Fartuchologia - KUKBUK

Fartuchologia

To była kwestia czasu. Skoro przyszła moda na gotowanie, musiała się też pojawić moda na kuchenną modę. Fartuszki zawróciły już w głowach pichcącym na Zachodzie, w Polsce powoli wracają do łask. Noszą je kulinarni celebryci, blogerzy, ale też kucharze incydentalni, którzy w stylowych fartuchach gotują wodę na parówki. Mamy nowy dylemat – nie tylko co włożyć do garnka, lecz także co włożyć na siebie?

Tekst: Kasia Żywioł
Projekt fartucha: Michał Szulc
Zdjęcie: Anna Orłowska

Blogi

Blogi


zdjęcie - Fartuchologia

Znawcy historii mody za jednego z dawniejszych przodków fartucha kuchennego uważają strój średniowiecznych mnichów. Ale są i tacy, którzy święcie wierzą, że fartuchowe drzewo genealogiczne ma swoje korzenie w biblijnym raju. Za pierwowzór fartuszka kuchennego uznają bowiem liście figowe, którymi przystroili się Adam i Ewa. Bez względu na wątpliwości dotyczące protoplastów jednego możemy być pewni: matką fartucha była potrzeba.

 

Dawno, dawno temu ludzie nie mieli pralek. Panie domu dokładały więc wszelkich starań, aby unikać zabrudzeń (spróbujcie wyprać ręcznie wielowarstwową suknię). Uznano więc, że jeśli trzeba już dać plamę w kuchni, lepiej mieć na sobie warstwę ochronną, którą łatwiej będzie oczyścić i wysuszyć. Ale zastosowanie fartucha było dużo szersze. Służył jako nosidło, gdy trzeba było przynieść gruszki z sadu, marchewkę z ogrodu, jajka z kurnika czy drewno z szopy. Niczym transformer potrafił przeistoczyć się w ścierkę (aby zetrzeć kurz ze stołu), chusteczkę (do otarcia łez, nie tylko po siekaniu cebuli), ręcznik (do osuszenia potu z czoła), rękawicę (by bezpiecznie chwycić rozgrzany rondel), a nawet kryjówkę (pod fartuchem mamy schronienia szukały nieśmiałe dziatki).

 

W XX wieku zaczęto dokładać starań, by praktyczny fartuszek był także ładny. W latach 20. i 30. krojem przypominał sukienkę – był długi i bez wcięcia w talii. Wcięcie pojawiło się w latach 40., kiedy to odważniej zaczęto przyozdabiać fartuszki tasiemkami, guzikami, kolorowymi kieszeniami. Kilka lat później wzięciem cieszyły się półfartuszki-zapaski, z dekoracyjną wstążką na specjalne okazje.

 

Fartuchy jak z obrazka

Wreszcie przyszły lata 50., a z nimi popularyzacja telewizji (mówimy głównie o USA). Programy familijne utwierdziły stereotypowy obraz matki, żony, gospodyni, która zawsze miała na sobie fartuch. Panie nosiły je zresztą nie tylko w kuchni. W fartuszkach krzątały się także przy desce do prasowania czy sznurze na bieliznę.

Również reklamy z kolorowych magazynów chętnie sięgały po postać zgrabnej pani domu, która od progu wita męża z wielkim półmiskiem pieczeni. Oczywiście wytworna gospodyni oprócz szpilek na nogach i sznura pereł na szyi na wieczorową sukienkę miała narzucony szykowny fartuszek.

 

W latach 60. fartuchy stały się formą manifestu. To wtedy pojawiły się na nich humorystyczne napisy w stylu: „Kiss the Cook”, ale i przekazy genderowo zaangażowane, jak: „For This I Went to College” (Dlatego poszłam na studia). Komunikaty na fartuszkach były odbiciem rodzącego się w tym czasie ruchu feministycznego. Kiedy kobiety masowo poszły do pracy, fartuch stał się symbolem domowego ucisku i przestał się już dobrze kojarzyć.

Fartuchy kuchenne były powszechnym osprzętem domowym jeszcze do lat 70. i 80. Zniknęły na kilkadziesiąt lat, by wrócić w wielkim stylu. Nie bez powodu od sześciu lat wychodzi „Apronology”  – rocznik, który został im w całości poświęcony.

 

Fartuchy w Hollywood

– Betty Draper w serialu „Mad Men”, Nicole Kidman w „Żonach ze Stepford”, Bree Van De Kamp w „Gotowych na wszystko”, Maryl Streep i Amy Adams w „Julie i Julia”. Co łączy te wszystkie aktorki i postaci? To one wykreowały szałową modę na fartuszki kuchenne – mówi Małgosia Świerczewska, która dwa lata temu założyła sklep internetowy Ilookandcook.pl z m.in. stylowymi tekstyliami kuchennymi.

Kino, telewizja oraz popularność mody vintage podbiły zainteresowanie zwłaszcza fartuszkami w stylu retro: z kolorowymi, zwykle kwiatowymi wzorami, dziewczęco-kobiecym krojem i falbanami. Świat podbija marka Jessie Steele, która zachwyca swoimi urokliwymi fartuszkami, łączącymi vintage z nowoczesnością. Fartuch Jessie Steele w wiśniowe cupcake’i miała na sobie Charlotte w filmowej wersji „Seksu w wielkim mieście”. Fartuszki tej marki pojawiały się także w serialach „Gotowe na wszystko”, „Rockefeller Plaza 30” czy u Oprah Winfrey. Noszą je gwiazdy, między innymi Jennifer Aniston. Marka Jessie Steele w ciągu 13 lat stała się „światową potęgą”, której produkty sprzedają się w 33 krajach świata.

 

Znacznie dłuższą i szlachetniejszą historię ma firma Ulster Weavers – irlandzki producent akcesoriów kuchennych. Firma została założona w 1880 roku i szczyci się tym, że od prawie 20 lat dostarcza tekstylia kuchenne dla królowej Elżbiety II i członków rodziny królewskiej. Wielce więc prawdopodobne, że Kate Middleton przyrządza papki dla księcia George’a odziana właśnie w fartuch Ulster Weavers.

Kuchenne ubrania bywały inspiracją dla wielkiego świata mody. Fartuchopodobne kolekcje pojawiły się na wybiegach między innymi u Dolce & Gabbany, Alexandra Wanga czy Marca Jacobsa. Od fartuszków rozpoczęła się historia szwajcarskiej marki Akris. Założona w 1922 rodzinna firma produkowała i sprzedawała proste fartuchy w grochy. Dziś  to luksusowa marka, która swoje kolekcje pokazuje chociażby na paryskim tygodniu mody.

Szaleństwo fartuszkowe do Polski dopiero dociera. Ale mamy już kilka ciekawych inicjatyw: sklepy sprzedające kultowe fartuchowe marki czy rodzimych projektantów. Na uwagę zasługuje tu bez wątpienia duet Justyny Nakielskiej i Sylwii Rękawek-Michoń, które pod marką Cookie (Looklikecookie.com) projektują tak bajeczne fartuchy, że śmiało można by się w nich wybrać na bal.

 

Fartuchy szefów

Modzie na oldschoolowe fartuszki w kwiatuszki i landrynkowe wstążeczki nie ulegli zawodowi szefowie kuchni. Wśród profesjonalistów prym wiodą fartuchy typu „butcher” (rzeźnik): długie, z taśmą do przewiązania w pasie, proste i zgrzebne. Najchętniej z dżinsu, skóry, płótna.

Jedną z najbardziej gorących marek, które specjalizują się w minimalistycznych, surowych formach fartuchowych, jest Hedley & Bennett. W zaprojektowanych przez młodziutką (27 lat) Ellen Bennett fartuchach gotują m.in. Thomas Keller, David Chang, Grant Achatz. Noszą je także malarze, rzeźbiarze czy tatuażyści.

W profesjonalnym gastroświecie karierę zrobiła także kanadyjska firma Blunt Roll, która zaistniała dzięki swojemu kultowemu już skórzanemu fartuchowi (za 190 euro). Ręcznie robione fartuchy Blunt Roll są eleganckie, schludne, charakterne. Każdy egzemplarz ma skórzaną kieszeń, w której można bezpiecznie trzymać nawet najostrzejsze noże. Fanami Blunt Roll są między innnymi Andrew Zimmern, amerykański kucharz celebryta, oraz Maynard James Keenan, wokalista metalowy.

 

Niektórzy szefowie kuchni nie tylko noszą fartuchy, ale także inspirują osoby je tworzące. W zagranicznych serwisach aukcyjnych znajdziecie szereg fartuszków z nadrukami soczystych cytatów z Anthony’ego Bourdaina czy Gordona Ramsaya. Inaczej, ale równie przebiegle, marketingowcy wykorzystali osobę Paula Bocuse’a. Jego „markowe” nazwisko widnieje na kolekcji noży, rękawic i właśnie fartuchów.

W rozmowach o kuchennych fatałaszkach z polskimi szefami kuchni najczęściej przewijają się dwie fartuchowe marki: Denny’s i Le Chef.

 

– Ja od lat pozostaję wierny fartuchom w biało-granatowe pasy – mówi szef kuchni Solec 44 i współpracownik KUKBUK-a Aleksander Baron. – Przez wiele lat pracowałem w Wielkiej Brytanii, a tam w pasiastych fartuchach gotują zarówno szefowie kuchni trzygwiazdkowych restauracji, jak i uliczni sprzedawcy fish & chips.

 

– Jestem wybredny i mam bardzo wysokie wymagania – przyznaje Krzysztof Rabek, szef kuchni konceptu The Kitchen. – Na świecie coraz częściej zwraca się uwagę, by ubiór kucharza był spójny zarówno z konceptem restauracji, jak i z osobowością szefa kuchni. W pamięć zapadł mi kucharski ubiór Xabiera Gutiérreza, chefa kreatywnego w restauracji Arzak w San Sebastian, który nosi bluzę pomalowaną kolorowymi farbami.

 

Do rozpowszechnienia mody na fartuszki w Polsce przyczyniłaby się zapewne także ich obecność w mediach. Nie mamy tu jednak wielu wzorów do naśladowania. Kucharze gotujący na wizji pracują przeważnie w „cywilu”. Z kolei Michel Moran w „Master Chef” tylko bezwzględnie i niegramatycznie fartuchy odbiera.

© KUKBUK 2017

Strony www, marketing internetowy - advertajzing usługi reklamowe w Ełku