Wstały od stołu: Tydzień 25. - KUKBUK

Wstały od stołu: Tydzień 25.

Kukbuczyce podsumowują rok napinania mięśni. Co dalej z ich sportowymi planami?

Wstały od stołu

TYDZIEŃ

25

wstaly od stolu 25 kukbuk

Kukbuczyce stanęły w obliczu wyzwania. Po pierwsze rozpoczął się nowy rok i pojawił się przymus noworocznych postanowień, po drugie czytelniczki (oraz czytelnicy) coraz głośniej dopominały się kolejnych odcinków naszych sportowych zmagań. Przepraszamy więc za chwilową, okołoświąteczną niesubordynację i obiecujemy poprawę. Ba! Nie tylko poprawę, lecz także nowe cele. Myśląc o was, napinamy mięśnie i szare komórki. Oto co z tego wynika – czyli jakie mamy plany na 2016 rok.

 

Agata Michalak: W grudniu nie miałam złudzeń – do samotnych biegów po zmroku lub wstawania na przebieżki bladym świtem zdołałam się zmusić tylko dwa razy. W miesiącu wzmożonej konsumpcji postanowiłam więc postawić na grupowe aktywności sportowe i liczę na to, że w nowym roku wytrwam w swoim postanowieniu. W końcu nic tak nie motywuje, jak widok innych pocących się razem z nami nad kolejnym ćwiczeniem, prawda? Przekonałam się o tym dość dokładnie, gdy w dwa kolejne poniedziałki i jeden wtorek wzięłam udział w interesujących ćwiczeniach w szkole Oh Lala. Najmniej chyba rozsmakowałam się w Oh Flex – zajęciach, które wspomagają rozciąganie pospinanych siłowymi ćwiczeniami mięśni i generalnie przyczyniają się do wzmacniania głębokiej struktury mięśniowej. Zajęcia łączące elementy stretchingu, jogi i pilatesu pozwoliły mi poczuć się ze sobą nie najgorzej (akurat rozciągnięcie to coś, co mam opanowane w stopniu zadowalającym) i poobserwować spod wyciągniętej nad głową ręki koleżanki współuczestniczące w zajęciach. W Oh Lali bowiem dużo jest dziewczyn, które na pierwszy rzut oka zaprzedały duszę diabłu fitnessu, i widać, że są z tego powodu zadowolone. Nie jest to bynajmniej krytyka – dla tak wyrzeźbionego ciała sama byłabym skłonna poświęcić kilka rzeczy. Nie tylko na stretchu spotkałam klikę tancerek doskonale czujących się w swojej skórze. Jeszcze dosadniej dostrzegłam to na Oh Girls – zajęciach prowadzonych przez uważną i wyrozumiałą Anię Kozłowską, ćwiczących wszystkie problematyczne partie. „Gdzie się podziała moja kondycja biegowa?”, myślałam, gdy prawie zwymiotowałam treść żołądka po intensywnej sztafecie uwzględniającej brzuszki, pompki, pajacyki, burpees i ćwiczenia na stepperze. Nie wiem, ale zamierzam ją odnaleźć! Bo z kolei Oh Brzuch pokazał mi wymownie, że jest jeszcze wiele do zrobienia, co nie umknęło uwadze wszystkich pozostałych sześciu uczestniczek przedświątecznych zajęć…

 

Basia Starecka: Rok 2015 zakończyłam z miłym uczuciem wypełnienia planu z początku roku – udało mi się wreszcie wstać od stołu, wytrwać w tym postanowieniu, a nawet poczynić przez te dwanaście miesięcy pewne postępy. Poznałam możliwości swojego ciała, a to pozytywnie mnie zaskoczyło. Mimo ponad trzydziestu lat na karku okazało się całkiem sprawne i gotowe na nowe wyzwania do tej pory mu obce (sztangi, martwe ciągi, dźwiganie ciężarów, pompki itd.). Mam zamiar utrzymać obrany kurs trzech treningów tygodniowo i dołożyć do nich bardziej zróżnicowane formy aktywności. Wraz z nadejściem prawdziwej zimy te pojawiły się mimochodem, przy okazji dziecięcych wręcz zabaw. Odkryłam, ile radości sprawia jazda na łyżwach, przy której napina się również mięśnie czworogłowe oraz pośladki! Dlatego też zdecydowałam się zainwestować w łyżwy, dokładnie takie, w jakich jeździłam w dzieciństwie – białe i skórzane. Pod koniec miesiąca, po ośmiu latach przerwy, wracam również na narty! Tak, bilety w Alpy kupione, skipass i stoki czekają, nie ma odwrotu!!!

 

Kasia Stadejek: Ubiegły rok był najbardziej sportowy w całej mojej życiowej karierze „jedzoka”. Niezliczone kilometry wybiegane i przejechane rowerem, basen, podrzucanie ciężarów i wyciskanie na maszynach, tabata, pilates… Nie żałuję ani kropli potu, ale prawda jest brutalna – same ćwiczenia na wagę specjalnie nie działają, co innego desery. Przez okres świąteczny wybiegałam i wytańczyłam kilka porcji sernika, a dziś czeka mnie trening, którego nieco się obawiam, głównie ze względu na typowe dla stycznia tłumy, wierzące w nowe początki. Ja też trochę wierzę i uroczyście postanawiam: nie przestanę. Zima to dla mnie czas umiarkowanej aktywności towarzyskiej, więc na siłownię zamierzam wpadać trzy razy w tygodniu, a gdy tylko temperatura wróci w okolice zera, wciągnę na siebie kosmiczny strój biegowy i będę kontynuować nabijanie kilometrów – z każdym dniem niebo jest dłużej jasne!

Diana Kosiorek: „Postanowienia noworoczne” – koszmar wszystkich niezdyscyplinowanych, w tym też mój. Na samą myśl odechciewa mi się wszystkiego. Na szczęście tak się miło składa, że w okolicach Nowego Roku wypadają moje urodziny. To właśnie ten dzień bardziej przypomina mi o nieubłaganym upływie czasu. Jakiś czas temu zamieniłam więc „postanowienia noworoczne” na „udoskonalenie urodzinowe”. Ok, powiecie, że to tylko oszukiwanie siebie, i pewnie bym się zgodziła, gdyby nie to, że przez dwa ostatnie lata udało mi się takie udoskonalenia wprowadzić w życie. Dwa lata temu rzuciłam palenie, rok temu postanowiłam zacząć się ruszać, co jak wiecie czynię z przyjemnością. Czas więc na nowy cel (który zresztą podsunęła mi koleżanka z siłowni): 150 godzin treningowych przez najbliższy rok! Przystępuję do dzieła, jak tylko zjem urodzinowy tort!

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: