Wstały od stołu: Tydzień 20. - KUKBUK

Wstały od stołu: Tydzień 20.

Czy coraz niższe temperatury studzą nasz zapał do sportu?

Wstały od stołu

TYDZIEŃ

20

wstaly od stolu kukbuk

Czy coraz niższe temperatury studzą nasz zapał do sportu?                                                     

                                                                                                                                                          

W oczekiwaniu na wiosnę śpimy w skarpetkach i dresie, a w pracy skostniałe, oderwane od komputera ciała próbujemy rozgrzać, robiąc pajacyki. Jak w takich warunkach jeszcze ćwiczyć? A może trening jest dobrym sposobem na rozgrzanie ciała?

 

Agata Michalak: Łatwo uwierzyć w propagandę wysokich temperatur i dać sobie wmówić, że to one sprzyjają usportowieniu. Jeśli chodzi o bieganie, a nawet sporty niesiłowe, praktykowane w salach z towarzystwem innych ćwiczących, nie ma w tym dla mnie krztyny prawdy. Owszem, mróz liże po łydkach i pośladkach, kiedy wybiegamy, wydychając kłęby pary, w mroźny poranek, ale nic tak dobrze nie dopinguje do utrzymania tempa! Wczorajszy wieczorny bieg mogę zaliczyć do szybszych w swojej karierze właśnie z tego powodu – musimy cały czas równomiernie wydatkować energię, żeby nie zmarznąć. Trzeba się tylko dobrze, czyli warstwowo, ubrać i pamiętać, że zakładamy takie ciuchy, jakby było około dziesięciu stopni cieplej. Na temperaturę koło zera, którą mamy za oknem, wystarczy T-shirt, a na niego bluza z lekkim ociepleniem. I niestety długie spodnie oraz skarpetki za kostkę, żeby nie przeziębić Achillesa!

 

Na pilatesie czy jodze to skarpetki pomogą utrzymać ciepło. Fajnie jest zobaczyć, że nie tylko nam chciało się wyjść z domu na sport! To właśnie zaleta zajęć grupowych nad takim na przykład pływaniem. Basen jako jedyny zdecydowanie zimą mnie odstręcza.

 

Basia Starecka: Na siłowni wreszcie jest odpowiednia temperatura do ćwiczeń, powietrza nie psuje zapach spoconej pachy i można skoncentrować się na ćwiczeniach. Niższe temperatury mają jeszcze jedną zaletę – na pole zmagań z własnym ciałem dociera mniej osób, większość wybiera ciepłą herbatę po pracy, a nie zimny metal sztangi. Korzystam więc z tej okazji i pakuję z przyjemnością! Tylko rower musiałam odstawić, i nie chodzi nawet o przewiane uszy ani zgrabiałe ręce, ale o łzawiące z zimna oczy, co ogranicza mi pole widzenia. Będę tęsknić za pedałami, oby do wiosny!

 

Kasia Stadejek: Kiedy zaczynała się wiosna, wydawało mi się, że teraz to dopiero odechce mi się ćwiczyć – w ciepłe dni jest przecież w mieście tyle ciekawych rzeczy do zrobienia, zobaczenia i spróbowania. Mimo to przez całe lato dzielnie biegałam na siłownię i wyjeździłam niezliczone kilometry rowerem. Gdy wychodziłam z treningu, miałam masę energii, na dworze świeciło słońce i można było jeszcze zawojować świat. Tymczasem nadeszła jesień i dezercja z siłowni zdarza się coraz częściej. Jedyne, o czym marzę w te ostatnie zimne dni, to przeistoczenie się w kołdrzane burrito i picie gorącego mleka, żadne tam wygibasy w kusym leginsie. W zeszłym tygodniu udało mi się co prawda odbębnić dwa treningi, ale jakiekolwiek ich pozytywne skutki prawdopodobnie zniweczyły glutenowo-maślane pocieszenia. Na rowerze z lodowatymi powiewami przegrywam, ale już wieczorne bieganie wychodzi mi lepiej niż zwykle – w ciemnościach i chłodzie dużo mniej się męczę. Podsumowując, niestety, temperatura lekko studzi zapał i przedziwnym sposobem zwęża spodnie w biodrach…

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: