Największe kity i hity Expo 2015 - KUKBUK

Największe kity i hity Expo 2015

Czy warto jechać na tegoroczną wystawę światową do Mediolanu?

Tekst: Agata Michalak; zdjęcia: Agata Michalak, Daria Pawlewska, Oliwia Gede-Niewiadomska

Blogi

Blogi


expo 2015 hity kity

Długo się nie zastanawiałyśmy. Hasło przewodnie „Feeding the Planet, Energy for Life”, zapowiadające rozwiązania, które uratują świat przed wyczerpującymi się zasobami jedzenia i pomogą rozwiązać inne związane z tym problemy, błyskawicznie przykuło naszą uwagę. W dodatku tłem dyskusji miała być północ Włoch, ojczyzna idei slow food. KUKBUK-a nie mogło tam zabraknąć. Jako że nie byłyśmy nigdy wcześniej na Expo, nie przewidziałyśmy, niestety, że odbywająca się co kilka lat wystawa bardziej niż globalną konferencję przypomina gigantyczne targi turystyczne. Co w trakcie ich zwiedzania okazało się największym odkryciem, a co kompletnym rozczarowaniem? Oto nasz subiektywny ranking hitów i kitów tegorocznego Expo.

 

Hit
1. Jedzenie na Expo

Wspaniale, że przy okazji rozmów o kulinariach można skosztować specjałów serwowanych przez przedstawicieli kuchni poszczególnych państw! Szczególną radość sprawiły nam Korea, Japonia i Ekwador. W koreańskim pawilonie zjadłyśmy poddane procesowi krótkiego kiszenia warzywa oraz pierożki z krewetkami, w japońskim zaś – warzywa w tempurze z zupą miso, najbardziej esencjonalną z tych, których ostatnio próbowałyśmy. Z kolei Ekwador to ceviche z serc palmowych, które zaserwowano w chłodnym wywarze z krewetek z dodatkiem awokado, pomidorów, limonki, kolendry i czerwonej cebuli, oraz kuleczki z komosy ryżowej podane na wzór włoskiego arancini (ryż zastąpiła quinoa).

expo 2015 hity kity kukbuk

2. Pawilony Austrii i Wielkiej Brytanii
Spójne, zaprojektowane jako jedna koncepcja, obejmująca zarówno architekturę, roślinność ją wypełniającą, jak i treść wystaw. W obu przypadkach to właściwie koherentne dzieło – u Brytyjczyków tematem przewodnim są pszczoły oraz inne zapylacze i ich rola w ekosystemie, u Austriaków zaś tlen, który sam pawilon generuje w dużych ilościach za pomocą małego lasu zasadzonego pośrodku targów. W obu przypadkach przyjemnością i ulgą (po wypełnionych atrakcjami po brzegi pawilonach innych państw) jest obcowanie z tak przemyślaną i homogeniczną koncepcją.

expo 2015 hity kity kukbuk
expo 2015 hity kity kukbuk
expo 2015 hity kity kukbuk

3. Powrót do rzemiosła
Myśl przewijająca się uparcie przez najciekawsze i najbardziej inspirujące wystawy, głosząca, że ratunek dla świata tkwi w powrocie do dawnych technik, tradycji rzemieślniczych i stylów uprawy. Oczywiście ta utopijna wizja oznacza ich adaptację do dzisiejszych potrzeb, jak to się dzieje na przykład w ruchu slow food z podejściem do uprawy roślin i hodowli zwierząt. Bez tego kompasu przekazanego przez przeszłe pokolenia zmierzamy jednak w nieznane i potencjalnie groźne rewiry.

expo 2015 hity kity kukbuk

Kit
1. Pawilony państw arabskich
Tu efekty specjalne zagłuszyły przesłanie. Kuwejt oszałamia od wejścia kurtyną wodną, wizją pustyni nocą i akwarium z żywymi stworzeniami morskimi (notabene po spotkaniu z krewetką odechciewa się jeść ją w tempurze…), nie mówiąc o tym, jak zamożne państwa znad Zatoki mogłyby realnie przysłużyć się niwelowaniu dysproporcji między głodującymi państwami rozwijającymi się a zagrożonymi chorobami cywilizacji dobrobytu państwami globalnej Północy. Katar z kolei, w uroczym nawiązaniu do tradycyjnego arabskiego targowiska, w konstrukcji pawilonu uwzględnił formę wyplatanego z liści palmowych koszyka, nie wypełnił go jednak równie sensowną treścią. Połowa z jego dwóch i pół tysiąca metrów kwadratowych została przeznaczona na spiralną wieżę, na której w duchu spektaklu „światło i dźwięk” wyświetlane są pozbawione głębszego sensu zabawy wizualne. Honor regionu niezwykle oszczędnym pawilonem, wypełnionym tylko endemiczną roślinnością i wyciszoną, parterową architekturą, ratuje Królestwo Bahrajnu.

2. Supermarket przyszłości
Future Food District okazał się wielkim rozczarowaniem, bo wizja przyszłości, jaką zaprezentowała marka Coop, sponsor tej instalacji, okazuje się inwazją technologii. Wystarczy w mrocznym, stechnicyzowanym wnętrzu przy każdym produkcie umieścić ekran dotykowy, który wyświetli informacje o producencie, sposobach hodowli zwierzęcia lub uprawy roślin i tak dalej, by znaleźć się w przyszłości. Wydaje nam się, że nie o to tylko chodzi. Zawiedzione Dzielnicą Przyszłości i zwiedzione famą, poszłyśmy – już w centrum Mediolanu – do delikatesowej sieci Eataly, która promuje włoski slow food. Ogromna gama pieczołowicie wybranych i wyprodukowanych produktów (trzy piętra!), szeroki wybór prasy i literatury nie tylko kulinarnej (przypominamy, jedzenie jest częścią kultury), kącik na koncerty, możliwość skosztowania rozmaitych dóbr w stoiskach degustacyjnych, precyzyjne oznaczenie regionów i miejsc pochodzenia, jasne wnętrze wykończone w drewnie, nie zaś w zimnym kamieniu i pleksi, oraz restauracje serwujące wybrane produkty (wędliny, sery, wypieki, warzywa) uszeregowane według ich rodzajów. To nam się podoba i tam chcemy wracać!

3. Polski pawilon
To największe rozczarowanie, o czym pisała już nasza blogerka i szefowa kuchni restauracji Opasły Tom Agata Wojda (http://kukbuk.com.pl/gotuje-sie/3317,mloda-marchew-z-czarnuszka-kolendra-i-imbirem). Lekka, wdzięczna i obiecująca struktura, oparta na motywie skrzynki na owoce, nie jest przekuta w spójny komunikat wewnątrz. Elementy wystawy – sklep, filmy promujące województwa i regiony, zdjęcia „Borders” Piotra Bondarczyka i Piotra Sikory, przedstawiające imigrantów w polskich strojach regionalnych, pozbawione słowa komentarza – nie układają się w jednolitą wypowiedź. Odnosimy raczej wrażenie, że Polska może być malowniczą krainą z ekscentryczną sztuką, a także rajem dla przybyszów z całego świata, stojącym cukierkami i grzybkami marynowanymi w puszce. Niezależnie od tego, jak zgrany może być motyw Polski jako sadu Europy, aż chciałoby się, żeby w tej sytuacji wykorzystano go jako nić przewodnią spaceru po pawilonie. Niestety, z jednej sali straszą wojacy uwijający się w jakichś tajemniczych zmaganiach wojennych, w drugiej (znów bez słowa komentarza) na wideo Eliza Mórawska sinymi dłońmi zagniata ciasto, na dachu zaś w umierającym pod włoskim słońcem sadzie straszą rzeźby Igora Mitoraja. Nie wiadomo, co i komu chcemy o sobie powiedzieć ani jak ta wypowiedź ma się do hasła „Karmienie świata” przyświecającego wystawie światowej. Boleśnie zabrakło tu wizji, która pociągnęłaby za sobą konstrukcję całości.

expo 2015 hity kity kukbuk
© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: