Pomysł na weekend: podkarpacki szlak procentów - KUKBUK

Pomysł na weekend: podkarpacki szlak procentów

Zapraszamy do krainy zamków i muzeów – rosolisem, piwem i winem płynącej.

Tekst, zdjęcia: Tomek Zielke


Podkarpacie

przejdź do dużej mapy
podkarpacie kuchnia kukbuk

Zapraszamy do krainy zamków i muzeów – rosolisem, piwem i winem płynącej.

Po godzinach wyczerpującego zwiedzania zabytków i oglądania pięknych podkarpackich krajobrazów należy nam się chwila odpoczynku – najlepiej przy kieliszku czegoś dobrego. Ale żeby pić, trzeba najpierw wiedzieć co. Mamy tylko jedno życie i jedną wątrobę, musimy zatem z nich mądrze korzystać. Całe szczęście, że są ludzie jak my gotowi poświęcić się dla innych i z morza średnich alkoholi wyłowić te naprawdę smaczne. Przemierzyliśmy podkarpacki szlak, żeby podpowiedzieć wam, gdzie się zatrzymać i co warto wlać do kieliszka podczas wycieczki po regionie, którego atrakcyjność nie spada ani trochę poza ścisłym sezonem.

Przystanek pierwszy – piwo
W Uhercach Mineralnych, oddalonych o 20 kilometrów od Sanoka (w tutejszej karczmie Jadło Karpackie oryginalną zalewajkę na maślance oraz smaczne potrawy z roślin strączkowych popijecie orzechowo-waniliowym likierem kukułką), przejedziecie się drezynami rowerowymi, czyli pojazdami szynowymi, które wprawicie w ruch pracą własnych nóg – znajduje się tu ich największa wypożyczalnia turystyczna w Polsce. Linia kolejowa 108, zbudowana w 1872 roku, zawiedzie was prosto do mikrobrowaru Ursa Maior, gdzie po wysiłku będziecie mogli uzupełnić witaminy i minerały, których nie brakuje w niepasteryzowanym i niefiltrowanym piwie.

podkarpacie kuchnia kukbuk

Za tutejsze piwo odpowiedzialna jest piwowarka Agnieszka Łopata – symboliczna wielka niedźwiedzica, która w trakcie naszej wizyty błysnęła tylko raz w konstelacji skomplikowanych maszyn browarniczych odgrodzonych od głównego holu wielkim przeszkleniem. Poza warzeniem na Podkarpaciu pani Agnieszka studiuje piwowarstwo i destylację w Edynburgu i zajmuje się prowadzeniem bloga. Przedstawia na nim między innymi własne potrawy wegetariańskie, które, co zrozumiałe, najlepiej popijać piwem właśnie.

Ursa Maior to nie tylko mikrobrowar, ale także centrum kulturalne, sala koncertowa i galeria młodej sztuki. Bliski kontakt z tą ostatnią odzwierciedlony jest na etykietach, które powstają we współpracy z artystami.

Degustujemy tutaj kilka piw – wszystkie z użyciem drożdży górnej fermentacji, które zjadając cukier, tworzą więcej aromatów niż te używane w produkcji lagerów. Na pierwszy ogień idzie Rzeźnik, uwarzony specjalnie dla wymęczonych, spragnionych uczestników corocznie organizowanego ultramaratonu o tej samej nazwie. Każdy, kto zasugerował się nazwą i spodziewa się topornego, zwalającego z nóg mocarza, będzie zaskoczony – to naprawdę lekkie, orzeźwiające, cytrusowo-karmelowe piwo w jedynym w swoim rodzaju stylu Aga’s ultra special runner ma tylko 10 procent ekstraktu i 3,6 procent alkoholu. Świetnie gasi pragnienie i jest doskonałym wstępem do dalszych degustacyjnych przygód, na przykład tych w towarzystwie Podróżnika, równie lekkiego jak poprzednik piwa w stylu light pale ale, na którego etykiecie znajdziemy reprodukcję obrazu Arkadiusza Andrejkowa – spoglądamy na oryginał, sącząc jasny płyn o delikatnie goryczkowym finiszu. Oba piwa są świetne, ale nie zadowolą z pewnością wielbicieli smaków pełniejszych – krokiem w dobrym kierunku będzie wypicie Pantokratora, ekstraktywnego piwa w stylu belgijskich pale ale. Belgijskie drożdże i amerykański chmiel nadają mu właściwy aromat, a dość wysoka ekstraktywność sprawia, że na podniebieniu rozprowadza się gładko, dając wrażenie aksamitności. Nieco mocniejsze (6,7 procent), ale też słodsze piwo Dwa Misie pije się podobnie, a z etykiety spoglądają trzymające kufle grube niedźwiadki autorstwa uznanego artysty Ryszarda Kai. Skosztowane przez nas piwa zaprezentowały styl subtelny, który dał się rozpoznać nawet w piwach mocniejszych i bardziej zdecydowanych.

Piwa z Ursa Maior poza specjalistycznymi sklepami na Podkarpaciu najlepiej kupować w internecie – będziecie mieli pewność, że dotrą do was w nienaruszonym stanie. Nie zapominajcie, że piwa niefiltrowane i niepasteryzowane „żyją”, ponieważ drożdże nie zostały z nich usunięte ani zabite. W niskich temperaturach śpią, ale niewłaściwe przechowywanie w zbyt wysokich temperaturach może je obudzić. W odwecie za bezczelne przebudzenie drożdże mogą na nowo zacząć fermentować i zepsuć nam piwo, tworząc niepożądane aromaty i zaburzając smakową równowagę. Piwa Ursa Maior znajdziecie także w warszawskiej restauracji Mąka i Woda.

Przystanek drugi – wino

Nie każdy wie, że Podkarpacie to region, w którym winiarstwo ma długą, sięgającą średniowiecza historię, a obecnie rozwija się bodaj najdynamiczniej. Jest tu ponad 150 winnic na blisko 100 hektarach – przeważają zatem małe, rodzinne firmy prowadzone przez pasjonatów, wierzących w to, że w naszym dość trudnym klimacie da się wyhodować winorośle, które dadzą dobre wina. Tempo rozwoju, hamowane nieco przez polskie restrykcyjne przepisy dotyczące produkcji i dystrybucji, podkręcają przychylne temu rzemiosłu władze samorządowe, które pomagają organizować szkolenia i okołowiniarskie imprezy, takie jak Międzynarodowe Dni Wina w Jaśle, największe tego typu wydarzenie w Polsce.

Spędziliśmy kilka godzin na plantacji pana Dariusza Rosoła z Przeworska, słuchaliśmy opowieści o początkach przedsięwzięcia oraz zmaganiach z trudnym rzemiosłem, pijąc jego wino, zajadając się serem i kiełbasą i próbując kilkunastu z kilkudziesięciu uprawianych tu odmian winogron. Jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję spróbować owoców, z których robi się wino, zróbcie to koniecznie – ich aromat jest skoncentrowany, a smak bardzo słodki. W tym roku, prawdopodobnie dzięki upałom i słabym opadom, poziom cukru był nadzwyczaj wysoki – mierzyliśmy go specjalnym przyrządem, a następnie sprawdzaliśmy, jak suche liczby przekładają się na rzeczywiste wrażenia smakowe.

podkarpacie kuchnia kukbuk

Surowy klimat Polski wymusza na winiarzach uprawianie specjalnych odmian winorośli, które są w stanie wytrzymać zimowe mrozy, na przykład regent, léon millot czy maréchal foch. Smak win robionych z tych gron znacząco różni się od tego, do którego przyzwyczaiły nas wina robione z klasycznych odmian vinifery, potrzebujących zazwyczaj łagodniejszego klimatu. Nam smakował zrobiony z tych specjalnych odmian lekko garbnikowy, dość dobrze skoncentrowany Kazimierz (pan Dariusz nadaje winom imiona członków rodziny), podbity właściwą kwasowością i lekką goryczką. Różowy Maciej pokazuje z kolei, że i w Polsce można uprawiać znane choćby z Austrii i Francji szczepy zweigelt i pinot noir i robić z nich porządne, pijalne wino.

Będąc w Przeworsku, zatrzymajcie się na noc w zajeździe-skansenie Pastewnik, gdzie wszystkie zabytkowe budynki są wykonane z drewna. W tutejszej karczmie zjedliśmy przyrządzoną z dużym wyczuciem grillowaną cielęcinę oraz najlepsze na świecie naleśniki – puszyste, chrupiące, wypełnione drobno zmielonym twarogiem i podane z konfiturą. Boskie.

podkarpacie kuchnia kukbuk
podkarpacie kuchnia kukbuk
podkarpacie kuchnia kukbuk

Polskie wina nie zasmakują każdemu, na szczęście w Dworze Kombornia znajdziecie nieźle zaopatrzony sklep z winami z okolic Karpat – wybór jest spory, a jakość win ze Słowacji, z Rumunii i Węgier nie ustępuje tym znanym z Francji czy Włoch. Warto się tu zatrzymać, jest tu także hotel z kompleksem spa oraz restauracja, którą szczerze polecamy.

podkarpacie kuchnia kukbuk

Przystanek trzeci – likiery i nalewki

Zamek Potockich to z pewnością klejnot wśród polskich zabytków, nie jest jednak jedyną atrakcją w Łańcucie. O krok od niego, na terenie najstarszej w Polsce Fabryki Wódek Polmos Łańcut, znajduje się jedyne w kraju Muzeum Gorzelnictwa, w którym zgromadzono eksponaty dokumentujące historię produkcji jakościowych wódek, rumów i likierów. Niestety, ulokowane w klasycystycznym dworku muzeum nie jest otwarte cały czas, na wizytę trzeba się specjalnie umówić.

Fabryka, przejęta w 1816 roku przez rodzinę Potockich, od początku swojej działalności słynie z produkcji rosolisów, a obecnie jako jedyna w Polsce posiada prawo ich wytwarzania. Rosolisy to słodkie likiery o wysokiej mocy (35-40 procent alkoholu). Zamknięte w butelkach, opatrzonych etykietami wzorowanymi na dziewiętnastowiecznych oryginałach, są dostępne w trzech smakach – różanym, ziołowym i kawowym. Nam przypadł do gustu szczególnie ten ostatni – mimo że mocno pachnie kawą, jest krystalicznie czysty. Myślimy, że idealnie sprawdziłby się w drinkach. Jakieś pomysły?

podkarpacie kuchnia kukbuk
podkarpacie kuchnia kukbuk

Na Podkarpaciu tradycja robienia własnych nalewek jest ciągle żywa. Szczególnie popularny jest tu dereń, którego krzaki rosną parami w pobliżu wielu domów. W Bolestraszycach organizuje się Międzynarodowy Festiwal Derenia. Dereniówka to tradycyjny szlachecki trunek – częstowali nas nim państwo Kołderowie (robią także świetną agrestówkę oraz wiśniówkę), opiekunowie odrestaurowanego w niezwykły sposób Dworu w Kopytowej, który w 2012 roku został laureatem konkursu Zabytek Zadbany. Dereniówką rozgrzewaliśmy się także w zimny wieczór, kiedy obserwowaliśmy kratery na księżycu oraz ciemne niebo, po którym raz po raz przelatywały Wrześniowe Perseidy – trzeba wam wiedzieć, że na Podkarpaciu znajduje się Park Gwiezdnego (ciemnego) Nieba, obszar w najmniejszy sposób zanieczyszczony sztucznym światłem, utrudniającym obserwację kosmosu.

Zabierzcie ze sobą kierowcę abstynenta i pamiętajcie, żeby pić odpowiedzialnie!

 

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: