Wstały od stołu: Tydzień 44. - KUKBUK

Wstały od stołu: Tydzień 44.

Ciuchy sportowe to obciach czy szpan? Wyszlibyście w nich do sklepu po bułki?

Wstały od stołu

TYDZIEŃ

44

wstaly od stolu kukbuk

Są tacy, którzy w sportowych ciuchach ćwiczą i śpią na zmianę, słowem, traktują je jako wstydliwy aspekt ubioru. Czy sportowe ubrania mogą być fajne, a nawet szpanerskie? Kukbuczyce przeglądają swoją garderobę.   

 

Agata Michalak: Czy sportowe ubrania mogą być obciachowe? Ba, ja bym zapytała, czy mogą obciachowe nie być. Trzy czwarte życia żyłam w przekonaniu, że tę gałąź mody obowiązują inne zasady, być może dlatego, że wychowywałam się na warszawskiej Pradze w pierwszej połowie lat 90.


Pokolenie wzrastających wraz ze mną dresiarzy przekonywało mnie na każdym kroku, że ubrania sportowe można nosić na co dzień, choćby nie zostały do tego przeznaczone.


 

Dlatego zajęło mi bardzo dużo czasu – pewnie ze dwie dekady – nim dostrzegłam, że w ofercie sportowych marek są też porządne ciuchy lajfstajlowe, a nawet te przeznaczone do uprawiania konkretnych sportów mogą mieć ładny krój, fajny materiał czy zachęcający wzorek. Uświadomienie przyszło oczywiście wraz z porządną wkrętką w sportowy tryb życia. Doszło wręcz do tego, że ciuchy sportowe to obecnie najlepiej dofinansowana półka w mojej szafie, a sweterki czy bluzy różnych subbrandów Adidasa, na przykład Adidas Originals czy Neo, trafiły też ostatnio do mojej cywilnej szafy. Wypatrujcie na ulicach Kukbuczycy w niebieskiej bluzie z wielkimi tukanami po bokach!

 

Basia Starecka: Pierwsze sportowe gacie odziedziczyłam po tacie. Były to całkiem szpanerskie, granatowe porcięta Adidasa z rozcięciami i charakterystycznymi – w stylu retro – białymi paskami po bokach. Dziś powiedziałabym, że to był supervintage, wtedy uważałam je za obciach, podobnie jak czeszki, w których niemiłosiernie pociły się stopy. Szkoda, że gacie po tacie gdzieś zaginęły, bo chętnie zadałabym w nich szyku na siłce, gdzie 99% ćwiczących kobiecych ciał obciska guma. Nie sądzę, by była idealna do ćwiczeń. Przy byle machnięciu nogą wciska się w najintymniejsze miejsca, stemplując tym samym ćwiczącą charakterystycznym kształtem wielbłądziego kopyta. Nie sądzę, by kobiety fundowały sobie ten obciach z premedytacją. Raczej nad ich ciałami przejęli kontrolę producenci sportowej odzieży, realizując męskie fantazje na temat kobiecej sylwetki, niż biorąc pod uwagę komfort użytkowniczek. Na próżno bowiem w dziale sportowym szukać luźnych szortów dorównujących choćby w małym stopniu gaciom po tacie. Tęsknię!

 

Kasia Stadejek: Sportowych ubrań nie lubię od czasów wuefu, kiedy o bolesnej siódmej rano trzeba było przebrać się w przyduży T-shirt popylać w kółeczku, co rusz spełniając treserskie komendy nauczyciela – robiąc pajacyki lub sięgając podłogi w ćwiczeniu nazwanym profesjonalnie „zbieranie kwiatków”. Podczas stania w świecy koszulka zawsze odsłaniała brzuch i pierwszy stanik, a gumowe halówki aromatyzowały cały plecak (oraz szatnię i salę do matematyki – zwielokrotnione do 30 par naprawdę miały moc). Potem odkryłam, że sport może być przyjemny, ale strój nadal miał znaczenie drugorzędne. Pierwsze buty do biegania kupiłam w supermarkecie i były dramatycznie brzydkie, a koszulki i szorty dobierałam raczej przypadkowo, biorąc z szafy to, co było czyste. Kiedy już się upewniłam, jakie dyscypliny lubię najbardziej, zdecydowałam się na sportowe zakupy, które wcześniej postrzegałam jako rozrzutność.


Wydawało mi się, że w T-shirtach reklamujących szczepionki dla trzody chlewnej (tata weterynarz przywoził czasem pamiątki z wyjazdów służbowych) biega się tak samo dobrze, jak w markowych.


 

Otóż okazało się, że te drugie nie dość, że są ładne, to jeszcze oddychają i odprowadzają pot. Teraz kolorowe koszulki, szorty czy staniki zdarza mi się kupować i dobierać w zestawy z równą przyjemnością, jak ubrania niesportowe, a w T-shircie z trzodą czasami sypiam. Wszyscy zadowoleni.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: