapniętych, przezroczystych od tłuszczu frytkach. Dzisiaj frytki mamy już sprężyste i światowe!


Warszawa

przejdź do dużej mapy
najlepsze frytki warszawa kukbuk

Te sflaczałe przetrwały tylko we wspomnieniach z wakacji w Łebie w 1991 roku, kiedy to największą przyjemnością było zejście z plaży prosto do smażalni i zasypanie tekturowej tacki z flądrą i frytkami solą ze słoika z ziarenkiem ryżu.

 

Wyrzucona falą z polskiego wybrzeża wakacyjna frytka zmyła z siebie nadmiar tłuszczu i z gracją porusza się po wielkomiejskich ulicach. Karierę w korporacji ma już za sobą, właśnie czule pożegnała swojego pierwszego zachodniego pracodawcę – McDonalda na Świętokrzyskiej. W międzyczasie poczytała trochę i dotarła do swoich francusko-belgijskich korzeni. To wszystko dało jej siłę, by rozkręcić parę własnych, małych biznesów na mieście.

 

Postanowiliśmy sprawdzić, w jakiej formie są stołeczne frytki, odwiedziliśmy więc najpopularniejsze serwujące je barki, z pełną świadomością związanego z tym ryzyka. To jednak jest wpisane w zawód dziennikarza kulinarnego, czego nieraz doświadczaliśmy.

 


Frytki znajdują się na wysokim miejscu w rankingu dietetycznych koszmarów. Stugramowa porcja ugotowanych ziemniaków to trochę cennej witaminy C oraz jedynie około 77 kcal i 0,1 g tłuszczu. Niewiele! Za to 100 g frytek to już około 330 kcal i 17,4 g tłuszczu. Straty witaminy C podczas dwuetapowego smażenia (to najczęstsza technika produkcji frytek) sięgają 85 procent.


 

Zaprzyjaźniona z redakcją dietetyczka Katarzyna Chyż nie pozostawia nam złudzeń. – Utwardzane tłuszcze roślinne, które ze względu na cenę i parametry technologiczne są wykorzystywane do smażenia frytek, zawierają szkodliwe tłuszcze trans, odpowiedzialne między innymi za procesy miażdżycotwórcze. Pod wpływem wysokiej temperatury smażenia, na skutek reakcji pomiędzy zawartą w ziemniakach skrobią i aminokwasem – asparaginą – dochodzi także do powstania dużych ilości toksycznego akrylamidu. Substancja ta upośledza reakcje obronne organizmu, ma działanie rakotwórcze i może uszkadzać układ nerwowy. Substancje z tej samej grupy są wykorzystywane do produkcji plastiku i gumy. Do tego dodajmy naszpikowany chemią przemysłowy keczup, szkodliwe działanie soli i wysokokaloryczne sosy na bazie majonezu – wymienia dietetyczka, ale na pocieszenie dodaje: – Sporadycznej konsumpcji frytek nie przypłacimy życiem, szczególnie jeśli chwilę fastfoodowej słabości odpokutujemy pieszym powrotem do domu lub inną formą aktywności fizycznej.

 

Ruszyliśmy więc po kaloryczną przygodę. Wrażenia z naszej degustacji ujęliśmy w rankingu – ten poniżej.

 

Pierwsze miejsce – Friterie

ul. Hoża 42
Warszawa

mała porcja: 6 zł; duża: 9 zł

sos: 1,50 zł

najlepsze frytki warszawa kukbuk

Polski ziemniak znalazł się w odpowiednich rękach. Żadnych tam filigranowych paluszkach od zalotnych, kremowych babeczek, raczej w paluchach, które wolą dłubanie pod maską samochodu i zapach wołowego łoju. To one ciachają tutejsze frytki z fantazją, raz grubiej, raz cieniej, a potem rzucają na tłuszcz. Nie byle jaki, bo wołowy. Zezwierzęcony ziemniak smakuje doskonale, choć z pewnością bardziej mięsożercom niż wegetarianom (ci jednak mają dom uciech obok – burgery dla mięsosceptyków od Krowarzywa). Frytki z Hożej wygrywają nasz ranking nie tylko ze względu na wabiący posmaczek, lecz także nieimportowaną, lokalną produkcję, którą można rozpoznać nawet po jednej frytce – miejscami bardziej przypieczonej, obsypanej ziemniaczanym piegiem, nierównej, cudownie i domowo niedoskonałej.

 

Drugie miejsce – Okienko
ul. Polna 22
Warszawa

mała porcja: 5 zł; duża: 8 zł
sos: 1 zł

najlepsze frytki warszawa kukbuk

Okienko jest pierwsze na naszej liście. Apetyty i oczekiwania mamy więc największe. Niestety, mimo że powinno być otwarte od godziny, panienka z Okienka informuje nas, że frytki nie są jeszcze gotowe. Wokół nas zbiera się równie wygłodniały i poirytowany tłumek – studentów, matek z dziećmi, biznesmenów. Zastanawiamy się, czy przy okazji nie zajrzeć do Kurczaków naprzeciwko, kolejnego biznesu właścicieli, świadczącego o niebywałym sukcesie frytek z Polnej. Ale nie, już są, pachną i wyglądają smakowicie, chociaż nie są robione na miejscu. Właściciele sprowadzają zamrożone, raz już smażone frytki z Belgii, następnie smażą je dwukrotnie we fryturze płynnej (tłuszcz roślinny utwardzany, o którym mówiła nasza dietetyczka). Są równe jak spod linijki, perfekcyjne, bez żadnej plamki. Smakują nam, choć wolelibyśmy, by były bardziej chrupiące.

 

Trzecie miejsce – Renesans

ul. Francuska 33
Warszawa

duża porcja z sosem: 7,40 zł, mała porcja z sosem: 3,40 zł, mała porcja bez sosu: 3 zł

najlepsze frytki warszawa kukbuk

Wraz z powrotem mody na frytki to kultowe miejsce na Saskiej Kępie przeżywa prawdziwy – nomen omen – renesans zainteresowania. Od dwudziestu lat smaży się tu frytki przygotowywane na miejscu z polskich ziemniaków. Smak tych frytek również od dwudziestu lat się nie zmienił. Delikatnie mówiąc – jest sentymentalny. Ale i my czasami tacy jesteśmy, szczególnie jeśli na podniebieniu znajdujemy miłe wspomnienia. Jednak po porcji bardzo tłustych frytek z mocno octowym sosem polecamy przebieżkę na drugą stronę Wisły.

 

Czwarte miejsce – Fabryka Frytek
ul. Złota 3 (również ul. Waryńskiego 9, al. Jana Pawła II 43a)
Warszawa

duża porcja, czyli XXL: 12 zł, średnia: 9 zł, mała: 5 zł
sos: 1 zł

najlepsze frytki warszawa kukbuk

Zapomnijcie o ściskaniu tłustego zawiniątka w dłoniach, w Fabryce Frytek serwuje się je na metalowym stelażu – high-tech sięga dalej, do momentu produkcji. Belgijskie ziemniaki tnie się w podłużne, prostokątne jak stosik banknotów słupki, a następnie mrozi. Równiutkie, przemysłowe, smakują niestety też fabrycznie, a właściwie w ogóle nie smakują niczym. Co prawda niektórzy z nas, o wrażliwszych podniebieniach, doszukali się w nich subtelnej nuty niewietrzonej szafy lub dawno nieotwieranej lodówki (niepotrzebne skreślić). Są suche, lepkie i mączne w środku. Nie ratuje ich orzechowy sos, również z lodówki, bardzo zimny, o niepokojąco gruzełkowatej strukturze. Tym razem wolelibyśmy nawet pobiegać, zamiast jeść.

 

Pani Katarzyna, nasza dietetyczka, radzi nam, by po przygodach z frytkami koniecznie zbilansować jadłospis posiłkami bogatymi w warzywa, owoce i pełnowartościowe białko. – A kiedy znowu dopadnie nas ziemniaczana pokusa, upieczmy ziemniaki w piekarniku z minimalną ilością dobrej jakości tłuszczu roślinnego (na przykład oleju rzepakowego). Zamiast soli wykorzystajmy zioła, przygotujmy sos czosnkowy na bazie jogurtu lub sięgnijmy po dobrej jakości (najlepiej domowy) keczup, który dostarczy nam opóźniającego procesy starzenia likopenu. Przygotowane w ten sposób ziemniaki mogą być z powodzeniem częścią zdrowej i urozmaiconej diety – dodaje. Tak, mamy zamiar zastosować się do jej rad.

 

Ciekawi jesteśmy waszych ulubionych barów z frytkami, wpisujcie swoje typy!

 

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: