Urodzinowy tort kanapkowy - KUKBUK

Urodzinowy tort kanapkowy

Jeśli urodziny, to musi być tort. Niekoniecznie na słodko.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

tort kanapkowy kukbuk

Pomysł na tegoroczny tort przyszedł mi do głowy zupełnie niespodziewanie. Sangria i lód chłodziły się już dobę w lodówce, a ja nie wywiązałam się z zobowiązania przyniesienia dwóch pomarańczy w celu uzupełnienia owocowości napoju. Trzeba było wbić się w klapki i się przejść.

A tam tydzień włoski dogorywał i wielkie bruschetty. Wino, tort, urodziny. I kiedy kleiłam do kupy wytrawny wypiek, to myślałam, kto czego w jedzeniu nie lubi. Wypadły z tortu anchois, papryka pieczona, kolendra, koperek, cebula i kalorie. Tylu mniej więcej gości, ile wyeliminowanych składników, zasiadło do stołu. Tort został pożarty pod to białe winowanie. I był zaiste genialnym pomysłem.

W zeszłotygodniowym wpisie podrzuciłam temat edukacji kulinarnej powiązanej z poznawaniem smaku, zapachu, kształtu jedzenia. O ostrygach mawia się, że trzeba czasu, prób i odwagi, by polubić, co oznacza, że za pierwszym, drugim i piątym razem mogą nam jeszcze nie smakować. Za szóstym jest szansa, że przeniesiemy się z własnym dobytkiem na północno-wschodnie wybrzeże Atlantyku i do końca życia nie zdejmiemy kaloszy, beretu, pod ręką mając szalotkę i nóż do ostryg. Francuskie mamy są przekonane, że lubienie poszczególnych dań wymaga wytrwałości w podawaniu, cierpliwości w obserwowaniu i powtarzalności stawiania przed Tereską, Hanią lub Albercikiem od najmłodszych lat. Mózg też musi mieć czas, by się odnaleźć, język – by wyczuć smak, a przyszły smakosz – by się zakochać. Na jednym z balkonów popijałam kolację czerwonymi winami według gustu Izy, która czasem dorzucała do nich kilka słów opisu. Doszło do „smaku mięsnej krwi” w kieliszku. Oj, mnie każdy łyk smętnie szedł, puchł w ustach – jakbym osobiście wołu pod szyją przegryzała. Wzdrygając się bardzo, brnęłam do końca. I wiecie co…? Za żadnym winem tak nie tęsknię jak za nim. Szukam tego smaku w kolejnych butelkach, a Iza obiecuje z każdą kolacją, że będzie coś w podobnym stylu.

 

W czasie drugiej wojny światowej zaszła potrzeba zmiany dotychczasowych gustów i przyzwyczajeń Amerykanów. Mięsa potrzebowali żołnierze, a gospodarstwa musiały nauczyć się jeść co innego. Padło na podroby, które rozpieszczonym żołnierzom nie smakowały, a poza tym były – w porównaniu z solidnym wołowym udźcem wysłanym w paczce za morze – nietrwałe. Zebrała się w Ameryce komisja z antropologami na czele i zabrała się do badania, komu co smakuje i z jakiej przyczyny. Kto by przypuszczał, że zmiana opisu produktu może mieć aż takie znaczenie.

Zasugerowano kucharzom, aby zamiast słowa „podroby” używali w menu „mięsnego variétés”.

Mamy miały podawać wątróbkę, grasicę i nerki. Szkoły tworzyły lunche z mózgów i serc, a godziny wychowawcze poświęcone były głodowi i niemarnowaniu żywności. Na masową skalę zmieniano gusta kulinarne Amerykanów. Patriotyzm wyrażony w jedzeniu kaszanki i wsparcie kraju zobowiązaniem podawania flaków w salonie. Reklama nowego jedzenia z nutą przymuszenia, z przesłaniem i misją.

 

Mam rok na popracowanie nad pełniejszą wersją tortu i wiele prób, by pokazać, że cebula i koperek mogą być smaczne. Dzięki Mary Roach i jej „Gastrofazie” mam kilka patentów. Zacznę od schowania masła, sera, chleba oraz bazylii i wzbudzenia poczucia głodu. A potem zaanonsuję fileciki anchois pod nową nazwą… i ze stosowną muzyką. A tak na poważnie, fajnie, gdy ktoś uczy nas doceniać smaczne produkty. Ja tam pierogi z dudkami umiem zjeść i pamiętam ich smak, mimo że łez wylałam nad talerzem jezioro.

PS Amerykanie chyba nie do końca dali się przekonać do podrobów. Może duży nacisk na podjęcie kulinarnych zobowiązań wobec kraju w czasie wojny nie był najlepszym pomysłem? Czas ten minął, tata wrócił z frontu, a wraz z nim – stek.

tort kanapkowy kukbuk

Urodzinowy tort kanapkowy – poważnie smaczny żart w dowolnych okolicznościach śródziemnomorskich

1 "tort" j d

Jeśli urodziny, to musi być tort. Niekoniecznie na słodko.

Rozgrzewamy piekarnik do 220 stopni lub rumienimy kromki pieczywa na grillu. Na złoto. Cukinię smarujemy oliwą, solą i czosnkiem i lekko podpiekamy. Kroimy na cieniutkie plasterki. Na podpieczone kromki wykładamy plasterki mozzarelli i krótko zapiekamy. Kolejne kromki smarujemy pesto i mascarpone doprawionym oliwą, solą, wkruszonym rozmarynem i świeżo mielonym pieprzem. Zlepiamy warstwy, dodając trochę pesto. Górę smarujemy pesto i obkładamy kawałkami cukinii i szynki. Pomidory obieramy, pozbawiamy pestek i kroimy na kawałki. Mieszamy w misce z oliwą, listkami bazylii i doprawiamy. Wykładamy na górę, obsypujemy parmezanem. Czekamy w temperaturze pokojowej na lekkie przegryzienie i podajemy. Doskonały banał! Pod warunkiem że z uczciwych składników!

© KUKBUK 2017