Wstały od stołu: Tydzień 8. - KUKBUK

Wstały od stołu: Tydzień 8.

W ósmym tygodniu naszej redakcyjnej mobilizacji było gorąco – nie tylko dosłownie, gdy słupek rtęci wskazywał 38 stopni, ale też aktywnościowo.

Wstały od stołu

TYDZIEŃ

8

wstaly od stolu 8 kukbuk

Trzy czwarte ćwiczących dało bowiem radę zwlec się z kanapy cztery razy w mijającym tygodniu! Najwyraźniej weszło nam to w krew, adrenalina w połączeniu z endorfinami wytworzyła uzależniające połączenie, bo niestraszne nam były odwołane zajęcia, urlopy i burze z gradobiciem! Do ćwiczących dołączył kolejny element – Paweł, który za zmiany wziął się od zewnątrz i od środka, testując zarazem dwutygodniową dietę pudełkową.

 

Agata Michalak: Pierwszy raz dobiłam do zaordynowanej przez trenerów biegackich czwórki treningów w tygodniu i byłam z siebie dumna. Tym bardziej że tzw. długie wybieganie, czyli niedzielny trening na wytrzymałość, nie na tempo, podobnie jak Kasia odbyłam po burzy. Oczyszczone po wyładowaniach atmosferycznych było tylko powietrze, bo trasę Pole Mokotowskie-Żwirki i Wigury-Racławicka-Aleje Niepodległości usłały oberwane konary i liście. W dodatku upał zelżał tylko o kilka stopni, więc po przebiegnięciu przepisowych 10 kilometrów (już w sobotę Bieg Powstania!) w 69 minut spłynęłam potem – na nieszczęście współtowarzyszy podróży, wracających po 23 metrem. Dobra rada na taką okoliczność – polecam pierwszy lub ostatni wagon, gdzie normalnie jeżdżą rowery. Nie ma tłoku i nikt nie musi sprawdzać organoleptycznie, że sumiennie wykonaliśmy trening!

 

Basia Starecka: Donoszę, że rozpoczęły się wakacje pakera – pierwszy trening za mną, zestaw Rambo mam rozpisany na co drugi dzień.

wstaly od stolu 8 kukbuk

Kasia Stadejek: Problem z ćwiczeniami w upalne dni na szczęście raczej mnie nie dotyczy, bo większość siódmych potów wylewam w klimatyzowanej siłowni. Trudniejsza bywa droga do pracy, bo gdy temperatura powietrza osiąga 35 stopni i wieje gorący wiatr, człowiek ma wrażenie, jakby żmudne pedałowanie nie odbywało się na ulicach miasta, tylko w garnku z zupą. Niemniej jednak, ten tydzień przyniósł aż cztery treningi. Gorąc wtłoczył mnie do basenu, który choć śmiertelnie nudny, przyniósł i ochłodę, i endorfiny. Na siłowni dorzuciłam sobie ćwiczenia na mięśnie pleców, bo kilka ostatnich sesji zdjęciowych uzmysłowiło mi, że fotograf musi mieć nie tylko oko, lecz także kręgosłup. Za radą trenerek zmodyfikowałam też ćwiczenia na brzuch (te na mięśnie poprzeczne są podobno niewskazane, jeśli marzy nam się wąska talia), a do porannej rutyny dorzuciłam tzw. plank, który przychodzi mi coraz łatwiej – staram się przekroczyć dwie minuty. Po jednej z burz, które przetoczyły się nad Warszawą, poszłam biegać i był to doskonały pomysł – w wilgotnych ciemnościach nogi niosły znakomicie. Wisienką na torcie jak zwykle był pilates z rozciąganiem – bardzo precyzyjne, niespieszne, a przy tym mordercze ćwiczenia, z których wychodzę na lekkim haju. Podsumowując, upały to nie moja wymówka!

wstaly od stolu 8 kukbuk

Przerwa w pracy – rozciąganie pośladków

 

Diana Kosiorek: Upał nie odpuszcza i ja też nie odpuszczam. Dałam radę wykonać cztery treningi. Nie było to łatwe w obliczu braku trenera i odwołanych zajęć. Cieszę się, że w tym tygodniu już wszystko wraca do normy i nie muszę sama zastanawiać się nad ilością powtórzeń i proporcjami między ćwiczeniami na poszczególne partie ciała. No właśnie, jednak bycie dla samego siebie zarządca nie jest łatwe. Próbowałam się nawet oszukać, odpuścić jeden trening, niestety nie wytrzymałam i odrobiłam następnego dnia. Ale nie omieszkałam też nagrodzić się za wysiłek! Wybrałam się na zapowiadane zakupy (całe szczęście wyprzedaże jeszcze trwają) i zaszalałam ze wzorem nowych legginsów. W nich na pewno będę szybsza!

wstaly od stolu 8 kukbuk Processed with VSCOcam with f2 preset

Paweł Lachowicz: Ja żadnej diety nie potrzebuję! Sylwetkę, choć w ciele wzrostu dość nikczemnego, mam zwartą i wysportowaną… Tak myślałem. Do czasu. Rok temu, po zdrowotnych perturbacjach zakończonych zabiegiem kręgosłupa, zaprzestałem wszelkiej aktywności sportowej, a jako że jedzeniowych pokus w KUKBUK-u nie brakuje, zacząłem nieśmiało podejrzewać, że coś się mogło zmienić. Nieśmiałe podejrzenia przerodziły się w pewność, gdy – i tu ukazuje się zgubny wpływ upałów! – próbowałem założyć wyciągnięte z szafy szorty. Próby zakończyły się na górnej części łydki… Panika! Co teraz? Na szczęście z pomocą przyszły serdeczne koleżanki z pracy. Wskazały mi najlepszy catering dietetyczny i wciągnęły mnie do redakcyjnego programu sportowego.”¨Zatem witajcie. Ruszam z dietą pudełkową (1500 kcal) i programem treningowo-rehabilitacyjnym – codziennie pół godziny przygotowanych przez specjalistkę ćwiczeń na mięśnie brzucha i pleców oraz pół godziny na rowerze stacjonarnym – dla kondycji. Do dzieła!

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: