Wstały od stołu: Tydzień 7. - KUKBUK

Wstały od stołu: Tydzień 7.

Jak połączyć wakacje z treningiem? Zabrać TRX nad morze? A może wziąć w góry kettle’a?

Wstały od stołu

TYDZIEŃ

7


Fot.: Agata Michalak, Basia Starecka, Piotr Szczurek


wstaly od stolu kukbuk

Agata Michalak: Gościnne występy sportowe to jedna z najbardziej motywujących sytuacji. Biegiem świetnie poznaje się okolicę, widoki odciągają myśli samotnego biegacza od zmęczenia, a obcowanie z dziką przyrodą działa kojąco na zmęczony miastem organizm. Taka przebieżka była moim udziałem dziś rano, zaraz po tym, jak otworzyłam oko w Potoczku, w Kotlinie Kłodzkiej, w malowniczym gospodarstwie agroturystycznym U Lokusza. Długo można by się rozwodzić nad jego zaletami, ale że nie o to tutaj chodzi, wspomnę tylko, że położenie jest jedną z nich. Pobiegłam mało forsownym truchtem do wsi Jaworek, by po leśnych dróżkach, płosząc brykające koziołki, zrobić ostatecznie pięciokilometrowe kółko i usłyszeć od byłego sołtysa Potoczku, że na pewno będą mnie bolały nogi. Towarzyszyły mi mżawka, wiejskie pieski i ślimaki, a dech zapierały – oprócz podbiegów – spektakularne efekty niedawnej trąby powietrznej, która spustoszyła kotlinę. I niech mi ktoś udowodni, że bieganie na bieżni (raz w minionym tygodniu) albo nawet po parku (dwa razy) ma nad takimi okolicznościami jakąkolwiek przewagę!

wstaly od stolu kukbuk

 

Basia Starecka: Przypakowałam. Ból kolana i uczucie rozlewającego się po nim gorąca zmusiły mnie do wizyty u znajomego fizjoterapeuty. Nie widzieliśmy się rok. A przez ten czas zdarzyło się wiele. Przede wszystkim wstałam od stołu, a Michał Zaprzała otworzył własną Orthoklinikę. „Gdzie ta galareta, którą znałem?”, wyrwało mu się, kiedy swoją wielką jak bochenek chleba łapą chwycił mnie za udo. „Basiu, nabudowałaś niezłą mięśniówkę!” Przyznałam, że owszem, ćwiczę, a nawet pakuję, ale przy bieganiu doskwiera mi kolano. „Nic dziwnego, przecież czworogłowy masz tak napompowany, że ci podniósł rzepkę! Powinna być centymetr niżej”, zdiagnozował Michał, którego wielka łapa potrafi nie tylko przynieść ulgę w masażu, lecz także precyzyjnie wymacać najdrobniejszy problem pod skórą. „Musisz więcej wagi przykładać do rozciągania po treningu”. Wziąwszy sobie tę uwagę do serca, razem z Piotrkiem, moim trenerem, opracowaliśmy wakacyjny zestaw ćwiczeń. Zaczynam urlop już w najbliższy piątek i zamierzam co dwa dni wykonywać zalecone ćwiczenia, a są to (nazewnictwo własne i parabranżowe): zestaw „dzień dobry”, wygibasy rękoma w dwie strony i wymachy do góry, skłony, pięć serii po dziesięć przysiadów z kettle’em na zmianę z wykrokiem, cztery serie po dwadzieścia swingów, trzy serie pompek, trzy tabaty po osiem serii do wyboru: downupsy, situpsy, swingi, planki, supermany, banan oraz ćwiczenia rozciągające (jedno z nich prezentuje Piotrek na zdjęciu na samej górze). Nie wiem, czy starczy mi czasu na same wakacje, ale podejmuję wyzwanie. Zamówiłam nawet dwunastokilogramowego kettle’a (mam nadzieję, że mnie nie przeklną na poczcie). Niemałym wyzwaniem jest ćwiczyć poza siłownią. Zmierzyłam się już z tym problemem podczas paru ostatnich weekendowych wyjazdów, zawsze jednak znajdowałam nieuczęszczaną siłownię w podziemiach hotelu. Tym razem może być trudniej – jadę w rumuńskie góry. Jak na situpsy (fota poniżej) i downupsy zareaguje stado baranów? Zdam relację po powrocie!

wstaly od stolu kukbuk

 

Kasia Stadejek: Wobec postawionego w tym tygodniu tematu ćwiczeń na urlopie powinnam się chyba cieszyć, że wszelkie dłuższe wyjazdy już za mną i teraz spokojnie mogę się skoncentrować na rzeźbieniu starannie nabieranej miesiącami masy ciała. Bo i niełatwo wziąć się za sport, gdy wszyscy wokół cały dzień drzemią lub popijają piwo. Podczas ostatniego, muzycznego wyjazdu, tak jak wspominałam tydzień temu, nie ruszyłam nawet palcem. Na majowe wakacje na Sardynii zabrałam wprawdzie buty do biegania, ale udało się poćwiczyć tylko raz, bo plaże, choć piękne, do najdłuższych nie należały. Mogłabym się martwić, że z motywacją krucho, ale mam też pozytywne przykłady: odkąd ćwiczę, sprawdzam siłownię i basen każdego odwiedzonego hotelu (do najpiękniejszych w Polsce można z pewnością zaliczyć ten z Hotelu SPA dr Ireny Eris w Krynicy-Zdrój), a kiedy w ostatni weekend przeziębienie zmusiło mnie do leżenia w łóżku, moim największym problemem był nie katar, tylko dotkliwa tęsknota za siłownią!

 

Diana Kosiorek: Dobra passa trwa. Cztery treningi i spacer po deszczowo-wietrznej Gdyni za mną. Okej, może trzynaście kilometrów to nie jest wynik powalający, ale zawsze to odmiana od siedzenia przed komputerem i traktuję go dość poważnie, wpisując w dzienniczek treningowy. Zwiedzanie to całkiem niezły sposób na porcję ruchu poza domem, jak to mówią – przyjemne z pożytecznym. Każdy kiedyś musi jechać na urlop, nawet mój instruktor TRX, więc w nadchodzącym tygodniu czekają mnie samodzielne treningi siłowe. Rozpisuję je właśnie, żeby o niczym nie zapomnieć, drugą ręką planując wakacje. Góry czy woda? Kajak czy buty trekingowe? A może coś nowego? Kitesurfing? Trudno się zdecydować, grunt, żeby było aktywnie, a wakacyjny gofr z bitą śmietaną nie był wyrzutem sumienia.

 

Fot.: Agata Michalak, Basia Starecka, Piotr Szczurek

© KUKBUK 2017