Wstały od stołu: Tydzień 55. - KUKBUK

Wstały od stołu: Tydzień 55.

Czy robienie brzuszków przed świętami ma sens? Przecież i tak zmieszczą się w swetrach.

Wstały od stołu

TYDZIEŃ

55


Zdjęcie: Paweł Lachowicz


wstaly od stolu kukbuk

Agata Michalak: Swój brzuch ćwiczę zapamiętale po ostatniej sesji domowej jogi, kiedy to odkryłam, że mimo przekonania o coraz bardziej sportowej figurze coś mi się tam jednak trzęsie. Kiedy nie mogę robić brzuszków ani innych stosownych ćwiczeń, napinam mięśnie w sklepowej kolejce i na spacerze z psem. Działa to ponoć równie skutecznie co każde inne ćwiczenie fizyczne, czego dowody uzyskacie także zapamiętale trenując mięśnie kegla.

Brzuch musi być przed świętami jak skała, żeby nie ruszyły go żadne pierogi ani karpie, i żeby odbijały się od napiętych mięśni jak od ściany!

Basia Starecka: Od dwóch tygodni daję ciała. Nie ćwiczę, tylko pracuję. Roboty przed przerwą świąteczną jest tyle, że stres zaczął zastępować mi sport. Apetyt zmalał, siły spadły, nie mam już czego wyciskać na siłowni. Mój brzuch również odpuścił, więc i ja jemu, nie zamierzam go katować żadną torturą, a jedynie nakarmić. Wezmę się za siebie po świętach, w końcu to czas laby, niech ciałko sobie też odpocznie.

Kasia Stadejek: Brzuszki to takie przyjemne i szybkie ćwiczenie, że akurat do nich to mnie nie trzeba namawiać. Ze swoich mięśni jestem w tym roku bardzo zadowolona, a to wszystko za sprawą baletu. Setki spięć, które odbębniam o ósmej rano dwa razy w tygodniu powoli przynoszą efekt, a trzy minuty deski też nie pozostają obojętne dla mojego ciała. „Nasza pani” ma w dodatku w swoim repertuarze wiele różnych odmian brzuchowych tortur. Czasami dobieramy się w pary, jedna drugą łapie za kostki, a druga buja stopami pierwszej, z góry na dół i na boki. Zakwasy po tym ćwiczeniu trwają równe cztery dni! Innym znowu razem na leżąco zataczamy koła wyprostowanymi nogami, nad ziemią i po niebie, a potem na odwrót, w nieskończoność. Ostatnio mieliśmy przyjemność robić skośne brzuszki w slow motion – wytrwać w takim spięciu przez pół minuty jest łatwo tylko przez pierwsze dwadzieścia razy, potem po sali zaczyna przetaczać się rozpaczliwe sapanie, a gdy nadchodzi koniec męczarni, wszyscy z ulgą rozprostowują brzuchy w pozycji kobry. To uczucie równie rozkoszne, co rzut oka w łaskawe lustro! W święta ćwiczeń nie planuję – spinać objedzony brzuch to chyba niezdrowo?

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: