BANIE MAZURSKIE, CZYLI LODY OD PANI DANUTY - RECENZJA - KUKBUK

BANIE MAZURSKIE, CZYLI LODY OD PANI DANUTY – RECENZJA

Lody o smaku, który pamiętamy z dzieciństwa, przetrwały! Na samym końcu Polski.

Danuta Rogalska Zakład Cukierniczy

Konopnickiej 37
Banie Mazurskie

otwarte w sezonie, w godzinach 9-19

przejdź do dużej mapy

Bań Mazurskich nic nie odróżnia od tysiąca podobnych polskich miasteczek. Wzdłuż drogi: kościół, szkoła, reklama zapewniająca o najlepszych na świecie kartaczach. Nieświadomy podróżnik może przemknąć, nie zawiesiwszy oka na niczym szczególnym. Chyba że zwróci uwagę na kolejkę ustawioną przed niepozorną budką przy drodze. Za czym ta kolejka? Za lodami, oczywiście.

Budka jest pomalowana w pastelowe kolory i wygląda jak wyciągnięta wprost z filmów Wesa Andersona. Pierwszy maja od lat jest prawdziwym świętem – właśnie tego dnia Danuta Rogalska rozpoczyna sezon w swojej przydomowej lodziarni i otwiera budkę.

Za szybą wisi kartka z cennikiem – jedna gałka, czyli 40 mililitrów, to 2 złote, ale mało kto poprzestaje na jednej.

Oprócz termosów i wielkiego pudła po brzegi wypełnionego rożkami mieści się tam niewiele więcej. Odrobina miejsca na małe krzesło, na którym pani Danuta może przysiąść, kiedy kolejka się przerzedzi. A to akurat nie zdarza się za często.

Do wyboru są lody śmietankowe, kakaowe i owocowe. Drobne kryształki lodu, wyczuwalne gdzieniegdzie w każdej porcji, dodają nostalgicznej nuty, co jest szczególnie cennym doświadczeniem w świecie wszędobylskiej perfekcji.

Wafelki pachną przyjemnie i staroświecko – mieszanką tektury i andrutów.

Świat pędzi do przodu z kuchnią molekularną, liofilizowanymi owocami, deserami wędzonymi dymem, a lody z Bań Mazurskich, na przekór wszystkiemu, pozostają takie same.

 

Tekst i zdjęcia: Ula Czumaj

© KUKBUK 2017

Strony www, marketing internetowy - advertajzing usługi reklamowe w Ełku