Wstały od stołu: Tydzień 33. - KUKBUK

Wstały od stołu: Tydzień 33.

Nowa pora roku – nowe, sportowe możliwości.

Wstały od stołu

TYDZIEŃ

33

Wstały od stołu: Tydzień 33.
wstaly od stolu kukbuk

Kukbuczyce wracają do starych, sprawdzonych aktywności – Agata przypomina sobie moc backhandu, Kasia odkurza marzenia o tańcu, a Basia dosiada roweru.

Agata Michalak: Od tygodnia poprzedzającego Wielkanoc jadę na narciarskim powerze – trudno w to uwierzyć, patrząc dziś za okno, ale jeszcze niedawno szusowałam po alpejskich stokach. Miałam 12-letnią przerwę, więc drżałam, czy jeszcze pamiętam, jak się zjeżdża, a także czy klasyczny styl jazdy, którego mnie nauczono, ma jeszcze rację bytu na nowoczesnym, carvingowym sprzęcie. Okazało się, że jak najbardziej, a ja przypomniałam sobie, jak wielka to przyjemność zjeżdżać przy miło prażącym słońcu po idealnie przygotowanych stokach. Francuska infrastruktura jest najwspanialszą, z jaką miałam do czynienia, więc nie zdziwi was pewnie, że przez sześć dni wyjazdu z zapałem próbowałam nadrobić ostatnie 12 lat! Zakwasy oczywiście się odzywały, ale pierwszy raz w życiu byłam na tyle dobrze przygotowana, by nie odczuwać drżenia mięśni nóg pod koniec każdej dłuższej trasy. Wiwat fitness!

A już po powrocie, naładowana pozytywnie, postanowiłam sięgnąć do innego sentymentu z dzieciństwa – tenisa. Tu też na szczęście okazało się, że po półgodzinie kosmicznych lobów i pary idącej w siatkę zaczęłam trafiać w piłkę, a frajda z porządnego backhandu była nie mniejsza niż przed laty!

Basia Starecka: Silny aromat kwitnących drzew owocowych kompletnie namieszał mi w głowie. Z dnia na dzień przesiadłam się na rower, zapomniałam o siłowni, a wieczory spędzam na spacerach z psem. Trzymam się z daleka od ciężarów, zaglądam za to chętniej na zajęcia starej, dobrej i służącej mi jogi. W ostatnią niedzielę robiliśmy kriję gardła – czakry odpowiedzialnej za komunikację. Idealnie, po zajęciach bowiem wybierałam się na pewną demonstrację, podczas której miałam głośno krzyczeć. Poprzedzające to wydarzenie mantrowanie, wibrowanie głosem i masowanie podniebienia w pełni uwolniły moje możliwości głosowe, jak również wyzwoliły emocje. A tych było bardzo dużo, szczególnie negatywnych. Jeśli sytuacja w naszym pięknym kraju się nie zmieni, mam szansę zostać nauczycielem emisji głosu.

Kasia Stadejek: Nareszcie czuć ten świeży powiew, o którym tak marzyłam przez pół zimy. Odkurzyłam rower i w minionym tygodniu przejechałam się do pracy i z powrotem dwa razy, bo na więcej nie pozwoliła pogoda. Wpadłam też na pilates, a następnego dnia Agata namówiła mnie na próbne zajęcia w studiu Oh Lala i stało się – wpadłam po uszy. Fit balet poruszył we mnie czułe struny niespełnionej tancereczki, pozwolił się powyginać, porozciągać i zrelaksować oraz wywołał ostre zakwasy w tułowiu i udach. Wróciłam do domu cała w skowronkach i momentalnie wypowiedziałam umowę w swojej starej siłowni. Z repertuaru Oh Lali podoba mi się jeszcze kilka zajęć i nie mogę się doczekać ponownego zanurzenia w tę dziewczyńską atmosferę. Dość sztang i ciężarów, pora na plie i relevé!

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: