Z tęsknoty za latem: sałatka caprese - KUKBUK

Z tęsknoty za latem: sałatka caprese

Sekret caprese, najlepszej sałatki na świecie, to… piekarnik.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

caprese kukbuk krakowski makaroniarz

Na specjalne szkolenie, które zorganizowała Academia Barilla, jechałem z nadzieją, że poznam sekrety włoskich mistrzów kulinarnych. Kiedy więc pojawiłem się tam o poranku, z jeszcze nie do końca otwartymi oczami, i szef kuchni oznajmił, że zaczynamy od sałatki caprese – zwariowałem. Caprese, czyli jak pokroić pomidora i mozzarellę – też mi głęboko skrywane sekrety…

„Najpierw rozgrzewamy piekarnik”, oznajmił Tomaso, a ja zastrzygłem uszami jak zając na miedzy.

Tomaso zaczął od tego, że z pomidorami nawet w Italii bywa różnie: są lepsze i gorsze, zazwyczaj gorsze („Zapraszamy do Polski”, pomyślałem, ale siedziałem cicho), i zdradził, co trzeba zrobić, żeby kultowa sałatka z Capri smakowała dobrze zawsze, a nie tylko przez dwa letnie miesiące. Ja też to zaraz wyjaśnię, ale najpierw, gwoli porządku, nadmienię, że insalata caprese pochodzi (jak wszystko, co najlepsze w Italii) z Neapolu, a dokładnie z wyspy Capri, i nie ma nic wspólnego z miejscowością Caprese w Toskanii, w której urodził się Michał Anioł. Dzięki wyjątkowemu mleku od bawolic powstaje wspaniała, tłusta jak śmietana mozzarella di bufala, a żyzne wulkaniczne gleby sprawiają, że pomidory spod Wezuwiusza należą do najwyborniejszych pod słońcem. Zapewne w Neapolu i na Capri nie trzeba było chwytać się kulinarnych sztuczek, ale Warszawa nie Neapol, Wolin nie Capri, zatem użyjcie piekarnika.

caprese kukbuk krakowski makaroniarz
caprese kukbuk krakowski makaroniarz

Insalata caprese perfetta

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Pomidory tniemy na grubsze plastry i układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Skrapiamy je oliwą, posypujemy solą i cukrem oraz odrobiną suszonego oregano. Pieczemy 10-15 minut (wszystko zależy od pomidorów – muszą stracić nieco wody i skoncentrować w ten sposób smak, ale powinny być nadal dość zwarte, by można je było zdjąć z blachy i użyć do sałatki).

Mozzarellę również kroimy w plasterki i układamy na talerzu na przemian z plastrami pomidora, pnąc się w górę. Bazylię rozcieramy z oliwą w moździerzu na szybkie pesto, doprawiamy solą i polewamy tym sałatkę. Podajemy od razu.

PS

Dodatkowo można, dla urozmaicenia, użyć filecików anchois do przełożenia sałatki, ale wtedy trzeba nieco ograniczyć ilość soli.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: