Biała zjedz i wypij - recenzja - KUKBUK

Biała zjedz i wypij – recenzja

Nowe, modne miejsce na Saskiej Kępie. Tu podpłomyki popija się prosecco.

Tekst: Basia Starecka
zdjęcia: Kasia Stadejek

BIAŁA JEDZ I WYPIJ

Francuska 3
Warszawa

przejdź do dużej mapy

Stołeczna bohema doczekała się kolejnego modnego adresu, pod którym należy bywać. To restauracja Biała Zjedz i Wypij na Saskiej Kępie, na rogu ulic Francuskiej i Zwycięzców, zlokalizowana w pięknej, białej (a jakże), modernistycznej willi, która od dawna działała na fantazję bohemy. Niedostępną do tej pory willę własności rodziny Łepkowskich udało się wreszcie przejąć Grupie Warszawa, słynącej ze smykałki do biznesów modnych i obleganych (należą do nich między innymi Fokim i Zorza), i otworzyć tam restaurację.

 

W Białej dzień zaczyna się od croissantów, jajek i jogurtów (od 13,50 zł do 24,30 zł) oraz lampki prosecco, bo ta okazyjnie, do śniadania właśnie, kosztuje jedynie 9 zł. W głowie trochę zaszumi, ale kto by się tym przejmował, wszak bywająca tu bohema z reguły uprawia wolne zawody i ma mnóstwo czasu, by delektować się życiem (śniadania w Białej podaje się do godziny 13). Bąbelki poza tym łatwo ulatują z głowy, bo w nowym miejscu Grupy Warszawa panują nieustanne przeciągi – restauracja Biała Zjedz i Wypij działa bowiem na świeżym powietrzu. Na razie, jak zapowiadają nowi inwestorzy, bo w willi trwa remont i na czas chłodów można się będzie przenieść do środka. Tymczasem życie bohemy skupia się na tyłach willi, gdzie tuż obok charakterystycznych, zwiniętych w ślimaka schodów ustawiono długi bar. Za nim miesza się drinki i gotuje na polowej kuchni.


Z baru rozpościera się widok na zarośnięty, tajemniczy ogród, gdzie bohema może oddawać się romantycznym i melancholijnym rozmyślaniom. Gdy zgłodnieje, na kiwnięcie jej ręki kuchnia odpala fajerki.


Dania główne, choć wielkości przystawek, to porządnie przygotowane klasyki. Najbardziej przypadły nam do gustu mocne w smaku i liczbie kalorii: rillette z kaczki (zwane tu terriną) z żółtym od kurkumy i kalafiora sosem piccalilli (17,30 zł) oraz solidna porcja porządnie doprawionego tatara wołowego podanego na grzance (24,10 zł), a także dwie subtelne delikatności pod postacią chrupiącego filecika z makreli podanego na marynowanym koprze włoskim z cytrusami (19,50 zł) oraz sałatki z polskich raków z jabłkiem, koprem i kapką chrzanu (19,50 zł). Bohema, która zamówi tylko jedno danie główne, a nie cztery jak my, może się nim nie najeść, dlatego by dojeść, warto zamówić podpłomyki. Biała Zjedz i Wypij ma ich spory wybór (od 12,40 zł do 23,20 zł); ten z kurkami i cukinią (22,30 zł) okazał się mniej finezyjny niż pozostałe dania – przyjemnie rustykalny, chociaż może zbyt tłusty. Deser jest tylko jeden, nie ma przynajmniej problemu z wyborem, to beza przełożona bazyliowym twarożkiem, miodem i domową konfiturą truskawkową (14,20 zł). Z tego najbardziej smakował nam orzeźwiający krem, konfitura okazała się zabójczo słodka – niepotrzebnie drażniąca plomby. Planując wyjście do Białej, zróbcie zatem przegląd uzębienia, zresztą jak bez pełnej klawiatury wychodzić na salony?

© KUKBUK 2017