Torta di crema pasticcera e frutta - KUKBUK

Torta di crema pasticcera e frutta

Genueńskie cukiernie mają w ofercie sporo absolutnie wybornych ciastek, na przykład takich jak ta torta!
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

tarta krem owoce kukbuk

Stoję sobie zupełnie niewinnie, zdjęcia robię – znaczy wakacje! Słońce świeci w najlepsze, ale widać je tylko czasem, bo zazwyczaj nie dociera między kamienice wysokie na siedem pięter – znaczy wakacje w Genui. Pora nieco po śniadaniu, ale na tyle krótko po nim, by ciastko zwane falstaff i cappuccino powstrzymywały mnie jeszcze przed marudzeniem, że jestem głodny.

 

A tu mnie ktoś w plecy klepie. Odruchowo myślę sobie: „Zjeżdżaj, bo jak ja cię klepnę…”. Odwracam się niechętnie. Stoję przed kobietą w moim wieku mniej więcej, czyli jeszcze niestarą i już niemłodą. Zaczyna mówić do mnie po włosku dużo i wyraźnie. Włoszczyzną i w dodatku pełnym zdaniem odpowiadam, że nie mówię po włosku, i dociera do mnie, że może to dziwnie wyglądać, bo jak nie mówię, skoro mówię. Wrodzona wada pozwala mi mówić w języku polskim i innych tylko wtedy, kiedy mogę wypowiedzieć się całymi zdaniami, i choć po włosku rozumiem dużo, to pełnych zdań znam zaledwie kilka, a kompetencje językowe mam zdecydowanie za małe, by wymyślać nowe. Kobieta sprawnie przechodzi na angielski i mówi do mnie: że wakacje, że zdjęcia, że fajna ta Genua. Na co ja, że super, że jesteśmy tu drugi raz, że ulice ciasne, że słońca nie widać, no i do tego morze.

ciasto krem owoce kukbuk

I wtedy ona dodaje, że mieszka za rogiem, w starym pałacu i że tam jest piękna klatka schodowa, molto antico! Na co ja, nie wierząc, że mówię to, co mówię, zgadzam się i zostawiwszy za plecami piazza delle Vigne, idziemy za nią, wymieniając poglądy o pięknie pałaców mijanych z prawej i z lewej strony. W głowie słyszę dzwonek alarmowy: jej rodzina mnie zje, zabiorą mi aparat i portfel, zamkną w piwnicy jak Kaspara Hausera na lat co najmniej trzydzieści.

Kiedy ona mówi „To już całkiem blisko”, my rozglądamy się z przerażeniem. Dotarliśmy właściwie w okolice ulicy della Maddalena. To znaczy jesteśmy w samym środku, w samym sercu genueńskiego nierządu.

 

Przed nami, za nami i obok nas, wszędzie stoją albo siedzą przedstawicielki najstarszego zawodu świata. Palazzo, faktycznie molto antico, tyle że cały obwieszony różowymi, czerwonymi i purpurowymi majtkami i stanikami. „Ratunku!”, myślę sobie, „Lubię seks, ale w nieco innych okolicznościach przyrody i raczej nie za pieniądze”. Tymczasem kobieta otwiera drzwi palazzo i mówi: „To tu!”.

 

Raz się żyje! – wymieniliśmy spojrzenia i weszliśmy, bo na ucieczkę już i tak za późno. Ale charakter naszej rozmowy się nie zmienia. Ona mówi, że palazzo, że molto antico i że mieszka tu od wielu lat, że sąsiedztwo kolorowe i wesołe, ale też bardzo miłe, a klatka schodowa zachowała się tu od średniowiecza – i pokazuje nam schody wyrzeźbione w białym jak śnieg marmurze. Robię zdjęcia, wymieniamy się życzeniami, by dzień był dobry, i opuszczamy przyjazne progi, zaopatrzeni na drogę w wiedzę, kto tu mieszkał kiedyś, a kto mieszka dziś. Dziewczęta w bardzo krótkich spódniczkach, zajmujące wszystkie miejsca, w których można przysiąść, żegnają nas przyjaznymi uśmiechami. A my po sporej dawce emocji myślimy już tylko o drugim śniadaniu.

 

Bliskie sąsiedztwo Sabaudii sprawiło, że do Genui przybywali cukiernicy z Francji, cukierniczo rozwiniętej szalenie. Dlatego genueńskie cukiernie mają w ofercie sporo ciastek.

ciasto krem owoce kukbuk
tarta krem owoce kukbuk

Torta di crema pasticcera e frutta

1 blacha j n

Zagniatamy ciasto opuszkami palców, jak najkrócej, tak by powstała wilgotna kruszonka. Przesypujemy ją do formy i rozkładamy równomiernie na powierzchni blachy i na obręczy, dociskając tak, by kruszonka się połączyła. Wkładamy do lodówki na pół godziny.

Do rondla wlewamy śmietanę i mleko. Ze strąka wanilii wyskrobujemy nasionka i wrzucamy do mleka. Zagotowujemy. Żółtka ubijamy z cukrem na puszystą pianę. Dodajemy mąkę ryżową i, mieszając, wlewamy zagotowane mleko. Całość przelewamy do rondla z grubym dnem, nieustannie i energicznie mieszając rózgą do ubijania. Gdy zacznie gęstnieć, zmniejszamy gaz do minimum i podgrzewamy przez minutę, nie dopuszczając do zagotowania kremu. Natychmiast przelewamy na ciasto. Nie wyskrobujemy kremu z dna garnka (przy samym dnie krem może się ściąć).

Gdy krem nieco przestygnie, na wierzchu układamy owoce. Gotowe!

  • Katarzyna Jędrusik

    a co z pieczeniem?

  • Basiek 88

    śmietana czy śmietanka?

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: