Wstały od stołu: tydzień 68. - KUKBUK

Wstały od stołu: tydzień 68.

Czy Kukbuczyce mogą żyć bez glutenu?

Wstały od stołu

TYDZIEŃ

68

kukbuk gluten wstaly od stolu

Agnieszka Krzakowska: Wszelkie ekstremizmy są groźne. A szczególnie te, które mogą grozić naszemu zdrowiu. Niestety coraz częściej widać przykłady ekstremalnych zachowań czy nawyków żywieniowych. Jednym z modniejszych ostatnio jest wojna z glutenem.

Cytując za Wikipedią: „Nietolerancja glutenu występująca u 1% populacji jest chorobą związaną z wytwarzaniem przeciwciał skierowanych przeciwko glutenowi i powoduje uszkodzenie kosmków jelitowych.” Występująca u 1% populacji! Skąd zatem taka niechęć do glutenu? Być może z mody? Może z niewiedzy? A może „tak na wszelki wypadek…”? Część ludzi może dojść do wniosku, że mimo marginalnego problemu nietolerancji glutenu w społeczeństwie, warto go obciąć w diecie – „tak na wszelki wypadek”. Obserwując rosnącą popularność bezglutenowych blogów kulinarnych i wzrost ilości produktów „gluten free” na półkach sklepowych podejrzewam, że wiele osób musi wpadać w histerię.

Nie mam wątpliwości, że gluten możesz szkodzić osobom z nietolerancją (NNG) lub z celiakią, nie istnieją jednak żadne przesłanki, świadczące o tym, że wyeliminowanie glutenu u osób zdrowych przynosi jakiekolwiek korzyści zdrowotne lub spadek masy ciała. Natomiast żywienie osób zdrowych, jakby byli chorzy, jest nieporozumieniem.

Kasia Stadejek: Nie będę owijać w bawełnę – życie bez glutenu to byłaby dla mnie wegetacja. No bo jak świętować sobotę bez piętki chleba z masłem? Jak podróżować, unikając lokalnych wypieków? Należę do tej szczęśliwej większości, która nie ma z nim żadnych problemów. Nie znaczy to, że codziennie zjadam pół bochenka chleba i miskę makaronu – dawkuję je sobie rozsądnie i spożywam z wielką radością. Jednocześnie zdarzają mi się dni bez glutenu, najczęściej podświadomie – zamiast klusek wybieram kasze, ciasta robię na mące migdałowej i kokosowej albo zajadam się świeżymi owocami i warzywami. Nie dlatego, żeby nałożyć na siebie męczące ograniczenia, tylko żeby jeść różnorodnie. Nawet gdybym chciała upiec coś bezglutenowego, nigdy nie dostałabym pieczątki, że nie zabije to chorego na celiakię – w mojej kuchni bowiem unosi się mączna mgiełka, która rozprasza światło i dietetyczne myśli.

gluten full kukbuk kasia stadejek

Basia Starecka: Jestem dzieckiem z bloku, osiedla i betonowego podwórka, z kluczem na szyi i zaparzoną kanapką z żółtym serem w plecaku. Moje pokolenie po jedzeniu zup mlecznych w pierwszych latach życia w pewnym momencie wchodziło w fazę kanapek. Jadło się je nie tylko na pierwsze śniadanie, lecz także na kolejne w szkole – oraz na obiad, już w domu, a często i na kolację. Właściwie kiedyś żywiłam się tylko kajzerkami z serem i szynką. Jakże się cieszę, że te mdlące margaryną czasy mam za sobą. Za pieczywem zupełnie nie tęsknię, choć kiedy okazało się, że po prostu nigdy nie powinnam go jadać, bo zwyczajnie mi szkodzi, życie bez glutenu wydawało mi się bezcelowe. Jednak gdy z mojego życia zniknęły kanapki, pojawiło się dużo miejsca na nowe – dziś zamiast chleba na śniadanie zjadam przeróżne wariacje kasz, zarówno na słono, jak i słodko, a pszeniczny makaron zamieniam na kukurydziany. Tak, z oliwą i czosnkiem smakuje równie dobrze jak ten klasyczny.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: