Wstały od stołu: Tydzień 21. - KUKBUK

Wstały od stołu: Tydzień 21.

Kukbuczyce wspominają swój pierwszy raz. Krępujący, stresujący, niezapomniany.

Wstały od stołu

TYDZIEŃ

21


Zdjęcie wykonano telefonem Sony Xperia


wstaly od stolu kukbuk

Czy związek Kukbuczyc ze sportem to trwała relacja oparta na rutynie, czy może nieustanne poszukiwanie nowych wrażeń? Tym razem Kukbuczyce zastanawiają się, co im pomaga utrzymać ciągłość treningów – czy wyszukiwanie nowych ćwiczeń, czy wręcz na odwrót, dobrze znana powtarzalność? Czy zmiana może być pomocna przy spadającej motywacji?

 

Agata Michalak: Jeśli chodzi o moje treningi biegackie, muszę zmieniać trasę – ponieważ zazwyczaj nie słucham muzyki, zwiedzanie to dla mnie główna atrakcja. Biegając po tej samej okolicy, szybko się nudzę, o ile nie wymyślam sobie jakichś dodatkowych rozrywek, np. towarzyskich. Dlatego ostatnio biegając sama, wybrałam się z domu na Mokotowie na kolację do mamy na Targówek. Nie dobiegłam ostatecznie do końca, bo te dwanaście kilometrów to zarazem dużo i mało na tę porę roku. Mało, bo cały czas wydaje się, że drugi koniec miasta jest daleko dalej niż dwie trzecie półmaratonu. Dużo, bo przy jesiennych chłodach i deszczach nie jestem już aż tak rozbiegana. Ostatecznie na finalne cztery kilometry złapałam rodzinną podwózkę, ale przy tej okazji po raz pierwszy przebiegłam się po Moście Poniatowskiego. Nagle wydał mi się on bardzo dłuuugi. Przy zajęciach z trenerem, np. pilatesie, nie mam problemu z powtarzalnością ćwiczeń. Mam poczucie, że powtórzenia rozwijają mięśnie i sprzyjają rozciąganiu. Nie lubię tylko mieć zawsze tego samego zestawu zadań – dlatego cieszy mnie mnogość pozycji w naukach Josepha Pilatesa.

 

Basia Starecka: Pierwszy raz jest taki ekscytujący! Nie wiesz, który mięsień ci się napnie, co zaboli następnego dnia, wreszcie, czy ćwiczenie nie okaże się ulubionym, godnym wielokrotnych powtórek? Miałam wiele takich udanych pierwszych razów – martwy ciąg, situpsy, podciąganie się na drążku – które z przyjemnością wspominam i odtwarzam. Ćwiczenie tzw. „całego człowieka” ma tę zaletę, że angażuje po kolei wszystkie partie ciała, nie koncentrując się na jednym wycinku, ale na całości. Nie ma więc mowy o nudzie i stagnacji! Pierwszy raz jest jednak stresujący. Nie ma się pewności, czy wyjdzie, czy nie wypadnie się głupio. Warto jednak przekraczać swoje ograniczenia, bo bez nich nie ma dalszego rozwoju. Również klaty pakera!

Kasia Stadejek: To jest jeden z moich głównych życiowych problemów – szybko się nudzę. Sama jestem zaskoczona, że niedługo minie równy rok regularnych ćwiczeń (wstydliwie spuszczę zasłonę milczenia na efekty, bijące z wyświetlacza wagi). W tym czasie przerobiłam zarówno beztroskie pląsy na przypadkowych maszynach jak i treningi precyzyjnie rozpisane przez osiłków z fitness clubu, ambitne plany podejścia do półmaratonu i kilka tygodni basenu. Najnowszą aktywnością jest tabata, z której czerpię dużo satysfakcji, ale już czuję, że entuzjazm zamiera, jak w przypadku każdych ćwiczeń, na które muszę się stawić konkretnego dnia tygodnia o wyznaczonej godzinie. Każdy pierwszy raz witam więc z ogromnym entuzjazmem i od razu czynię dalekosiężne plany, ale gdy efektów nie widać od razu, motywacja leci na łeb na szyję. Ostoją regularności jeszcze do niedawna był rower i pilates, ale teraz nawet i to się rozmywa, kolejno przez pogodę i potężną listę rzeczy do zrobienia, wyjątkowo długą akurat w środy. Reasumując, czekam na nowy pierwszy raz, który poderwie osłabione sportowe morale!

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: