Rosolio di fragole - KUKBUK

Rosolio di fragole

Miejsce akcji: Genua, Mercato Orientale. Czas: pierwsza połowa czerwca. Jeszcze są szparagi z Albengi, są dzikie szparagi z Sardynii, już są figi z Apulii. Czereśni sycylijskich w bród. Owoce morza mnożą się w oczach. I nagle mój wzrok pada na małe pudełko z truskawkami. Cena jak za najlepsze diamenty z Antwerpii.
Blogi

Blogi


Rosolio Di Frogole
Dotarło do mnie lotem błyskawicy. Polska ma swoje zalety! Jedną z nich są truskawki. Może to jest pomysł na biznes? Taka myśl kołatała mi się w głowie. Niezbyt długo jednak, bo świeże zielone figi skutecznie odwróciły moją uwagę od truskawkowego biznesu. Melony z okolic Mantui też nie ułatwiały koncentracji.
Mercato Orientale w Genui to miejsce niesamowite. Zbudowany na planie okręgu, zadaszony targ jest ukryty głęboko między budynkami. W dwóch równoległych pierścieniach można nabyć wszelkie skarby kulinarne. Trzeba tylko wiedzieć, czego się chce. W przeciwnym razie od chodzenia w kółko może się człowiekowi zakręcić w głowie.
Zatrzymaliśmy się przy piekarni, a miny musieliśmy mieć jak przybysze z innej planety, bo dwie panie: jedna za ladą, a druga przed, zaczęły się przekrzykiwać, co powinniśmy kupić, a czego nie. Wzięliśmy chleb na semolinie, na naturalnych drożdżach – kawałek polpettone wylądował w naszej reklamówce gratis, do kawałka toskańskiego chleba bez soli dołożono nam kawałek focaccii. Baliśmy się wybierać dalej, więc wśród wzajemnych podziękowań udaliśmy się na stoisko z warzywami.
Nie wiem, co tu malowało się na naszych twarzach, ale gdy kupiliśmy bawole serca – pomidory, a nie serca dosłownie – po odpowiedzi na pytanie, do czego te warzywa, dostaliśmy lekcję krojenia i główkę czosnku.
Gdy wzięliśmy sycylijskie bakłażany i zdradziliśmy, że to na caponatę, gratis dostaliśmy pietruszkę. Zwariować można – pomyślałem i żałowałem jedynie, że pod dachem Mercato Orientale nie było sklepu z oknami na przykład. Może po zakupie jednego dostałbym gratis dom gdzieś na liguryjskim wybrzeżu…
Po caponacie i figach temat truskawek uleciał mi z głowy. Ale ziarno zostało zasiane. Potencjalny polski przebój eksportowy powrócił jak bumerang, gdy czytając historię Lampedusy, natrafiłem na truskawki. Konkretnie na stwierdzenie, że na obiad było to i to, a na deser podano właśnie te owoce ze śmietaną. A wszystko w czasie drugiej wojny światowej. Gdzieś jednak w Italii truskawki rosną! I nie mogą kosztować tyle, ile diamenty, bo nikt nie je diamentów na deser w czasie wojny! Nawet jeśli jest księciem. Do tego okazało się, że na Sycylii znają rosolio di fragole, czyli nalewkę truskawkową. Może ten pomysł na biznes wcale nie jest taki najlepszy?
Za to ten na nalewkę jest dobry – na pewno!
Rosolio di fragole
Rosolio di fragole
Rosolio di fragole
Rosolio di fragole
Rosolio di fragole
Rosolio di fragole
Rosolio di fragole
Rosolio di fragole
Rosolio di fragole
© KUKBUK 2017