Słodkie i tłuste - włoskie przekąski na karnawał - KUKBUK

Słodkie i tłuste – włoskie przekąski na karnawał

Włoski karnawał wypada w zimie. Nic odkrywczego, bo przecież w Polsce też tak jest, ale to pociąga za sobą okoliczności nie do końca kojarzące się z Italią. W Wenecji bywa, że acqua alta. W Neapolu czasem pada i wieje. W Mediolanie mgły, śnieg i smog. Jak sobie z tym poradzić?
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych. Autor książki „Italia do zjedzenia"

Odpowiedź jest prosta – by się ogrzać, należy jeść! Najlepiej coś prosto od ulicznych handlarzy, najlepiej słodkiego i ciepłego. I tu okazuje się, że to we Włoszech wcale nie jest problem.

Oto podpowiedzi, co jeść podczas karnawału, który odbywa się na pełnych przeciągów wilgotnych od deszczu i mgieł włoskich ulicach.

W Neapolu sięgamy po graffę. Ten wyjątkowy pączek z dziurką powstaje z dodatkiem ugotowanych ziemniaków. Gorący obtaczany jest w cukrze i taki właśnie powinien być sprzedawany, zwłaszcza kiedy temperatura na zewnątrz nie rozpieszcza, a ma się ochotę jeszcze trochę pobrykać.

W Wenecji chwytamy za papierową torebkę pełną frittoli. Te malutkie pączki smażone niegdyś na weneckich placach miały podreperować nadwątlone flirtami i tańcami siły oraz grzać dłonie. Dziś łatwiej znaleźć je w cukierniach, niż na ulicy, ale nadal uwodzą aromatem cytrusów oraz poprawiają humor, kiedy woda wlewa się do butów.

Niegdyś we włoskich górach nie było łatwo o mąkę z pszenicy. Mielono zatem kasztany, by przygotować z nich słodkie sgonfiotti. Dziś mąka kasztanowa jest trzydziestokrotnie droższa od pszennej, dlatego pączki z kasztanów przygotowuje się tylko na karnawał. Chichot historii!

We Florencji i innych pięknych miastach Toskanii królują faworki. W stolicy regionu mówią na nie cenci, co znaczy tyle, co szmatki. Zaskakująco blisko temu do polskich faworków, które miały przywodzić na myśl chusteczki jakie damy rzucały rycerzom, by pamiętali na wojnie o swoich faworytach. Toskańskie faworki słodzi się pudrem, ale w bardziej wyrafinowanych wersjach pojawia się miód albo słodki krem na bazie mascarpone.

Pettole w Apulii zajada się już od grudnia. Te słodkie małe pączki wiąże się bowiem ze świętem, które przypada 13 grudnia. W Polsce ta data wzbudza zupełnie inne emocje, a w Italii wspomina się wówczas świętą Łucję, która nieroztropnej matce pokazała, jak z ciasta chlebowego zrobić pyszne słodkie pączki i nakarmić nimi dzieci.

© KUKBUK 2017