Kulinarny przewodnik po Katanii - KUKBUK

Kulinarny przewodnik po Katanii

Sycylia w pigułce: na wakacje, na weekend i na ucieczkę od zimy.

Tekst i zdjęcia: Bartek Kieżun


Katania

przejdź do dużej mapy
kukbuk sycylia przewodnik kulinarny

Zaraz po tym, jak samolot siadł na płycie lotniska Fontanarossa w Katanii, ja wylądowałem w spożywczaku, by kupić pecorino pepato. Po drodze zdążyliśmy jedynie odebrać wypożyczone auto, a potem liczył się tylko on! Nic nie poradzę, kocham ten ser miłością graniczącą z obłędem.

Kiedy z serem w garści zabrałem się, już bez drżenia rąk, do wybierania chleba, chłopak ze stoiska z serami zapytał, skąd jestem i co ja tu, w Katanii, robię. Nie mógł się nadziwić, że przyjechałem po nic w zasadzie, z ochoty jedynie na to, by znów zakosztować Sycylii.

Doradził, który chleb i które prosciutto wybrać, a na jego twarzy wciąż malowało się bezbrzeżne zdziwienie. Kiedy druga osoba zapytała o to samo przy kasie, zwariowałem do cna. Rozumiem, że Katania to nie jest najbardziej oczywisty wybór wakacyjny, ale też daleki jestem od lekceważenia tego miejsca, tak jak zrobili to autorzy przewodnika po Sycylii, którzy drugiemu co do wielkości miastu na wyspie poświęcili 20, mniej więcej, linijek. Kasjer dodał, że miasto nie jest może najgorsze, ale ludzie koszmarni – i puścił zalotnie oko! Może żartował…

 

Po spędzonym tu tygodniu widzę coraz więcej zalet tego miasta. Oto lista:

 

Scirocco Sicilian Fish Lab na piazza Alonzo di Benedetto 7 to street food w najlepszym wydaniu. Mogą być rybki albo kalmary, ale też co nieco z tego, co rodzi ziemia, na przykład warzywa w cieście lub arancini, małe ryżowe kulki. Do tego piwo rzemieślnicze albo wino. Ja pytam: czemu nie?

 

Jeśli do Scirocco przyjdziecie z rana, to na waszych oczach rozegra się najlepszy spektakl z rybami w rolach głównych. Z ogródka Scirocco bowiem najlepiej podglądać słynny katański targ rybny. A’ Piscaria Mercato del Pesce to istne szaleństwo. Wrzaski handlarzy, uciekające z wiader ośmiornice, panowie przekąszający alici na surowo. Wspaniałe i autentyczne!

 

Wine Bar Razmataz przy via Montesano 17 ma doskonałą selekcję win. Można się tu przekonać, jak wiele dla sycylijskiego winiarstwa zrobiła Arianna Occhipinti. Ci, którzy winem zajmują się zawodowo, znają ją doskonale, a reszta niech notuje nazwisko będące gwarancją jakości i szuka go na etykietach. W porze lunchu i kolacji można tu przekąsić sycylijskie klasyki, takie jak sałatka z pomarańczy i fenkułu. Do tego dobra kawa, co w Katanii wcale nie jest takie oczywiste.

 

Na via Zappala Gemelli rozsiadł się targ. Można tu kupić prawie wszystko. Pół jagnięcia na przykład. Ale też spacer ulicą i jej przecznicami to przyjemność dla oka i żołądka. Ja uwielbiam podpatrywać pracę tamtejszych rzeźników. W okolicy swoje stanowiska rozstawiają panowie smażący crispelle, coś na kształt drożdżowych pączków, nie tylko na słodko. Słone, nadziewane ricottą, są fantastyczne, te z anchois też niczego sobie! Trzeba ich szukać nosem!

 

 

Piazza Carlo Alberto przed bazyliką del Carmine to największy targ w Katanii i pierwszy, na jaki trafiliśmy w tym mieście. Zakupy robi się tutaj tanio. Eleganckie panie w kapeluszach doradzą, które karczochy wybrać, i najpierw napełnią waszą siatkę, a dopiero potem swoją. Dział z ciuchami omijam szerokim łukiem i między serami, mięsem a rybami tracę poczucie czasu na wieki.

 

 

Na trasach wylotowych z miasta, a także za A’ Piscaria Mercato del Pesce można podejrzeć kolejny katański spektakl: karczochy z grilla. Siwy dym gryzie w oczy, ale i tak nie przestaję się gapić na wprawne ręce sprzedawcy. W wolnych chwilach pociąga piwo z butelki, jak każdy szanujący się tata przy grillu na działce w długi weekend majowy, a że moje uwielbienie dla karczochów dorównuje temu do pecorino pepato, wiadomo, co z tego wynika…

 

 

W Prestipino trzeba koniecznie skosztować minne di Sant’Agata, czyli piersi świętej Agaty, delikatnego ciasteczka z owczą ricottą w pistacjowym lukrze, z sutkiem z truskawkowej galaretki. Każde miasto ma swoje dziwactwo, a to jest wyjątkowo niegroźne. Patronka miasta zginęła męczeńską śmiercią, ale zanim to nastąpiło, odjęto jej piersi. Na pamiątkę tego zdarzenia można je w Katanii zjeść!

 

Tuż obok Prestipino mieści się Caffe del Duomo, skąd, z ogródka, można oglądać słonia i egipski obelisk na placu katedralnym oraz fasadę katedry. Można tu zjeść typowe włoskie śniadanie. Rogaliki z pistacjowym nadzieniem robią takie, że kolana miękną, bo śniadanie Włosi jedzą na stojąco. Trzeba uważać, by się przy śniadaniu nie przewrócić!

 

Savia na via Etnea 302 to najsłynniejsza katańska kawiarnia i cukiernia. Działa od 120 lat. Podawane tu słodycze są fantastyczne. Warto też się przekonać, jak smakują arancini catanese, czyli z bakłażanem. Uwaga: w poniedziałki nieczynne.

 

Pasticceria Spinella znjaduje się obok Savii – i ma z grubsza ten sam repertuar. Jeśli więc jest poniedziałek albo nie chce wam się stać w kolejce, uderzajcie obok. Jest równie pysznie! A cannoli mają genialne!

 

Carlo Dagnino na via Etnea 179 to działające od 1903 roku malutkie delikatesy. Warto tam zajrzeć w poszukiwaniu klasyków włoskiej kuchni, nie tylko sycylijskiej. Są świetne suszone pomidory, jest kawa, soczewica z Norcii, rewelacyjna selekcja serów i win, znów nie tylko z Sycylii. I co najważniejsze, można tu kupić bottargę. Towar deficytowy w Katanii. A wszystko w wyjątkowo rozsądnych cenach.

 

I jak tu nie kochać Katanii? Ja się pytam: no jak?

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: