Słoneczne limoncello - KUKBUK

Słoneczne limoncello

Najważniejsze są cytryny. Jeżeli uda nam się kupić owoce z Kampanii – będzie bosko, bo to tam właśnie trwa spór o ojcostwo limoncello. Walczą Capri z Amalfi.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

kukbuk limoncello

Planujemy włoską kolację dla przyjaciół i chcemy ją zakończyć kieliszkiem domowego alkoholu? Możemy przygotować limoncello. Po jego przygotowaniu zostanie nam 10 niewinnych i obranych do gołego cytryn. To znaczy będzie i deser, bo lemon curd rozłożony na kruchym cieście przerodzi się w tartę cytrynową. Zaś tarta cytrynowa… ok, może wrócimy do limoncello.

Sorrento też upiera się, że to właśnie ono jest twórcą pierwszego cytrynowego likieru.

Z czystym sumieniem możemy jednak ratować się cytrynami z Sycylii. Moje ulubione to te z granatową naklejką Trapani, choć to miasto powinno raczej kojarzyć się z solą, ale widać mają tam też cytryny.

kukbuk limoncello

Słoneczne limoncello

1 słoik k

Przygotowanie Cytryny obieramy cienko, odcinając jedynie samą żółtą część skórki. Wrzucamy je do słoika i zalewamy połową litra spirytusu. Czekamy tydzień, odcedzamy. Do zalewu wlewamy syrop powstały z 350 gram cukru rozpuszczonego w 0,5 litra wody. Pięknie zmętnieje dając nam najprawdziwsze limoncello. Nie trzeba czekać, można wychylić kieliszek od razu. Na zdrowie!  podajemy mocno schłodzone. Proponuję też poeksperymentować z ilością cukru. Pół kilograma cukru da nam cudownie słodkie limoncello, które samo w sobie będzie można potraktować jak deser. No chyba, że macie ochotę na tartę cytrynową.

kukbuk limoncello
© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: