Sałatka z bakłażanów - KUKBUK

Sałatka z bakłażanów

Jarzynowi celebryci. Ale też rybni, mięśni, serowi i chlebowi, a nawet oliwni, bo i takich zaczynamy wygrzebywać ze stoisk. Dawniej tylko pani Jadzia w sklepie Społem odkładała najpiękniejszy jej zdaniem kawałek mięsa, dobrą kawę i puszkę kukurydzy. Była sztama, była zrazówka i baton krakowskiej. A i chleb w kilku gatunkach: bułka paryska, bułka Małgośka, kajzerka, chałka, baltonowski, poligonowy, razowy.
Blogi

Blogi


salatka z baklazanow kukbuk

Na ulicy stanęła budka z chlebem mojej ulubionej piekarni, wygląda na prywatną inicjatywę, bo pan w środku wybiórczo zarządza asortymentem. Tata z uporem zachodzi do tej budki i pyta o jeden konkretny chleb. Nie ma. A błąd, mówi tata i odchodzi. Facet niedługo chyba pęknie, bo zapytał, że gdyby, czy codziennie ten mój tata będzie brał. Oczywiście, że nie, bo z obserwacji kanapek na talerzu widzę, że chleb się u nas zmienia. Ale zawsze da się go też rozpoznać.

Bo dziś nawet chleb może być celebrytą. Żoliborski Targ Śniadaniowy ma stoisko z kurpiowskim pieczywem i zdziwić się możecie, ile osób go wypatruje. Targ w Fortecy ma też swojego pana z chlebem wypiekanym przez żonę.

Warzywniaki na Polnej, w czasach gdy banana musiałam podzielić z bratem na pół, zarobiły na niejedną dacze i podróż do Jugosławii volvo a nie maluchem. Znam kogoś, kto miał tam ciotkę. Pozazdrościć. I nie zając, sznur suszonych borowików i melon były bohaterami straganów tylko właśnie te czyjeś ciotki. Zawsze coś przeżuwające, dumne, jakby ich nowa powieść właśnie poszła do druku, kute na cztery nogi. Ceny podlegały negocjacji, bo nikt ich na towarach nie umieszczał. Byłeś niepoważnie ubrany? Mogłeś zostać zachęcony do marynowania rydzów. Miałeś buty zza oceanu? Dużo zapłaciłeś za marchewkę. Rekinice biznesu na bank znające wartość światowej waluty, śledzące tąpnięcia na giełdzie tokijskiej i ilość jesiotra w sieci na Kaukazie z porannego połowu. W niedzielnym futrze w kościele, celebrytki bazarowe bez reklamy. Trzeba było taką Zdzisławę oswoić, poprosić, przekonać. Furczały, parskały i gryzły stojąc na tle ścianki z kolorowych skrzynek.

 

Na rogu jednej z ulic stoi stragan z warzywami. Wyłącznie w sezonie. Zimą na drzwiach wisi tabliczka z podziękowaniami i zapewnieniem, że widzimy się na wiosnę. Od roku są na Facebooku, zakupy wkładają w autorskie papierowe torby z markowym nadrukiem. Mrużę oczy i pytam – czy to wy? No chyba łatwo zgadnąć, odpowiada mi niepytana kolejka starszych pań. Jarzynowi celebryci z Saskiej. Paweł i Darek z pasji do warzyw.

 

Mam swoich celebrytów jarzynowych, Warszawa w zasadzie ma. Innych od rukwi, innych od pomidorów, jabłek, ziół i szparagów. Mejlem, smsem zamawiam siatkę małej cukinii lub trzy pudełka kwiatów ogórecznika. I będę ich chwalić, bo jak zapomnę o młodym groszku, to sami dorzucą, bo pamiętają, że brałam go w zeszłym roku. – Agato, szparagów coraz mniej ale poradzimy sobie z zielonymi do szóstego czerwca. Kwiaty cukinii już na polu – pisze do mnie nasza szparagowa celebrytka. A przecież nikt jej nie prosił…

 

Celebruję dzień dziecka straganowo – michą sałatki z bakłażana i kwaśną lemoniadą z kwiatów bzu, rabarbaru i truskawek.

salatka z baklazanow agata wojda kukbuk
salatka z baklazanow kukbuk

Sałatka z bakłażanów, pomidorów z Janowa, bazylii od Ziółków, oliwek z Żoliborza i marynowanej węgierskiej papryki

2 porcje i

Bakłażany smarujemy oliwą, miodem i dopiero pieczemy na gałązce świeżego rozmarynu. Następnie studzimy, kroimy w dużą kostkę. Paprykę kroimy podobnie, a pomidory na łódeczki pozbawione pestek. W nie nabierze się cały smak. Do szklanej misy wrzucamy kolejno po garści składników, podlewamy łyżką oliwy, solimy. Listki lądują w całości, a oliwki z zalewą. Nic nie mieszamy. Samo się wymiesza w czasie nakładania.

 

Obok kładę sobie plaster prawdziwego bundza i dostawiam szklankę zimnej rabarbarowej lemoniady. Można ją przygotować jako słodszy syrop i wymieszać z czymś alkoholowym, musującym lub słodkim Martini.

Lemoniadę zróbcie na wyczucie. Ja biorę 4 długie łodygi rabarbaru, kroje, wrzucam do garnka z 10 baldachimami kwiatów białego bzu, zasypuje 4 łyżkami cukru i odstawiam na noc. Następnego dnia dolewam wody tyle, by zakrywała składniki i gotuję, dopóki rabarbar nie rozpadnie się na paskudną pulpę. Przelewam do dzbana, dorzucam najpierw pokrojone w plastry jabłko, a gdy trochę przestygnie – ćwierć kilograma przekrojonych na pół truskawek. Studzę i decyduję, czy bardziej kompot zrobię, czy mogę sobie pozwolić na musowanie. Nogi wyciągnięte na pieniek w ogrodzie i wyjątkowo słomka. Nie znoszę! Kapelusz słomkowy wskazany. Nie noszę.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: