Wstały od stołu: Tydzień 59. - KUKBUK

Wstały od stołu: Tydzień 59.

Kukbuczyce szukają sposobów na bolące kolana.

Wstały od stołu

TYDZIEŃ

59


Tekst: Agata Michalak, Basia Starecka, Kasia Stadejek
Zdjcie: stock


Wstały od stołu: Tydzień 59.
wstaly od stolu kukbuk

Aktywność fizyczna chwilowo zawieszona. Kukbuczycom chrzęszczą rzepki. I to raczej nie z przetrenowania.

 

Agata Michalak: Kolana to jedna z podstawowych bolączek sportowca, ba, to wręcz słabe ogniwo. Często dlatego, że nie trenujemy w odpowiednich butach i na miękkich podłożach, przez co nadmiernie obciążamy stawy kolanowe. Urazy narciarskie też nie mają na nie korzystnego wpływu… Uczulona na te zjawiska, przed wysiłkiem zawsze bardzo dokładnie rozgrzewam kolana, co i tak nie chroni mnie przed okresowymi bólami. Jako osoba skrupulatnie się badająca przypuściłam na nie nawet atak ultrasonografem i pokazałam reumatologowi. Nie stałam się przez to mądrzejsza – kolana zimą bolą i już. Warto więc po prostu o nich pamiętać, ogrzewać je należycie, gdy na przykład biegamy przy niskich temperaturach lub ćwiczymy w przewiewnych salach. I jeść dużo dań zawierających naturalny kolagen (zimne nóżki) i białka w ogóle (mięsa, ryby, rośliny strączkowe), które są budulcem chrząstki stawowej. W końcu kolana muszą nas donieść do późnej starości!

 

Basia Starecka: Kolana, podobnie jak biodra, bolą mnie po bieganiu. Od świńskiego truchtu zresztą cztery lata temu zaczęła się moja przygoda z aktywnością fizyczną. Wiadomo, wystarczą buty i chęci. Po paru miesiącach biegania, trzy razy w tygodniu po cztery-pięć kilometrów za każdym razem, moje stawy zaczęły się buntować. To był nieprzyjemny, pulsujący ból kolan i bioder, odnawiający się szczególnie dotkliwie w trakcie chodzenia na wysokich obcasach. Znajomy polecił mi wtedy glukozaminę. Na niewiele się zdała, postanowiłam zatem porzucić bieganie na rzecz sztangi. Ta rzadko kiedy powoduje jakiekolwiek kontuzje, co najwyżej zakwasy. Wydawało się, że ból kolan już mi nie grozi. Aż wybrałam się na biegówki, nadmienię, że pierwszy raz w życiu. Byłam zachwycona. Mój narzeczony oraz pies również. Spędziliśmy niedzielne popołudnie w Kampinosie. Śnieg skrzypiał pod nartami, ślizg był odpowiedni, można było się spocić w pięknych okolicznościach przyrody. Czysta radość. Do momentu, kiedy zjechałam w pozornie niegroźny mały dołek. Rymnęłam jak długa, a kolanem uderzyłam w krawędź narty. Wrócił stary ból, który tym razem jednak nie pokrzyżuje moich planów. Mam zamiar biegać na nartach, dopóki leży śnieg, czyli jeszcze chwilę.

wstaly od stolu kukbuk

Kasia Stadejek: Kolana od zawsze mnie przerażały. W takiej małej części ciała jest tyle elementów, które mogą się złamać, naciągnąć, pęknąć, a nawet wylać czy wypełnić wodą, że wolę z nią nie zadzierać. Tydzień temu ku mojej rozpaczy z baletu wyszłam masując rzepki. Tym razem dużo było ćwiczeń w których ugięta w kolanie noga była oparciem dla całego roztańczonego ciała i to okazało się chyba zbyt dużym obciążeniem. Z dnia na dzień dyskomfort się zmienia. Raz kolana przepełnia mulący ból, innym razem coś wydaje się je rozpierać od środka, a zaraz kłują albo sztywnieją. W swoim życiu odwiedziłam wielu ortopedów i nie mam z nimi najlepszych doświadczeń, dlatego na razie staram się unikać sportu i schodów, smaruję kolana maścią przeciwzapalną i spokojnie czekam, aż magicznie się naprawią. Jestem otwarta na sugestie dotyczące zarówno urazu, jak i sposobów jego wyleczenia (zwłaszcza te, które obejmują jedzenie żelków, policzków wołowych, golonki i mięsnych galaretek). Mam nadzieję jak najprędzej wrócić na zajęcia, bo już dawno żaden sport nie sprawiał mi tyle przyjemności…

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: