Wstały od stołu: Tydzień 11. - KUKBUK

Wstały od stołu: Tydzień 11.

Sport tylko po zmroku – jest chłodniej i nie widać plam od potu pod pachami.

Wstały od stołu

TYDZIEŃ

11

Wstaly od stolu kukbuk

Upał nie jest już przeszkodą. Znalazłyśmy na niego sposoby. Agata zwiedza miasto po zmroku, Basia ćwiczy w japonkach, Kasia wjeżdża w spryskiwacze, a Diana komentuje ćwiczenia śmiechem.

 

Agata Michalak: Siłą rzeczy w temperaturach w górnych rejestrach trzydziestu stopni pozostaje bieganie o świcie lub wieczorem. Na mojej trasie najprzyjemniejsze są Łazienki – chłodne, obszerne, obfitujące w zróżnicowane ścieżki. Klimat jak z Woody’ego Allena, jak powiedziała moja przyjaciółka, podziwiając widok na oświetlony nocą pałac Na Wodzie. Martwiłyśmy się tylko, czy po dwudziestej pierwszej, gdy temperatura trochę spadnie, będzie się jeszcze dało wejść do parku.

 

Okazało się, że jak najbardziej, bo w sezonie letnim w Ogrodzie Chińskim odbywa się festiwal lampionów i dzięki temu można zwiedzać park do dwudziestej trzeciej. Spostrzegłam je po raz pierwszy, co przemawia na rzecz usportowienia w zgodzie z hasłem: Dzięki bieganiu poznasz swoje miasto! Urocze altanki są umajone wykwintnymi lampami w stylu orientalnym, po stawie „pływają” podświetlone kwiaty lotosu, a okoliczne alejki jarzą się intymnym światłem płynącym z tradycyjnych czerwonych lampionów. Przemiło biega się w spokojnym parku w urodziwych dekoracjach, nawet gdy pot spływa po plecach, a do przebiegnięcia zostaje jeszcze osiem kilometrów… Nawołuję więc, by celowo wyszukiwać fajne trasy, bo przy długich dystansach można poznać całkiem dużo zakamarków Warszawy. Przed nami eksploracja nowych bulwarów nadwiślanych!

Wstaly od stolu kukbuk Fot.: Happa

Basia Starecka: Nie ma się czym chwalić, miniony tydzień to było raczej kontemplowanie zgromadzonej mięśniówki niż jej rozbudowa. Na siłownię dotarłam tylko raz, zrobiłam „całego człowieka”, czyli komplet ćwiczeń na każdy zakamarek ciała, oraz przyjęłam od mojego trenera reprymendę. Liczyłam na pochwałę, bo w trakcie urlopu regularnie trzaskałam mój wakacyjny trening Rambo, tymczasem okazało się, że w nieodpowiednim stroju. „Co za bieda” – skomentował Piotrek. „Kto to widział robić ćwiczenia w japonkach? Mogłaś się poślizgnąć i walnąć kettle’em w głowę”. Za karę zrobiłam znienawidzony martwy ciąg na maszynie Smitha z przysiadami ze sztangą na suwnicy. Strasznie mnie ta sztanga piła w kark, Piotrek zaproponował więc wersję dla mięczaków, z tak zwanym „tamponem”, czyli nakładką z gąbki. Taki uroczy szowinizm mogli wymyślić tylko pakerzy z sali dla dorosłych (sali z hantlami i sztangami, których nie dźwigają maszyny, ale człowiek). Plecy, pośladki i kończyny popracowały do tego stopnia, że następnego dnia do redakcji wchodziłam na podkurczonych nogach. Rozciągałam je potem na najlepszym festiwalu w Polsce – Off w Katowicach. Liczę, że pląsając pod sceną, zgubiłam również parę kalorii, które spożyłam w ramach śląskiego obiadu.

Wstaly od stolu kukbuk Fot.: Paweł Bekiesza

Kasia Stadejek: Tropikalne lato i sportowy tryb życia jednak nie idą w parze. Pomimo ostatnich przechwałek, że wysokie temperatury mi niestraszne, roweru dosiadam z ciężkim westchnieniem, wjeżdżam we wszystkie spryskiwacze i na każdym skrzyżowaniu spryskuję się wodą termalną, żeby nie dostać udaru. W minionym tygodniu byłam na siłowni dwa razy, a do swojego repertuaru dołączyłam martwy ciąg, którego nazwa przerażała mnie przez długie lata sportowego letargu. Wymachy sztangą, owszem, dają dużo satysfakcji, ale nie przebiją radości ze wskoczenia do basenu w ramach aerobowej końcówki treningu. W końcu lato to jedyny moment, kiedy po wyjściu z wody nie trzeba owijać się w szaliki i męczyć z suszarką. Z kolei na zajęciach z pilatesu okazało się, że już prawie dotykam dłońmi podłogi przy wyprostowanych nogach i jestem dużo bliżej zrobienia szpagatu, niż mi się wydawało. Razem z tą wiedzą przyszły straszliwe zakwasy, ale nie zamierzam ustawać w torturowaniu swoich mięśni. Zawsze uważałam się za najbardziej nierozciągniętego człowieka świata, a tu proszę!

 

 

Diana Kosiorek: Moje wnioski z zeszłego tygodnia: burpee na jednej nodze to ubaw po pachy (ale uwaga na zęby!).

 

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: