Rosolio di agrumi - KUKBUK

Rosolio di agrumi

Słoneczna rosa, inaczej rosolisy, czyli nalewki owocowe lub ziołowe – w wielu smakach. Mnie zaintrygowały te z owoców cytrusowych wszystkich razem.
Bartek Kieżun

Bartek Kieżun

Krakowski Makaroniarz
Bartek Kieżun, z wykształcenia antropolog kultury, z zamiłowania kucharz. Miłośnik książek, nie tylko kulinarnych. Publikuje w magazynie KUKBUK, stale współpracuje z Radiem Kraków. Jako kucharz gotuje, karmi, prowadzi warsztaty, organizuje wyjątkowe kolacje degustacyjne oraz sędziuje na konkursach kulinarnych i pisze książkę o włoskich kulinariach.

rosolio agrumi kukbuk

Tym razem miałem plan pewniak. Dwa kościoły, niewielka odległość między nimi i cztery obrazy Caravaggia. Bo być w Rzymie i zobaczyć wszystko wcale nie jest łatwo!

Za pierwszym razem było najbardziej spektakularnie. Na Piazza del Popolo nogi odpadały nam po całodziennej wędrówce po Rzymie. Dworzec był zaraz za bramą miejską i oznaczał koniec wyczerpującej wędrówki. Stanęliśmy pod bramą, rzuciłem okiem za siebie na dwa niemalże identyczne kościoły po prawej i po lewej stronie via Corso. Dla pewności zerknąłem w lewą stronę i znów ujrzałem kościół. W panice pomyślałem: „Jeszcze jeden kościół! Zwariuję! Ale przecież wcale nie muszę zobaczyć wszystkich rzymskich kościołów! Nie wchodzimy!”. Minęliśmy obiekty z żalem, ale też sporą ulgą i wsiedliśmy do pociągu. Za oknem niewiele się działo, więc zajrzałem do przewodnika, by sprawdzić co to za kościół minąłem z intencją, ale bez atencji przed kwadransem. Była to Bazylika Najświętszej Maryi Panny Wszystkich Ludzi. Dreszcz przebiegł mi po plecach, gdy wyczytałem, że w jednej z kaplic wiszą dwa obrazy Caravaggia: „Nawrócenie św. Pawła” i „Męczeństwo św. Piotra”. Matka Boska okazała się nie być jednak od wszystkich ludzi, bo najwyraźniej nas w tym momencie opuściła.

 

W czasie drugiego pobytu w Rzymie pognaliśmy na Piazza del Popolo do wspomnianej wyżej Bazyliki zaraz po śniadaniu. Weszliśmy pewnie. Od razu wiedzieliśmy dokąd się udać, bo tłum w jednym miejscu zwiastował arcydzieło. Jednak gdy podeszliśmy, na ścianie zamiast obrazu widniało puste po nim miejsce. Męczeństwo św. Piotra pojechało gdzieś w świat na wystawę, albo do konserwacji. Nie pamiętam zbyt dobrze, bo mi wściekłość rozum lekko odjęła. Dobrze, że choć św. Paweł był na miejscu.

 

Za trzecim razem, czyli teraz, na Piazza del Popolo mieliśmy jednak za daleko –  mieszkaliśmy w innej części Rzymu. Znaleźliśmy się za to w doskonałym i niezbyt odległym towarzystwie czterech obrazów Caravaggia. Plan zrealizowaliśmy późnym popołudniem. Konsekwentnie. Najpierw odwiedziliśmy Matkę Boską od pielgrzymów, a zaraz potem udaliśmy się do kościoła pod wezwaniem św. Ludwika Francuskiego, by podziwiać kaplicę z trzema obrazami poświęconemu życiu św. Mateusza.

Udało się! Było zjawiskowo!

 

Ale nie samą strawą duchową człowiek żyje. Chcieliśmy jeszcze zrobić sobie spacer po Zatybrzu. I tak po drodze wypatrywaliśmy czegoś do przekąszenia. Bijące blaskiem okno zwróciło naszą uwagę, a nad nim napis – że babcia Vincenza, i że słodkości. Czemu nie? Weszliśmy. Były tam wszystkie możliwe słodycze z Sycylii, bo babcia Vincenza przyjechała do Rzymu z Sycylii i pielęgnuje w stolicy lokalne sycylijskie tradycje.

Biusty św. Agaty bieliły się w lodówkach, kandyzowane cedro zapowiadało świąteczne panettone, a miody kusiły jak zawsze.

Płynów w podręcznym mieć nie wolno, więc zrobiłem sobie sam według sycylijskiego przepisu.

Na następny pobyt w Rzymie plan jest taki: najpierw Piazza del Popolo, a zaraz potem Palazzo Barberini, gdzie czeka na mnie Judyta z Holofernesem i Narcyz (oczywiście Caravaggia). O ile oczywiście los nie zachichocze.

I Dolci di Nonna Vincenza

Via dell’Arco del Monte, 98

Roma

rosolio agrumi kukbuk
rosolio agrumi kukbuk
rosolio agrumi kukbuk
rosolio agrumi kukbuk
rosolio agrumi kukbuk
rosolio agrumi kukbuk
rosolio agrumi kukbuk

Rosolio di agrumi

1 słoik k i

Owoce dokładnie myjemy, obieramy ze skórek najcieniej jak się da. Skórki zalewamy spirytusem i odstawiamy na dwa tygodnie. Zawartością trzeba raz dziennie dobrze zamieszać. Z wody i cukru przygotowujemy syrop cukrowy. Zawartość słoja odcedzamy, mieszamy nalew z syropem, a następnie wlewamy syrop do nalewu. Odstawiamy na miesiąc. Podajemy schłodzone.

© KUKBUK 2017
Projekt i wykonanie: