Szybka ciabatta - KUKBUK

Szybka ciabatta

Przepis na chrupką ciabattę – wspomnienie rzymskiej wycieczki.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

ciabatta kukbuk

Po powrocie z Rzymu wcale nie zabrałem się do malowania fresku w salonie, ale do włoskich wypieków, których zapach nie dawał nam spokoju. Moim przewodnikiem został Piotr Kucharski i jego książka „Chleb”.

Zwiedzanie Rzymu to nieustająca wojna podjazdowa. Przypuszczasz atak na świętą Cecylię, a ona zamknięta. Choć według informacji na tablicy powinno być na odwrót, o wygranej w tej wojnie decyduje żelazna konsekwencja. Świętą Cecylię barbarzyńcy z Krakowa zdobyli za trzecim razem!

 

Tym razem mieszkaliśmy na Trastevere. Między innymi po to, by w skupieniu móc się zaczaić na rzeczoną świętą. Do bazyliki udało nam się wejść poprzednim razem, to nie jest wyczyn, choć wyczynem byłoby nie westchnąć na widok Cecylii wyrzeźbionej przez młodziutkiego Stefana Maderno, bo rzeźba to absolutnie niebywała. Można się też zachwycić mozaikami z dziewiątego wieku w absydzie i klasycznym kształtem bazyliki pokrytej barokowymi zdobieniami. Nas jednak najbardziej zaintrygowało to, co na pierwszy rzut oka w bazylice jest niewidoczne, czyli freski na chórze. Sąd Ostateczny namalowany w trzynastym wieku przez Pietra Cavalliniego został kilka wieków później przykryty balkonem chóru i dokładnie zasłonięty kratą. Aby go zobaczyć, należy przyjść do kościoła o określonej godzinie, zadzwonić dzwonkiem, zapłacić trzy euro i udać się na drugie piętro za wypytującą o wszystko zakonnicą.

 

Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić. W internecie znaleźliśmy informacje, że zakonnice powinny zareagować na dzwonek już o dziewiątej rano. Nic takiego się nie stało. Rok wcześniej było dokładnie tak samo. Tyle że godzina miała być nieco inna. Na miejscu spotkała nas jedynie cisza klasztornego dziedzińca, którą skutecznie zakłócało pluskanie w stojącej na środku fontannie oraz burczenie w brzuchu, równie głośne jak tryskająca woda.

Głód o poranku traktuję jako zjawisko normalne, oczekiwanie na otwarcie czegokolwiek w Rzymie również, ale zapach chleba, docierający z pobliskiej piekarni, był prawdziwą torturą!

Minął kwadrans. Kiedy zaczął mijać drugi, wiedzieliśmy już, że zakonnice drzwi nie otworzą. Poszliśmy zatem na zakupy do piekarni. Kiedy zaspokoiliśmy głód pierwszy i drugi, znów zaatakowaliśmy Cecylię. Bez powodzenia. Po kawie zaplanowaliśmy kampanię na dzień następny. Informacje o godzinach otwarcia zamieszczone na tablicy przy wejściu oraz w internecie mocno się od siebie różniły. Zsumowaliśmy je jednak ze sobą i wyszło nam, że atak na freski powinniśmy przypuścić o jedenastej.

ciabatta kukbuk

Następnego dnia ulice Trastevere wokół Santa Cecilia przenikał zapach świeżo pieczonego chleba, zupełnie jak dzień wcześniej. Tym razem byliśmy po śniadaniu, więc odporni na chlebową torturę zmierzaliśmy zdecydowanie prosto do dzwonka w ścianie. Dzyń, dzyń – po minucie oczekiwania nagle drzwi się otworzyły. Do windy prawie biegliśmy, by przez przypadek nikt nas nie zawrócił. Tym sposobem za chwilę stanęliśmy oko w oko z arcydziełem Cavalliniego. Powiem krótko, warto było!

 

Pół godziny później, z absolutnym zachwytem malującym się na twarzach, opuściliśmy pomieszczenie w towarzystwie eleganckiej damy, która dołączyła do kontemplacji fresku chwilę po nas. Była zaskoczona, że kogoś spotkała, bo nie wszyscy mieszkańcy Rzymu wiedzą o ukrytym fresku. Bezbłędnie zlokalizowała nasze barbarzyńskie pochodzenie z Europy Wschodniej, ponieważ, jak się okazało, lata spędziła w Pradze jako ambasadorka USA. Dziś mieszka w Rzymie i raz w miesiącu odwiedza trzynastowieczne arcydzieło. Wymieniliśmy opinie o innych pracach Pietra Cavalliniego i wspólnie ustaliliśmy, że fresk w Santa Cecilia należy do naszych ulubionych. Głupio byłoby się z nią nie zgodzić, w końcu nie byliśmy pewni, kiedy i gdzie będziemy potrzebowali posiłków z USA w naszej rzymskiej kampanii.

 

 

ksiazka piotr kucharski kukbuk

– Bartek

ciabatta kukbuk
ciabatta kukbuk

Szybka ciabatta

1 bochenek i

Robimy zaczyn. Drożdże rozpuszczamy w ciepłej wodzie. Dodajemy mąkę, dokładnie mieszamy i odstawiamy na 45 minut.

Wszystkie składniki, z wyjątkiem oliwy, łączymy z zaczynem w misce i wyrabiamy ręką około 5 minut; nie jest to łatwe, bo ciasto klei się do rąk. Pod koniec dodajemy oliwę. Miskę przykrywamy folią spożywczą i odstawiamy do wyrośnięcia na 2-3 godziny. Powstałe ciasto będzie luźne.

Na papier do pieczenia, mocno obsypany mąką (najlepiej użyć sita, by nigdzie nie pozostał odkryty kawałek papieru), wylewamy połowę ciasta. Podnosząc boki papieru, formujemy płaski bochenek. Oklejamy ciasto mąką, co pomoże mu utrzymać właściwy kształt. Boki można też naciągnąć rękoma. Tak przygotowane ciabatty przekładamy na blachę wyłożoną papierem. Posypujemy je mąką, przykrywamy folią i odstawiamy na kolejną godzinę. Pieczemy w 250 stopniach około pół godziny.

Zapach w domu będzie podobny do tego z okolic Santa Cecilia!

 

Więcej włoskich przepisów Bartka

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: