3 najlepsze miejsca na dzień świętego Marcina - KUKBUK

3 najlepsze miejsca na dzień świętego Marcina

Portugalia, Szwecja czy Czechy, czyli dokąd uciec 11 listopada?

Tekst: Urszula Czumaj, zdjęcia: pixabay

swiety marcin kukbuk

Traf chciał, że dzień Świętego Marcina wypada akurat w nasze Święto Niepodległości i, nie licząc lokalnych zwyczajów, jest traktowany po macoszemu. Tymczasem w innych europejskich krajach to dzień prawdziwej obfitości – pod każdym względem. Spytaliśmy specjalistów, gdzie warto go świętować.

 

Jeśli jednak nie wyobrażacie sobie Święta Niepodległości z dala od Poznania, skorzystajcie z naszego rankingu i zjedzcie w naszym imieniu rogala świętomarcińskiego; tym, którzy zostaną w domach, podpowiadamy, jak zrobić idealnego rogala. Jedno jest pewne – gdziekolwiek wtedy będziecie, na pewno będzie pysznie!

swiety marcin kukbuk

1. PORTUGALIA – NA ŚWIĘTEGO MARCINA NAPIJ SIĘ WINA!

Wszystkim Portugalczykom 11 listopada kojarzy się niewątpliwie z dobrym jedzeniem, piciem i ładną pogodą.

 

– Tego dnia wszyscy raczą się kasztanami i jeropigą, tradycyjnym trunkiem, który składa się po części z wina, a po części z moszczu winnego, czyli czystego alkoholu – opowiada António Lopes, profesor na Universidade do Algarve w Faro.

 

Także tego dnia po raz pierwszy pije się wino z tegorocznych zbiorów i słynne água-pé, niskoalkoholowy napój, który powstaje z dodania wody do wytłoczyn winogronowych. Portugalczycy do tego stopnia biorą sobie tę tradycję do serca, że funkcjonuje nawet powiedzenie: na Świętego Marcina idź do piwniczki i napij się wina!

swiety marcin kukbuk

Tradycja pieczenia kasztanów w ogniu prawdopodobnie ma korzenie w obchodach Wszystkich Świętych. To właśnie wtedy rozpalało się wielkie ogniska na cześć zmarłych, a przy okazji piekło się kasztany. Dziś w Portugalii sprzedawców kasztanów można znaleźć na każdym rogu. Pieką je tradycyjnie na węglu drzewnym, pakują do papierowych torebek i posypują solą.

 

– Sztuka tkwi w prostocie i dobrej jakości kasztanach – mówi António.

 

Dia do São Martinho przynosi też poprawę pogody. Po październikowych chłodach, na które tak alergicznie reagują ciepłolubni Portugalczycy, 11 listopada czuć wreszcie cieplejsze powietrze, więc ten dzień jest idealną okazją do biesiadowania.

2. SZWECJA – ZAPŁAĆ PODATEK W GĘSIACH

– Regionem, który warto odwiedzić tego dnia, jest bez wątpienia szwedzka Skania – zapewnia Karolina Drozdowska, adiunkt w Instytucie Skandynawistyki Uniwersytetu Gdańskiego i tłumaczka języka norweskiego. W tym regionie obchodzi się wigilię dnia Świętego Marcina (Mårtensafton), przypadającą 10 listopada. W skańskich domach serwuje się wtedy tradycyjnie trzydaniową kolację z gęsią w roli głównej (gåsamiddag).

Na pierwsze danie podawana jest czernina gotowana na gęsiej krwi, na deser zaś – skańska szarlotka (skånsk äppelkaka), rodzaj kruszonki z musem jabłkowym i sosem waniliowym.

 

Legenda głosi, że zestaw ten został pierwszy raz zaproponowany w latach 50. XIX wieku przez szefa kuchni w lokalu Piperska Muren w Sztokholmie. Wcześniej na pierwsze danie serwowano macerowaną w ługu suszoną rybę (lutfisk), po daniu głównym zaś, na deser – gotowany na mleku ryż z cukrem i cynamonem. Święto przypadało w Skandynawii tradycyjnie w ostatni dzień przed rozpoczęciem postu. W dzień Świętego Marcina pobierano dziesięcinę. Podatek ten płacono w naturze, między innymi w gęsiach, także dlatego, że utrzymywanie zwierząt zimą było w tym mroźnym regionie Europy drogie. Warto zauważyć, że opisane powyżej zwyczaje kulinarne przetrwały właściwie już tylko w Danii oraz szwedzkiej Skanii – w pozostałych regionach Skandynawii z czasem zanikły, chociaż obecnie nawiązuje się do nich na przykład w Norwegii, traktując je jednak bardziej jako pretekst, by kusić klientów restauracji daniami z gęsiny.

swiety marcin kukbuk

– Jako zabawną ciekawostkę można dodać, że postać z komiksów o Kaczorze Donaldzie, znana w Polsce jako Gęgul Gęg, nosi w szwedzkich tłumaczeniach imię Mårten Gås, dosłownie: Gąsior Marcin, które zdaje się nawiązywać do tradycyjnego świętomarcińskiego posiłku, mårtengås – podsumowuje Karolina Drozdowska.

 

3. CZECHY – ZJEDZ PODKOWĘ ZAMIAST ROGALA

Jak powszechnie wiadomo, Święty Marcin na białym koniu przybywa (po czesku: Svatý Martin pŁ™ijede na bílém koni), co oznacza, że przynosi ze sobą śnieg.

 

– Przynosi nie tylko biały puch, ale również i świętomarcińskie wino, piwo, pieczoną gęsinę i, przypominające znane poznańskie rogale, podkowy – svatomartinské podkovy – wylicza Robert Kulmiński z Instytutu Slawistyki Zachodniej i Południowej Uniwersytetu Warszawskiego.

swiety marcin kukbuk

Kilkutygodniowe wino tradycyjnie otwiera się 11 listopada, dokładnie o godzinie jedenastej. Dla winiarzy to okazja do spotkania się z sąsiadami i świetna marketingowa sposobność, by sprzedać własne produkty na licznych targach w całych Czechach. Dziś również małe browary włączają się w tę tradycję, przygotowując na ten dzień premiery swoich specjalnych, sezonowych, świętomarcińskich piw. Podają je oczywiście do pieczonej gęsiny (często przyprawionej kminkiem). Na deser warto spróbować świętomarcińskich podków, rogalików tradycyjnie napełnianych masą makowo-orzechowo-miodową. Dzień można zakończyć udziałem w pochodzie Świętego Marcina (svatomartinská pouŁ¥) organizowanym podczas festynów, na których bez wątpienia posmakujemy także młodego wina, świętomarcińskiego piwa czy pieczonej gęsi.

 

Tekst: Urszula Czumaj, zdjęcia: pixabay

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: