Jabłkowy grzaniec - KUKBUK

Jabłkowy grzaniec

Z polskich jabłek można by zbudować sieć autostrad, a już na pewno zrobić grzaniec dla całej rodziny!

- Julian

Blogi

Blogi


jablka grzaniec kukbuk

Ligol, Antonówka, Szara i Złota Reneta, Alwa, Lodel, Delikates, Rajsmak, Sawa, Witos, Waleria – można by było więcej, ale staram się szanować czas czytelnika. W każdym razie jakie to szczęście, że ktoś całkiem niedawno wpadł na pomysł, by tłoczyć z nich sok. Można go dostać w niskiej cenie w prawie każdym markecie – naturalny, mętny, niskopasteryzowany. Ba, niektórzy producenci coraz częściej oferują soki jednoodmianowe, można rzec – rasowe. Znany cydrownik, odpowiedzialny za Ignaców, poczęstował mnie ostatnio butelką soku tłoczonego ze starej odmiany Antonówki Kronselki (pierwszy nasad z lat trzydziestych).

Jabłka: jest ich tak dużo, że nie mieszczą się w granicach naszego kraju. Celnicy muszą je upychać, żeby nie wysypały się do sąsiadów. Niegdyś tiry na ugiętych resorach zawoziły je do Rosji, gdzie starczało ich po sam Ural. Dziś z powodu embargo każdy brat ze wschodu popłakuje nad wiadrem kawioru i kieliszkiem srebrnego destylatu, nostalgicznie zapytując: „To, szto by ja diełał bez polskich jabłok?!”.

Wchodzę do baru, zasiadam wygodnie, zagaduję wikidajłę, który stroszy pióra, ukazując mi paletę wykwintnych produktów zdobiących półki, a ja zerkam głębiej, niż jestem proszony, i dostrzegam w lodówce zielony karton z wizerunkiem plastikowej podobizny naszego skarbu. „Co to ma być?! Sok z koncentratu?!” Chciałbym poznać choćby jeden powód, dla którego jest on zamawiany do tego lokalu. Czyżby w zamian przysługiwała lodówka z obciachowym logo? Oby, bo jeśli nie, to masz w lodówce bezinteresowne zło. Do czego to chcesz podać? Do smacznej blended whisky, która czekała na odbeczkowanie trzy lata, czy jako „witaminkową” alternatywę dla niepijących alkoholu, która ma w sobie więcej cukru niż coca-cola? Drożej, gorzej, a do tego niepatriotycznie, bo odprowadzamy pieniądz do koncernu z zagranicznym kapitałem.

W Grójcu tłoczeniem jabłek zajmuje się już jabłkowa gangsterka. Producenci zwalczają się jak rodziny mafijne, a walka toczy się o tanie złoto, ambrozję, za którą nasi rodzice, gdy jechali za granicę w czasach, kiedy jeździć było trudniej, zarabiali krocie. Bo takie smaczne mamy jabłka.

Moj przyjaciel Zbyszek Sierszuła zwykł mawiać: „Gdyby na świecie było więcej diamentów niż węgla, to węgiel nosilibyśmy jako elegancką biżuterię, a diamentami palilibyśmy w kotłowni”. Mamy diamenty, którymi z czystym sumieniem możemy palić w kotłowni, dlatego proponuję kolejny grzaniec!

– Julian

jablka grzaniec kukbuk
jablka grzaniec kukbuk

Jabłkowy grzaniec

1 litr a

Owoce kroimy w cząstki i grillujemy lub przesmażamy na patelni. Soki, przyprawy oraz żubrówkę przelewamy do garnka i podgrzewamy z owocami. Nie zagotowujemy!

 

Przepis i zdjęcia: Julian Karewicz

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: